„Japonia, Chiny i Korea. O ludziach skłóconych na śmierć i życie” M. Booth

Autor: Michael Booth

Tytuł: Japonia, Chiny i Korea. O ludziach skłóconych na śmierć i życie

Wydawnictwo: Uniwersytetu Jagiellońskiego

Liczba stron: 432

Rok pierwszego wydania: 2020

Tłumaczenie: Barbara Gutowska-Nowak

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Michaela Bootha miałam już okazję poznać w bardziej swobodnej odsłonie: gdy przedstawiał smakoszom spoza Azji kulinarne oblicze Japonii w książce „Istota ryżu”. Tym razem brytyjski dziennikarz mierzy się z tematem poważniejszym i dalece bardziej skomplikowanym: niechęcią, a nawet nienawiścią między trzema tak zwanymi Tygrysami: Japonią, Chinami i Koreą. Trzy znaczące kraje, które nie tylko ze sobą sąsiadują, ale też należą do jednej wielkiej konfucjańskiej rodziny. W sferze kulturowej łączy ich bardzo wiele, a przyjazne stosunki mogą im przynieść mnóstwo korzyści. Dlaczego więc pałają do siebie taką nienawiścią? Michael Booth rusza w podróż po Azji Wschodniej, by zbadać przyczyny wzajemnej wrogości trzech azjatyckich państw, a wnioski przedstawia w książce „Japonia, Chiny i Korea. O ludziach skłóconych na śmierć i życie”.

Booth podróż zaczyna w Japonii, a konkretnie w porcie w Kurihamie. To tam w XIX wieku przybili Amerykanie pod wodzą komandora Matthew Calbraithe Perry’ego, wysłannika prezydenta Stanów Zjednoczonych, by spotkać się z przedstawicielami siogunatu Tokugawa, sprawującego realną władzę w Japonii, której nominalnym władcą był cesarz Kōmei. To był precedens, pierwszy bowiem raz hermetyczna Japonia zgodziła się otworzyć na świat. Czy przyniosło jej to więcej złego, czy dobrego, to opowieść na osobny tekst, którego nie czuję się na siłach pisać. W każdym razie Japonia się otwarła, a Ameryka, jak to Ameryka, wyniosła z tego jak najwięcej dla siebie, destabilizując azjatyckie państwo i jego miejsce we wschodniej części Azji. Później nic już nie było tak samo… A skutki tego wszystkiego trzy azjatyckie Tygrysy odczuwają do dziś. Michael Booth niespiesznie przemierza kraj, a to, co widzi, mnie zaskakuje. Rzecz jasna moje zainteresowanie Japonią jest mocno powierzchowne: a więc to, co przychodzi mi na myśl, gdy przywołuję ten kraj to stereotypy w stylu kwitnących wiśni, gejsz, nowoczesnych budynków, zamkniętych w sobie, spokojnych ludzi. Jak to gra z gorącymi protestami przeciwko Koreańczykom, z wykrzyczanymi hasłami w stylu „Koreańczycy to robactwo”, „Śmierć Koreańczykom”? Oj, trzeba sobie zmienić w głowie obraz Japonii ‒ no i dobrze, skoro będzie dzięki temu prawdziwszy.

Od czego się zaczęło? Gdzie ma korzenie ta japońsko-koreańska nienawiść? Chodzi o nierozliczone zdaniem Koreańczyków zbrodnie z czasów japońskiej okupacji, która trwała do 1945 roku, zwłaszcza zmuszania kobiet do usług seksualnych dla żołnierzy cesarstwa i wykorzystywanie koreańskich robotników przymusowych przez koncerny japońskie i współpracujące z nimi koreańskie. Tak, dobrze czytacie: zarzewiem był konflikt sprzed grubo ponad 70 lat. Można westchnąć z niejaką ulgą, że nie tylko u nas wypomina się wciąż „dziadka w Wehrmachcie”, można pokiwać głową, że ludzie są wszędzie tacy sami, a można się zastanawiać, czy naprawdę przez tyle lat emocje nie ostygły? Jak widać, wcale nie. Japoński rząd przepraszał obywateli Korei niejednokrotnie, jednak Koreańczycy uważają, że nie robił tego szczerze. Spirala niechęci się nakręca.

W przeciwieństwie do naszej zachodniej kultury winy z jej bardziej oczywistym (dla nas) podziałem na kategorie moralne dobra i zła, winy i niewinności, kultura Japończyków jest kulturą wstydu. W kulturach wstydu jednostka nie dokonuje wyborów, kierując się kodeksem moralnym, lecz pragnieniem zachowania twarzy, obrony dobrej reputacji: największa zbrodnia to dać się złapać. (…) Pozwala to lepiej zrozumieć, czemu przeprosiny Japończyków za ich postawę w czasie wojny są odbierane jako gest niedoskonały i niewystarczający: przeprosiny to zawsze za mało. Nic nigdy nie zatrze piętna wstydu.

To wszystko ma wpływ nie tylko na współczesną politykę, ale również na gospodarkę. Wrogo nastawione do siebie kraje blokują dostawy swoich dóbr do „przeciwników”. Eskalacja konfliktu może negatywnie odbić się na obu państwach z uwagi na współzależność ich gospodarek. Japońscy producenci materiałów technologicznych mogą stracić istotny rynek zbytu. Ucierpieć może turystyka Japonii, gdyż Koreańczycy stanowili w ubiegłym roku 25% (7,54 mln osób) odwiedzających ją turystów. Ten konflikt szkodzi więc obu stronom, ale nikt nie ma zamiaru ustąpić. Jak to się skończy? Nie wiadomo.

Koreańczycy są pracusiami: przepracowują średnio 2113 godzin rocznie (podczas gdy Brytyjczycy 1681, Amerykanie zaś 1790). W ogóle pracę biorą bardzo na poważnie, a korporacyjne przyjęcia przypominają czasem nieomal pogańskie rytuały wprowadzenia. Bywa, że po takich imprezach ląduje się w szpitalu na operacji, jednak po wybudzeniu nieszczęsny korposzczur pyta przede wszystkim, jak szybko będzie mógł wrócić do pracy. Innym problemem Korei są chaebŏle, czyli wielkie firmy oparte na rodzinnych konglomeratach, uprzywilejowane, przeinwestowane i wspierane przez państwo (wygryzają mniejsze firmy). Chaebŏlami są np. Hyundai, Daewoo, LG czy Samsung. To potentaci psujący rynek i zgarniający dla siebie zdecydowaną większość klientów.

Również Chiny mają oczywiście swoje słabości i zarzuty do dwóch pozostałych państw. Kiedyś zdecydowanie najbardziej rozwinięte, dziś nie cieszą się szacunkiem Korei i Japonii. Sam Booth podczas swej podróży zauważa, że Chińczycy są nieuprzejmi, co przejawia się choćby tym, że bezpardonowo wpychają się w kolejki, a ewentualnie zaczepieni, mają zawsze świetne wytłumaczenie (sytuacja całkiem jak w kolejce w polskiej przychodni). Chińczycy są też uważani za nieprzewidywalnych i niegodnych zaufania.

Problemów i kontekstów jest w książce Bootha bardzo dużo i nie jestem w stanie omówić ich wszystkich, nie o to zresztą chodzi. Dla kogoś takiego jak ja, kto jest zainteresowany Azją, ale jego wiedza jest jeszcze bardzo nikła, książka „Japonia, Chiny i Korea. O ludziach skłóconych na śmierć i życie” to kopalnia wiedzy na temat tych trzech państw i zależności między nimi. Lekki język autora ułatwia czytanie, mimo tego lektura wymaga skupienia i sporo czasu, ponieważ temat jest poważny i skomplikowany. Niewątpliwym plusem jest neutralne podejście autora, który stara się zrozumieć każdego z Tygrysów i dobrze przedstawić racje, ale też przewiny poszczególnych narodów. Swobodniejsze, a czasem nawet zabawne wstawki z podróży dodają książce trochę lekkości, dając czas na oddech przed kolejną porcją dat i faktów. Książka Michaela Bootha to wiedza o Japonii, Korei i Chinach w pigułce ‒ polecam każdemu, kto interesuje się tym rejonem świata.

Jeszcze przed wypłynięciem z Fukuoka w portowym terminalu notuję kilka uwag na temat zasadniczych różnic między Koreańczykami i Japończykami. Ci drudzy ustawiają się w kolejce, na długo zanim obsługa otworzy bramkę i zacznie wpuszczać pasażerów na prom, Koreańczycy natomiast ani myślą sterczeć w ogonku. Żeby oszczędzić sobie nudnego czekania, stosują zmyślną metodę: zostawiają swoje walizki przed albo po stojącymi w kolejce Japończykami, a sami wyskakują na szybkie zakupy w sklepie wolnocłowym. Wskazuje to na szczególne połączenie wysokiego poziomu zaufania społecznego z beztroskim nadużywaniem cudzej uprzejmości. Nader interesujące.

4+/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego:

4 myśli w temacie “„Japonia, Chiny i Korea. O ludziach skłóconych na śmierć i życie” M. Booth

  1. Pingback: Podsumowanie października | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Książka bardzo interesująca. Mimo iż wiele w niej dat, nazwisk szybko się czyta. Bardzo wiele można się dowiedzieć. Nawet jeśli ktoś posiada już jakąś wiedze na temat tych krajów to dowie się czego nowego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s