T. Coates „Między światem a mną”

Autor: Ta-Nehisi Coates

Tytuł: Między światem a mną

Wydawnictwo: Agora

Liczba stron: 210

Rok pierwszego wydania: 2015

Tłumaczenie: Dariusz Żukowski

Źródło: Egzemplarz recenzencki


My, biali ludzie, w ogóle o tym nie myślimy na co dzień. Białe osoby po prostu są: wszędzie wokół widzą swoje reprezentacje, są jakby tym domyślnym „typem człowieka”. W filmach i książkach częściej są pozytywnymi bohaterami niż czarnoskórzy, a gdy kolor skóry danej postaci nie jest zaznaczony, domyślnie się ją „wybiela”. Gdy ktoś sprzeciwia się tym wyobrażeniom, wybucha oburzenie, jak wtedy, gdy w przedstawieniu teatralnym rolę Hermiony Granger z „Harry’ego Pottera” dostała czarnoskóra aktorka, choć tworząca tę postać JK Rowling napisała w kwestii jej wyglądu tyle, że dziewczynka ma brązowe loki i ciemne oczy. Żyjemy naszym białym życiem i nagle dostajemy książkę Ta-Nehisi Coatesa „Między światem a mną”, która wybija nas z tego znanego, bezpiecznego trwania i każe sobie zadać kilka pytań.

To trzy długie listy do syna, w których przestrzega go, uczy i tłumaczy co to znaczy żyć w Ameryce, a szerzej na tym świecie, jako osoba czarnoskóra. Coates opowiada mu o rzeczywistości ludzi takich jak on, o sytuacji, gdy ponad 150 lat po zniesieniu niewolnictwa ciemnoskórzy Amerykanie są nadal traktowani jako gorsi obywatele. Autor przestrzega syna, że każdego dnia policjanci mogą go wylegitymować, postrzelić czy zabić bez żadnego innego powodu poza tym, że ma ciemną skórę. Przedstawiciele jego rządu mogą go zabrać i skrzywdzić, odebrać mu ciało: skazać je na ból, na poniżenie i wreszcie na śmierć. Jak być czarnoskórym ojcem czarnoskórego nastolatka i wiedzieć, że nie może się go ochronić przed uprzedzeniami i nienawiścią? Jak go wychować, by z jednej strony oszczędzić mu cierpienia, a z drugiej nauczyć go być na tyle twardym, by nie podpaść okolicznym gangom, a na tyle miękkim, by nie przeszkadzał „białemu” społeczeństwu?

Cały świat usłyszał o ruchu Black Lives Matter po morderstwie George’a Floyda 25 maja 2020 roku, ale nie był to bynajmniej pierwszy czy najbrutalniejszy atak amerykańskich policjantów na czarnoskórych Amerykanów. Początki ruchu sięgają 2013 roku, kiedy to w mediach społecznościowych został rozpowszechniony hasztag „BlackLivesMatter”. Jego powstanie związane było z uniewinnieniem George’a Zimmermana, członka straży sąsiedzkiej, który w lutym 2012 roku podczas patrolu zabił nieuzbrojonego czarnoskórego nastolatka, Trayvona Martina. BLM regularnie organizuje protesty przeciwko brutalności policji wobec osób czarnoskórych oraz przeciwko nierówności rasowej w amerykańskim wymiarze sprawiedliwości. To jednak wciąż za mało, by powstrzymać rasizm i przemoc.

Dopiero gdy przyszedłeś na świat, zrozumiałem tę miłość, zrozumiałem uścisk matczynej ręki. Ona wiedziała, że cała galaktyka może mnie zabić, że mogę zostać roztrzaskany, a jej dziedzictwo rozleje się na chodniku jak tani alkohol. I nikt nie odpowie za ten akt zniszczenia, bo moja śmierć będzie winą nie człowieka, tylko niefortunnego, choć niepodlegającego dyskusji pojęcia „rasy”, narzuconego niewinnemu krajowi mocą niezbadanego wyroku ukrytych bóstw. Trzęsienia ziemi nie da się odroczyć. Tajfunu nie powstrzyma akt oskarżenia. Zabójcę Prince’a Jonesa przywrócono do pracy na ulicy, bo w gruncie rzeczy wcale nie był zabójcą. Był siłą natury, bezwolnym wykonawcą fizycznych praw rządzących naszym światem.

Nie jestem ciemnoskórą osobą, nie mieszkam w Ameryce, nie mam zaszytego pod skórą tego całego strachu, więc nawet nie staram się udawać, że rozumiem w czym rzecz. A jednak chłonę, dowiaduję się, zbieram emocje z powierzchni kartki, starając się poznać to doświadczenie. Co innego mogę zrobić poza wiedzą, co mi pozostaje oprócz współczucia? Wstyd mi, bo to tak niewiele. Czytam więc o kolejnych zamordowanych osobach, zarówno z otoczenia autora, jak i obcych dla niego, ale przecież znanych postaci. Czytam o przemykaniu ulicą, o uczeniu się odpowiedniego spojrzenia, o wtapianiu się w tło, o niemożności tegoż, o dyskryminacji, o tworzeniu pancerza, o walce o swoje prawa. Czytam o wyobrażonej białości białych, bo przecież każdy z nas ma w sobie jakąś cząstkę niebiałej krwi, czytam jak się oszukujemy, czując się niejednokrotnie lepsi od osób z ciemną skórą. To zmienił we mnie Ta-Nehisi Coates, już nigdy nie pomyślę o sobie bez wahania jako o białoskórej.

Otworzył się przede mną czarny świat i zrozumiałem, że jest on czymś więcej niż negatywem świata ludzi przekonanych, że są biali. „Biała Ameryka” to syndykat pomyślany tak, by strzec własnego wyłącznego prawa do dominacji i władzy nad naszymi ciałami. Czasem ta władza objawia się bezpośrednio (lincze), czasem działa podstępnie (usługi „tylko dla białych”). Lecz niezależnie od tego, jak się przejawia, moc dominacji i wykluczenia stoi na straży wiary, że jest się białym ‒ bez niej „biali ludzie” przestaliby istnieć.

Zobacz także:

Bardzo doceniam takie książki, bo poszerzają mi horyzonty, zapuszczają w głowie korzenie, zmuszając do przemyślenia pewnych spraw. Nie ukrywam, dużo tu niekoniecznie znanych w Polsce nazwisk i wydarzeń, trzeba się więc skupić. Jeśli czujesz się białą osobą, „Między światem a mną” nie poprawi ci samopoczucia, a wręcz będzie uwierać. Warto jednak poznać odmienny punkt widzenia, warto zobaczyć świat oczami Innego. I nie czuć do niego nienawiści, tylko starać się go zrozumieć. I nie zawsze się z nim zgadzać, ale kulturalnie polemizować, bez krzyku i bez wzniesionych pięści. I brać go pod uwagę, nie wyrzucać poza nawias, nie dawać się uprzedzeniom. Wyrzucić z głowy zakorzenione przekonania i dać wyrosnąć nowemu. To mi dała ta książka, i jest to cenny dar.

W zeszłą niedzielę redaktorka prowadząca popularny program publicystyczny zapytała mnie, co to znaczy stracić ciało.

5/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Agora:

Jedna myśl w temacie “T. Coates „Między światem a mną”

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s