„Dziewczynka z wycinanki” B. van Es

Autor: Bart van Es

Tytuł: Dziewczynka z wycinanki. Opowieść o wojnie, przetrwaniu i rodzinie

Wydawnictwo: Uniwersytetu Jagiellońskiego

Liczba stron: 272

Rok pierwszego wydania: 2018

Tłumaczenie: Barbara Gutowska-Nowak

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Druga wojna światowa, Holokaust. Chyba się powtarzam, ale muszę to znów powiedzieć: ile razy bym nie czytała o Zagładzie (a czytałam już sporo książek na ten temat), jestem tak samo zasmucona i przerażona losem, jaki jedni ludzie zgotowali drugim. Denuncjacje, ukrywający się Żydzi, ucieczki, gestapo, rozstrzelanie, obozy śmierci, komory gazowe, cierpienie… Na to nie da się (i nie można!) uodpornić. O tym nie można zapomnieć. Dlatego wciąż sięgam po kolejne tytuły na ten temat, najchętniej wspomnienia ocalałych lub ich rodzin – one mają największą wartość. To również było powodem, dla którego zdecydowałam się na lekturę „Dziewczynki z wycinanki” Barta van Esa. I jeszcze jedno: nie wiedziałam właściwie nic o losie holenderskich Żydów w trakcie wojny.

Bart van Es napisał książkę bardzo osobistą. Nie dało się inaczej: jest wnukiem rodziny, która przygarnęła w trakcie wojny tytułową dziewczynkę. Są więc jakby przyszywaną rodziną, a jednak autor nigdy nie poznał Lien Spiero. Jak to możliwe? Co się stało z mocnymi i serdecznymi niegdyś więziami? Czy można zapomnieć o kimś, komu przed laty uratowało się życie? Van Es postanawia odnaleźć ponadosiemdziesięcioletnią kobietę i opowiedzieć jej historię. Spytany przez nią o motywację, odpowiada: Myślę, że jej opowieść jest ciekawa i złożona. Utrwalenie jej dla potomności jest ważne, szczególnie dziś, wziąwszy pod uwagę sytuację na świecie, a zwłaszcza ponowny rozwój ruchów ekstremistycznych. Nie chciałbym, żeby jej nieopowiedziana historia przepadła na zawsze. I dzięki mu za to, bo jak się okazuje, historia Lien jest rzeczywiście wielowymiarowa i naznaczona złem: i to nie tylko takim, jakie przychodzi na myśl, gdy łączymy w głowie słowa „wojna” i „Żydzi”.

Haga, 1942 rok. Jedynym sposobem na ocalenie Lien, dziewięcioletniej Żydówki, przed nazistowskimi prześladowaniami jest oddanie jej do rodziny zastępczej. Tak też się dzieje, a dziewczynka już nigdy więcej nie widzi swoich rodziców. Lien ukrywa się u kilku rodzin, jednak najlepiej czuje się u van Esów, i tam też zostaje po wojnie, jako że jej rodzina i bliscy zginęli tragicznie. Z czasem relacje z rodziną zastępczą się pogarszają, a w końcu z niejasnych przyczyn więzi zostają całkowicie zerwane. Co takiego się wydarzyło? Z jakiego powodu więzi tak swego czasu silne ulegają rozpadowi? Odpowiedź tkwi w powojennej historii Lien.

Wskaźnik śmiertelności Żydów w Holandii w czasie drugiej wojny światowej wynosił 80 procent, był więc ponaddwukrotnie wyższy niż w innych krajach zachodnich, znacznie wyższy niż w Belgii, we Francji i Włoszech, a nawet samych Niemczech i Austrii. (…)
Wiele czynników miało wpływ na tak niską szansę przeżycia. Populacja Żydów w Holandii była skupiona głównie w miastach, prześladowania rozpoczęły się wcześnie, ucieczka przez granicę była prawie niemożliwa, a proces rejestracji (przy współpracy ślepo uległej Rady Żydowskiej) przebiegał bardzo skutecznie. Znaczącą rolę odegrał jednak także aktywny udział obywateli Holandii, którzy donosili na sąsiadów, dokonywali aresztowań i organizowali transport. Inaczej niż w Belgii, gdzie polowaniem na Żydów zajmowało się SS, lub we Francji, z jej skomplikowanym połączeniem rządów Vichy i bezpośredniej okupacji militarnej, w Holandii rodzima administracja miała największy udział w zagładzie Żydów.

Jakimś cudem mała Lien przetrwała. Duża w tym z pewnością zasługa przenikliwości jej rodziców, którzy szybko oddali dziewczynkę do dobrej rodziny zastępczej, zapewne licząc się z tym, że nigdy już jej nie zobaczą: a jednak najważniejsze dla nich było, by przeżyła.

Zobacz także:

To oczywiste, co teraz napiszę, ale muszę to podkreślić: to przykra, bolesna historia. Nie wyobrażam sobie, co musiała czuć dziewięcioletnia dziewczynka, którą odesłano od jej rodziny do obcych ludzi. Nie wyobrażam sobie, jakim cierpieniem okupili to rodzice, którzy o wiele lepiej niż dziecko wiedzieli, że prawdopodobnie już nigdy jej nie zobaczą. Lien tułała się po kilku rodzinach zastępczych: były takie, w których zaznała opieki i uczucia, byłe i inne, w których bardziej była pomocą kuchenną niż częścią rodziny. Zdarzały się momenty, gdy naprawdę musiała się ukrywać, gdy uciekała, bo do drzwi pukała policja. Chodziła głodna, spała byle gdzie, lecz udało jej się uniknąć piekła obozu. Mimo tego przeżyła zdecydowanie za wiele złego dla jednego człowieka – a zwłaszcza dla małej dziewczynki. Do dziś we wspomnieniach ma luki: wyparła pewne straszne wydarzenia. Ale inne… Pamięta aż zbyt dokładnie.

Kiedy Żydzi w końcu odzyskali wolność, ich położenie wcale się nie poprawiło. Ich mienie zostało rozkradzione, w ich domach mieszkali teraz obcy ludzie, a niekiedy nawet żądano od nich zapłaty podatku za okres, jaki spędzili w obozach koncentracyjnych.

Bart van Es nie bał się poruszenia trudnych rodzinnych tematów. Wnikliwie przestudiował wszelkie dokumenty, jakie udało mu się odnaleźć po latach, a także odbył szereg rozmów z bohaterką swojej książki. Udało mu się dzięki temu stworzyć unikatową książkę opisującą jakże ważny wycinek dziejów jego rodziny: czas, gdy podczas wojny jego dziadkowie przygarnęli do siebie bezbronne żydowskie dziecko. Autor niczego nie ukrywał, nie tuszował ani nie próbował stawiać swej rodziny w lepszym świetle, co jest godne podziwu. Oddał głos ocalałej kobiecie i z delikatnością i bez oceniania wysłuchał jej historii. To sprawia, że jej świadectwo jest tak unikatowe i cenne. I pomyśleć, że gdyby nie ciekawość Barta van Esa, moglibyśmy nigdy go nie poznać!

Zawsze powtarzam, że każde doświadczenie wojenne jest ważne i powinno być usłyszane, nie ma bowiem dwóch takich samych ludzkich losów. Ci, którzy zginęli oraz ci, którzy przeżyli zasługują na naszą uwagę i pamięć. „Dziewczynka z wycinanki” poszerzyła moje spojrzenie o perspektywę holenderskich Żydów, za co jestem wdzięczna.

5/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego:

4 myśli w temacie “„Dziewczynka z wycinanki” B. van Es

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Podsumowanie czerwca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s