Podsumowanie kwietnia

Hej, witajcie w podsumowaniu miesiąca 🙂 Kwiecień rozpoczyna moją ukochaną porę roku, wiosnę. Kocham co roku obserwować, jak przyroda budzi się do życia ❤ To także więcej słońca i lepsza pogoda, ale w tym roku nie było jeszcze na tyle ciepło, by ucierpiało na tym moje czytanie 😉 Przypuszczam, że więcej wycieczek i spacerów uda mi się zorganizować w maju, a tymczasem… Co przeczytałam i obejrzałam w kwietniu? Zapraszam do podsumowania miesiąca, a w notce jak zawsze znajdziecie przeczytane książki, obejrzane filmy i seriale, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

Kulturalnie działo się co nieco. Byłam w kinie na „Fantastycznych zwierzętach: tajemnicach Dumbledore’a”, spotkałam się z kilkoma osobami ze Śląskich Blogerów Książkowych oraz, co było dla mnie wydarzeniem miesiąca, byłam w NOSPRze na koncercie Krzysztofa Zalewskiego ❤ Koncert był wyśmienity!

  • „The gravity of us” P. Stamper (6/10),
  • „Skradziony klejnot” A. Rogoziński (6/10),
  • „Świat dla ciebie zrobiłem” Z. Papużanka (8/10): To książka o tym, że nie ma nas bez innych. Że nie umiemy być ze sobą, chociaż tego właśnie potrzebujemy najbardziej. I że bycie razem nie jest ani trudne, ani łatwe. I że z tej łatwości i trudności robią się historie, które trzeba opowiedzieć. Bardzo pasuje mi wrażliwość Papużanki, jej frazy i skojarzenia. W tym tytule też się wspaniale odnalazłam.
  • „Wyrwa” W. Chmielarz (7/10): Jestem wielką fanką Chmielarza od kiedy przeczytałam pierwszy tom cyklu z komisarzem Mortką. Co jakiś czas doczytuję teraz kolejne pojedyncze powieści autora, a w kwietniu padło na „Wyrwę”. Tragedia rodzinna ‒ śmierć żony i matki dwóch małych córek ‒ to dopiero początek tej skomplikowanej, pełnej tajemnic historii. Dlaczego kobieta zginęła pod Mrągowem? Kim jest nieznany mężczyzna, który pojawia się na jej pogrzebie? Wdowiec po Janinie postanawia to wyjaśnić. Thriller psychologiczny o niszczących relacje sekretach. Mnie się podobał, choć niektórzy uważają, że to słabsza pozycja w dorobku Wojciecha Chmielarza.
  • „Koniec świata, umyj okna” A. Jelonek (7/10): Krótka, gęsta, bolesna proza o nieradzeniu sobie z życiem. Alicję zaczynają dręczyć ataki paniki. Wkrótce lęk całkowicie opanowuje jej życie. Szukając przyczyn zaburzeń, Alicja zaczyna dostrzegać to, co wcześniej umykało niezauważone. „Koniec świata, umyj okna” wciąga w swój świat jak bagno.
  • „Stary człowiek i morze” E. Hemingway (7/10),
  • „Skazanie” R. Mróz (7/10),
  • „Moja Europa. Dwa eseje o Europie zwanej Środkową” A. Stasiuk, J. Andruchowycz (6/10): Dwa eseje dwóch autorów na temat tego, czym dla nich jest Europa Środkowa, ich miejsce na Ziemi. Stasiuk jak zwykle wędruje po wiejskich drogach, a Andruchowycz sporo opowiada o życiu swoim i swoich przodków w Ukrainie. Momentami proza przytłaczała, momentami zachwycała trafnym zdaniem czy obserwacją.
  • „Nadzieja” aut. zbiorowy (7/10): Czy jest lepszy moment na poczytanie antologii pod tytułem „Nadzieja” niż rok, w którym mamy równocześnie pandemię i wojnę w Ukrainie? Chyba nie. Byłam pozytywnie zaskoczona, bo w tego typu zbiorkach zwykle poziom tekstów jest różny, a tu było naprawdę równo ‒ i dobrze! Opowiadania, felietony, wiersze, a nawet komiks: to wszystko i jeszcze więcej znalazło się pomiędzy zielonymi okładkami. Warto mieć na półce.
  • „Gdzie jesteś, piękny świecie” S. Rooney (7/10): Książka, która może albo zachwycić, albo wynudzić. Ja jestem w tej pierwszej grupie. Główni bohaterowie są mniej więcej w moim wieku i mają podobny ogląd świata, stąd ich przemyślenia, rozterki i problemy dnia codziennego mocno we mnie rezonują. Równocześnie muszę ostrzec tych, którzy czytają powieści przede wszystkim dla fabuł: niewiele się tu dzieje.
  • „Skowyt nocy” K. Zajas (6/10): Druga część trylogii pomorskiej i dalsze losy Krzyckiego i Bałysia. Inspektor Andrzej Krzycki leży w szpitalu. Ledwie uszedł z życiem po zatruciu cyjanowodorem. Nie mówi i nie chodzi. Udaje mu się jednak uciec ze szpitala: brnie przez pomorską ciemność tropem zaginionego przyjaciela, czując na karku oddech prześladowców. Po piętach depczą mu i policjanci, i lokalni mafiosi… z Dudasem na czele. Za całe wsparcie służy mu suka Lala. Jeszcze nigdy Krzycki nie był zdany tylko na siebie. Trochę słabsza w porównaniu do „Wiatraków” część, ale Krzysztof Zajas nie pisze złych książek ‒ i ta również do nich nie należy.
  • „Damy, dziewuchy, dziewczyny. Podróże w spódnicy” A. Dziewit-Meller (7/10): Przystępnie przedstawione sylwetki kilkunastu kobiet, które wyprzedzały swoją epokę. Badaczka Syberii, pierwsza zdobywczyni Mount Everest, pierwsza kobieta w kosmosie ‒ a to tylko początek listy! Świetne jako inspiracja dla młodych dziewcząt i (a czemu nie!) chłopców.
  • „Serce meduzy” E. Benjamin (8/10): Ta przyjaźń zakończyła się w najgorszy możliwy sposób. Nie było czasu sobie wybaczyć ani się pożegnać. Kto jednak myśli o ostatecznych pożegnaniach, gdy ma dwanaście lat? Niezwykła opowieść o życiu i śmierci, zdumiewającego piękna wszechświata oraz o tym, że miłość i nadzieja są tuż obok nas. Wzruszająca i bardzo prawdziwa.
  • „Heartstopper. Tom 2” A. Oseman (7/10): Pamiętacie pierwszy tom serii? Drugi jest jeszcze słodszy! W drugim tomie Charlie i Nick muszą zmierzyć się ze swoimi wątpliwościami, ale też ze światem zewnętrznym. Bo czy można naprawdę być ze sobą, nikomu o tym nie mówiąc? Nastoletnia miłość bywa niezgrabna, niepewna, łatwa na zranienia jak żadna inna. A do tego dodajcie sobie, że właśnie zakwestionowaliście swoją seksualność i odkryliście, że podobają wam się nie tylko dziewczyny, ale i chłopcy. Jest trudno, ale jednak łatwiej, gdy jest się razem. A Charlie i Nick są wyjątkowo uroczy razem.
  • „Hard Land” B. Wells (176/376 stron),
  • „Dzikie serce” J. Bradbury (75/320 stron),
  • „Ciemność” J. Karika (pozostały 2 godz. i 38 minut).

Przeczytanych/zrecenzowanych: 14/4

Polskich/zagranicznych: 8/6

Beletrystycznych/popularnonaukowych: 13/1

Średnia ocen (na podstawie gwiazdek na serwisie Lubimy Czytać): 6,8

Najlepsza/najgorsza: „Świat dla ciebie zrobiłem”/„The gravity of us”

Jeśli mowa o serialach, to właściwie nadal oglądam to, co w zeszłym miesiącu, jedynym wyjątkiem jest serial „Hearstopper” na podstawie komiksów o tym samym tytule. O wszystkich tych tytułach wypowiem się, gdy już skończę je oglądać.

W kwietniu obejrzałam pięć filmów, a więc całkiem ładnie. Pierwszym był oparty na faktach obraz „Najmro”. To komedia akcji inspirowana prawdziwymi wydarzeniami z życia Zdzisława Najmrodzkiego, legendarnego celebryty półświatka, który ośmieszał władze PRL wymykając się 29 razy organom ścigania. Kobiety go kochały, a mężczyźni podziwiali. Milicja dawała za głowę Najmrodzkiego milionowe nagrody, a jego brawurowe wyczyny śledziła cała Polska. W filmie „Najmro” wraz ze swoją ferajną obrabia Pewexy, żeby żyć kolorowo w czasach, w których wszystko jest szare i zakazane. Ponad wszystko kocha wolność i dobrą zabawę. Choć żyje w świecie najpiękniejszych kobiet, najszybszych samochodów i wielkich pieniędzy, poznaje dziewczynę, dla której chce wszystko zmienić. Tylko czy będzie potrafił? Byłam zdziwiona tym, jak spodobał mi się ten film. Oczywiście należy mieć świadomość, że postać Najmro została podkolorowana i równocześnie trochę wybielona, ale jeśli nie oczekiwało się typowej biografii, to nie sposób się w tym filmie nie zakochać. Piękne kolory, sporo operowania slow motion, no i Ogrodnik i ten wąs 😉 8/10

Trochę natomiast zawiodły mnie „Tajemnice Dumbledore’a”. Profesor Albus Dumbledore wie, że potężny i zły czarodziej Gellert Grindelwald zamierza zawładnąć światem czarodziejów. Nie mogąc powstrzymać go w pojedynkę, powierza to zadanie magizoologowi Newtowi Skamanderowi. Staje on na czele nieustraszonej drużyny, złożonej z czarodziejów, czarodziejek i jednego dzielnego mugolskiego piekarza. W niebezpiecznej misji natkną się oni na znane już i nowe zwierzęta oraz staną do walki z coraz liczniejszymi zastępami zwolenników Grindelwalda. Ale jak długo Dumbledore będzie trzymał się z boku, skoro stawka jest tak wielka? No i cóż: zapamiętałam z tego filmu jedną zabawną scenę związaną z mimikrą (nie chcę spojlerować) i lekkie napięcie związane z ostateczną potyczką tych dobrych ze złymi. Ogólnie bylam zawiedziona małą ilością magicznych stworzeń, a sam film wydał mi się przegadany (6/10).

A teraz pora na kolejną filmową perełkę: nominowany do Oscara „Tick, tick… BOOM!” opowiadający o drodze do kariery Jonathana Larsona, twórcy legendarnego musicalu „Rent”. Zanim napisał ten hit, przez wiele lat próbował przebić się w świecie, który nie chciał się nim zainteresować. Film w formie dramatu muzycznego opowiada o czasach, gdy Larson pracował w nowojorskiej knajpce, przeżywał wraz z kumplami i koleżankami małe wzloty i bolesne upadki, i dokańczał latami coś, co miało stać się dziełem jego życia. Widząc, jak szerząca się w mieście epidemia AIDS niszczy marzących podobnie jak on aspirujących artystów, Jonathan zaczyna zastanawiać się: czy rzeczywiście warto poświęcać wszystko dla jednego marzenia? Wspaniały film, pełen wzruszających, a czasem zabawnych scen. Jeśli jesteście fanami „Rent”, to już obowiązkowo powinniście go obejrzeć (9/10)!

„Sekretna miłość” to dokumentalny film o miłości dwóch pań. „Sekretna miłość” to niezwykła historia miłosna Terry Donahue i Pat Henschel, których związek trwał niemal siedemdziesiąt lat. Terry grała w profesjonalnej lidze bejsbolowej kobiet, a jej kariera była inspiracją dla hitowego filmu „Ich własna liga”. Film ten nie opowiedział jednak prawdziwej historii tych kobiet, które przez większość życia ukrywały swoją orientację. Tymczasem ten dokument śledzi losy Terry i Pat od momentu, w którym się poznały, poprzez ich życie zawodowe w Chicago, wyznanie prawdy o ich związku ich konserwatywnym rodzinom oraz rozważania czy się pobrać. Stawiając czoła trudnościom i chorobie u schyłku życia, są przykładem miłości, która przezwycięża wszystko. Ciekawy i wzruszający dokument, jednak momentami moja uwaga odbiegała gdzieś daleko: nie wiem czemu, ale nie poczułam większej sympatii dla głównych bohaterek (6/10).

Ostatnim obrazem, jaki obejrzałam, była sympatyczna kreskówka „Mój sąsiad Totoro”. Dwie dziewczynki, Mei i Satsuki, wraz z ojcem i zmagającą się z ciężką chorobą mamą przeprowadzają się na wieś, do opuszczonego, nieco tajemniczego domu. Szybko odkrywają, że spokojna sielska okolica przepełniona jest magią. Najpierw siostry spotykają mieszkające w ich domu tajemnicze czarne kulki, później poznają łagodne i życzliwe duchy lasu, a wśród nich niezwykłego Totoro. Kiedy młodsza dziewczynka zaginie, okaże się, jak cenna jest ta przyjaźń… Uroczy obrazek rysowany typową dla lat ’80. kreską. Miał swoje lepsze i gorsze momenty, jednak ostatecznie cieszę się, że go zobaczyłam, to już totalnie klasyczny tytuł (7/10).

W kwietniu w głośnikach lub na słuchawkach grały najczęściej:

Recenzenckie

Od Wydawnictwa Poznańskiego:

Od wydawnictwa Czwarta Strona Kryminału:

Od Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego:

Od portalu duże Ka:

Kupione/zdobyczne

W kwietniu przybyło do mnie 10 książek.

W ramach wyzwania udało mi się przeczytać jedną książkę.

Wielkobukowe bingo (podstawowe):

  • „Skradziony klejnot” A. Rogoziński ‒ pierwszy tom serii,
  • „Nadzieja” aut. zbiorowy ‒ książka upolowana na przecenie.

Wielkobukowe bingo (wyzwanie okładkowe):

  • „Wyrwa” W. Chmielarz ‒ okładka z samym tekstem (bez obrazków),
  • „Stary człowiek i morze” E. Hemingway ‒ na okładce: nazwisko tłumacza.

Trójka e-pik Sardegny:

  • A. Rogoziński „Skradziony klejnot” ‒ kwiecień plecień,
  • A. Jelonek „Koniec świata, umyj okna” ‒ absurdalnie,
  • „Moja Europa: dwa eseje o Europie zwanej Środkową” A. Stasiuk, A. Andruchowycz ‒ Ukraina.

Zapraszam na mój IG:

I to wszystko w podsumowaniu miesiąca. Do usłyszenia!

13 myśli w temacie “Podsumowanie kwietnia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s