„Wstyd” R. Małecki

Autor: Robert Małecki

Tytuł: Wstyd

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Liczba stron: 408

Rok pierwszego wydania: 2022

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Robert Małecki wydał już 10 samodzielnych książek (swoją drogą: kiedy to zleciało?) i dzięki temu wiem, czego się po nim spodziewać. Po każdy kolejny tytuł sięgam z radością i głodem dobrego dreszczowca ‒ wiem, że ów głód zostanie zaraz zaspokojony. Czytając „Wstyd” byłam bardzo zadowolona, że choć toruński pisarz sięgnął znów po te same elementy: małe miasteczko, tajemnice rodzinne, tragedię sprzed lat, to jednak potrafił ze znanych puzzli ułożyć zupełnie nowy, intrygujący obrazek. Gotowi na podróż do Śmierszyna?

Julia Karlińska, była policjantka nazywana Karlą, uczy historii w liceum medycznym i samotnie wychowuje nastoletnich bliźniaków. Mundur odwiesiła po tragicznej śmierci męża, policjanta, który zginął w wypadku motocyklowym. Sprawcy tragedii nigdy nie odnaleziono. Kobieta jednak nie będzie miała wyjścia, bowiem nowe wypadki zmuszą ją do wycieczki w przeszłość i wyjaśnienie sprawy sprzed lat. Oto bowiem w jej spokojnym miasteczku zostaje zabity Sławomir Nowak, znany profesor matematyki oraz jej kolega z „medyka”. Będzie to dopiero początek splotu dramatycznych wydarzeń. Tego samego dnia kobieta będzie musiała się zmierzyć z traumą zaginięcia jednego z synów. Kiedy się okaże, że chłopiec nie żyje, instynkt śledczy podpowie Karli, że obie sprawy należy połączyć w jedno śledztwo. Jakie zło czai się w Śmierszynie i ile złego może wyrządzić wstyd?

Policyjną taśmą przed radiowozami szarpał wiatr. Z boku dostrzegła grupę gapiów. (…)

‒ Karla! ‒ usłyszała głos dobiegający od strony jezdni, tam, gdzie zaparkowała dustera.

Herbst wysiadł z bmw i rzucił się do niej biegiem. (…)

Karla schyliła się pod taśmą i przedostała na działkę, w której po płocie budowlanym pozostały jedynie krzywe bale.

‒ Karla, stój! ‒ zawołał Herbst. ‒ Karla!

Nie posłuchała.

Karla występuje tu w dwóch głównych rolach: jako była policjantka i matka. Instynkt macierzyński każe jej bronić za wszelką cenę drugiego syna i jak najszybciej wyjaśnić sprawę tego, który zginął, zaś instynkt policjantki podpowiada jej, że sprawa jest bardziej zagmatwana, niż chcieliby to widzieć jej dawni koledzy. Karla podpytując, drążąc, dowiadując się tego i owego i jeżdżąc w różne miejsca usiłuje dociec prawdy: kto zabił jej Janka? Dlaczego musiał zginąć? Obraz, z początku mętny, zaczyna się rozjaśniać, gdy kolejne osoby pokonują swój wstyd i zaczynają mówić, co widziały i słyszały. Karla działa oczywiście poza oficjalnym śledztwem, które toczy się dość niemrawo i stosuje czasem mało subtelne metody „przesłuchań”, krzycząc i szantażując znajomych jej synów, by wyciągnąć od nich jakiekolwiek informacje. Czy możemy jednak się jej dziwić? Czy mimo wszystko nie usprawiedliwiamy jej metod widząc, jak bardzo kocha swoje dzieci? Ano usprawiedliwiamy.

Zobacz także:

„Wstyd” cały czas trzymał mnie w napięciu, a choć próbowałam rozwikłać zagadkę, nie udało mi się to. Mimo wszystko, gdy autor pokazał wreszcie cały obraz, nie miałam poczucia, że wyciągnął coś jak królika z kapelusza. Nie, to wszystko tam było, po prostu ja nie umiałam właściwie odczytać sygnałów (zdecydowanie nie nadaję się na śledczą). Muszę przyznać, że po raz kolejny z jakąś perwersyjną przyjemnością wniknęłam w zatęchły klimat małego miasteczka pełnego brudnych tajemnic i poznałam społeczność, której wstyd zamyka usta tak skutecznie, że nie potrafią ich otworzyć nawet wtedy, gdy dochodzi do zła. Śmierć męża Karli dawno temu czy śmierć jego syna lata później ‒ schemat jest ten sam. A dziad wiedział, nie powiedział, a to było tak. W Śmierszynie najważniejsze są pozory idealnego życia, bo samo życie, jak wiemy, nigdy idealne nie jest.

Robert Małecki po raz kolejny zaserwował swoim czytelnikom świetną historię. Nie przedobrzył i to nawet mimo tego, że włożył w fabułę dość „modny” ostatnio wątek (nie chcę spojlerować, więc musicie sami sprawdzić jaki), ale ograł go w bardzo wyważony, pełen szacunku sposób. Cóż mi pozostaje? Jedynie gorąco polecić najnowszą powieść autora. Robercie, nie wstyd Ci ciągle pisać takie dobre książki? 😉

Krótko po tym w jej głowie zapadły ciemność i cisza. Ciemność jak nieskończona przestrzeń.

5+/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona:

2 myśli w temacie “„Wstyd” R. Małecki

  1. Pingback: Podsumowanie maja | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s