„Ona i jej kot” M. Shinkai, N. Nagakawa

Autor: Makoto Shinkai, Naruki Nagakawa

Tytuł: Ona i jej kot

Wydawnictwo: Uniwersytetu Jagiellońskiego

Liczba stron: 160

Rok pierwszego wydania: 2013

Tłumaczenie: Dariusz Latoś

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Z autopsji znam moc relacji człowieka z kotem, stąd też obok książki „Ona i jej kot” napisanej na podstawie mangi Makoto Shinkai przez Naruki Nagasawa nie mogłam przejść obojętnie. Ci, którzy kotów nie mają i nie znają tej szczególnej więzi, pewnie będą wzruszać ramionami: co może niby takiego zrobić kot? Oj, wiele może. Być, położyć się obok i mruczeć, gdy jest ci źle, rozśmieszać się swoim brykaniem za owadem lub piłeczką, towarzyszyć ci na dobre i na złe. W powieści „Ona i jej kot” poznajemy cztery historie ludzko-kocich przyjaźni, które nie są zupełnie osobne, ale splatają się luźno ze sobą.

Miyu czuje, że jest inna niż wszyscy, i dlatego żyje samotnie. Pewnego deszczowego wiosennego dnia w kartonowym pudle znajduje kota i zabiera go do domu. Reina, tak samo niezależna jak jej kotka Mimi, wkracza w dorosły, nie zawsze przyjazny świat. Aoi to młoda kobieta, której życie naznaczyła śmierć najlepszej przyjaciółki. Staruszka Shino i jej kot wspierają bratanka, który szuka swojego miejsca w życiu. Każda z tych historii jest inna, bo inne doświadczenia mają zarówno kobiety, jak i przygarniane koty. Ludzie w historii Shinkai i Nagakawy niosą różne traumy, zaznają samotności, gryzą ich wyrzuty sumienia lub doświadcza żałoba. Są na różnym etapie życia, ale każda z bohaterek ma coś do przepracowania. Koty także się różnią, tak jak w życiu: jeden jest małym kociakiem, gdy zostaje przygarnięty, drugi zaznał już życia na ulicy i czuje się podwórkowym bossem. Każdy jednak przekonuje się, że ciepły dotyk człowieka i troska wyrażana pełną miską są ważne i miłe.

Zrozumiałam, że są na tym świecie istoty jeszcze słabsze ode mnie. W moim sercu zakiełkowało uczucie, jakiego nie doznałam nigdy wcześniej. Zapragnęłam ochronić Aoi.

W tej historii nie tylko ludzie mają głos ‒ koty również. Możemy więc dowiedzieć się, co myślą Chobi, Mimi czy Kuro. Poza tym poznajemy jeszcze mądrego psa Johna: jedynego, który żyje w zgodzie z okolicznymi kotami i jest jakby ich sensei, mistrzem i nauczycielem, który ma złotą myśl na każdą okazję i zawsze kotom pomaga. Bardzo podobała mi się ta postać, a choć pomysł wydawał się początkowo dziwaczny, z czasem totalnie go kupiłam. Dobrze byłoby wierzyć, że samotne, mieszkające na ulicy zwierzęta mają takiego opiekuna.

Zobacz także:

„Ona i jej kot” to książka po japońsku powściągliwa, a mimo to pełna emocji. Dzięki narracji możemy zajrzeć w emocje czterech kobiet i towarzyszących im kotów, które okazują się wnikliwymi obserwatorami i lekarzami ludzkiej duszy. To wierni przyjaciele, którzy chcą, by wybrany przez nie człowiek był szczęśliwy, silny i czerpał z życia. Nawet jeśli nasze koty nie potrafią rozmawiać (chociaż co my wiemy o ich porozumiewaniu się między sobą?), z pewnością również są naszymi wspaniałymi, małymi ciałem, a wielkimi sercem przyjaciółmi. Dla mnie dom bez kota jest pusty i jakiś taki zimny. Gdy co rano wita mnie ciepła futrzana kulka, która domaga się swojej porcji pieszczot oraz zapełnienia miseczki, od razu czuję radość i wdzięczność. Dlatego tak dobrze rozumiem bohaterki powieści „Ona i jej kot”.

Poczułem zimne jak lód opuszki jej palców. Bez trudu uniosła mnie i wzięła na ręce. Z góry kartonowe pudło wyglądało na zaskakująco małe. Kobieta włożyła mnie między kurtkę a sweter. Było tam niewiarygodnie ciepło. Słyszałem jej tętno. Zaczęła iść, stukot pociągów wyprzedził nas i poniósł się dalej. Nasze serca i serce świata zaczęły bić w jednym rytmie. Tamtego dnia mnie przygarnęła. Zostałem jej kotem.

Japońskie społeczeństwo wydaje się szczególnie dotknięte przez problem samotności. Japończycy niby żyją w wielkich ludzkich skupiskach, ale często są samotni i narzekają na brak towarzystwa. Zapracowani, w pogoni za kolejnym zadaniem do odhaczenia, odczuwają pustkę, gdy zatrzymają się nagle w pędzie. Tak w każdym razie są przedstawione bohaterki Shinkai i Nagakawy. Kot jest więc idealnym towarzyszem zarówno na ponury wieczór, jak i na słoneczny dzień, co autorzy książki pokazali w piękny, po japońsku oszczędny sposób.

5/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego:

Jedna myśl w temacie “„Ona i jej kot” M. Shinkai, N. Nagakawa

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s