Podsumowanie maja

Cześć, witajcie w podsumowaniu tego wyjątkowo zimnego i dziwnego maja. Maj nieodmiennie kojarzył mi się z targami książki w Warszawie, spotkaniami z przyjaciółmi i znajomymi, zdobywaniem autografów i całą górą książek. Wierzę jednak, że to ostatni taki maj i już niebawem wszystko wróci do normy. Na szczęście książki wciąż są z nami: to jest niezmienne. Zapraszam do lektury notki, a w niej jak zwykle znajdziecie przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

Nie mogę się już doczekać spotkań twarzą w twarz, ale póki co dwa spotkania on-line, których nie mogłam przegapić. Po pierwsze: Isabel Allende.

Czy można się zakochać w twórczości pisarza po jednej książce? Tak! Przeczytałam „Dom duchów” i przepadłam. Od tej pory obiecuję sobie, że niebawem sięgnę po kolejną książkę Allende. Spotkanie było wspaniałe, pytania ciekawe, a Allende w dobrym humorze i świetnej formie.

Co łączy w moim sercu chilijską pisarkę z jamajskim pisarzem? Również w jego przypadku pierwsza powieść była niczym objawienie. Mowa o niezwykle trudnej, ale genialnej „Krótkiej historii siedmiu zabójstw”. Potem miałam okazję czytać jeszcze „Księgę nocnych kobiet” oraz „Diabła Urubu”. Wciąż jestem zachwycona… I podekscytowana, bowiem na dniach zabieram się za lekturę „Czarnego Lamparta, Czerwonego Wilka”. Spotkanie niestety zostało moim zdaniem położone przez prowadzącą, która wyraźnie nie czytała książek Jamesa. Mimo to autor odpowiadał z uśmiechem na bzdurne pytania w stylu „Komu poleciłby swoją książkę i jak ją zdefiniował”. Klasa i dobre wychowanie.

  • „Afekt” R. Mróz (6/10),
  • „Arystokratka na królewskim dworze” E. Boček (7/10): To już piąta część zmagań arystokratki Marii Kostki z Kostki, i o dziwo zaczynam odczuwać zmęczenie materiału. Powiewem świeżości było wysłanie Marii wraz z dwoma osobami towarzyszącymi, na pewien królewski dwór, jednak mimo tego mam wrażenie, że żarty autora są dość powtarzalne. Nadal bawią, ale już nie tak, jak w pierwszych dwóch-trzech częściach. W dodatku zaczęło mnie irytować zachowanie Marii, z której wyszła typowa nastolatka. Nadal jednak kocham Józefa i pana Spocka.
  • „Bezmatek” M. Marcinów (7/10): Bolesna książka o niezdrowej relacji z matką. Gdy kobieta umiera, jej córka spisuje swój ból, żałobę i stratę. Wspomina matkę, która była gdzieś obok, a równocześnie wrosła w córkę bolącym korzeniem. To intymna, szczera opowieść: po trosze człowiek ma ochotę zamknąć oczy i nie podglądać, a po trosze jest zbyt ciekawy. W oczywisty sposób skojarzyła mi się z „Rzeczami, których nie wyrzuciłem” Marcina Wichy. Nie da się zrobić rankingu czyjegoś bólu, ale książka Wichy bardziej trafiła w moją wrażliwość.
  • „Pamiętnik księgarza” S. Bythell (7/10): Zabawne i często zgryźliwe wspomnienia antykwariusza, Shauna Bythella. W szkockim miasteczku Wigtown, zapomnianym przez turystów, znajduje się antykwariat, którego niezliczone półki uginają się pod ciężarem tysięcy książek. Wśród nich można znaleźć wszystko: od szesnastowiecznej Biblii po pierwsze wydania powieści Agathy Christie. Jest jeden problem: klienci. „Pamiętnik księgarza” dostarczył mi wiele frajdy i pokazał, że klienci antykwariatu i biblioteki wcale aż tak bardzo się nie różnią. Lekka, przyjemna lektura.
  • „Zabierz mnie do domu” M. Aubert (7/10): Króciutki zbiór opowiadań autorki „Dorosłych”. To historie o braku, o tęsknocie za młodością i ówczesnymi marzeniami, o nieporozumieniach małżeńskich oraz życiowych błędach. Niby Aubert pisze o codzienności, ale jak pięknie to robi! Odnajduję się w jej wrażliwości. Szkoda tylko, że książka jest tak krótka i zostawiła uczucie niedosytu.
  • „Na oceanie nie ma ciszy. Biografia Aleksandra Doby, który przepłynął kajakiem Atlantyk” D. Szczepański (7/10): Ta książka to nie tylko relacja z samodzielnego przepłynięcia kajakiem Atlantyku, ale też po trosze historia życia Aleksandra Doby, człowieka, który udowodnił, że życie i aktywność fizyczna nie muszą się kończyć po sześćdziesiątce, i który stawiał sobie wciąż nowe wyzwania. Skromny, serdeczny, zawsze uśmiechnięty. Cieszę się, że miałam okazję go poznać.
  • „Legion” E. Cherezińska (6/10).
  • „Wicked: Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu” G. Maguire (336/572 strony),
  • „Dziewczynka z wycinanki. Opowieść o wojnie, przetrwaniu i rodzinie” B. van Es (46/272 strony),
  • „Matki i córki” A. Grabowska (pozostały 2 godziny i 12 minut).

Przeczytanych/zrecenzowanych: 7/2

Polskich/zagranicznych: 4/3

Beletrystycznych/popularnonaukowych: 5/2

Średnia ocen (na podstawie gwiazdek na serwisie Lubimy Czytać): 6,7

Najlepsza/najgorsza: „Zabierz mnie do domu”/„Afekt”

Maj był raczej miesiącem dokumentów i seriali, bo film obejrzałam tylko jeden. Po pierwsze skończyłam oglądać „Znoszone historie”, serial opowiadający historie właścicieli przez pryzmat noszonych przez nich ubrań. Podtrzymuję swoją opinię, to był ciekawy program, choć miał swoje lepsze i gorsze momenty.

Trzeci sezon „Stranger Things” był bardziej rozrywkowy niż poprzednie, ale nie mniej wciągający. Nowe sojusze to rzecz bardzo na plus, podobnie jak kolejne niebezpieczeństwa czyhające w miasteczku. W Hawkins trwa lato 1985 roku… A jedno lato może zmienić wszystko.

„Miłość w spektrum” to prawdziwe historie nastolatków w spektrum autyzmu, którzy chcą tego, co wydaje się takie proste i normalne dla większości z nas: pragną iść na randkę, zakochać się i stworzyć związek. Program świetny, autentyczny i dający mi wgląd w świat, którego nie znam, a to zawsze cenię.

„Wyjaśniamy tajemnice umysłu” to krótki dokument, którego tytuł mówi właściwie wszystko. Specjaliści opowiadają o tym, jak działa ludzki umysł, skupiając się kolejno na pamięci, śnie, lęku, psychodelikach oraz uważności. Interesuje mnie ta tematyka, więc obejrzałam z przyjemnością.

W maju wskoczył na Netflix drugi sezon serialu „Special” opowiadający o młodym geju z lekkim porażeniem mózgowym. Ryan próbuje ułożyć sobie życie i uniezależnić się od kochającej lecz zbyt opiekuńczej matki. Drugi sezon podobał mi się nawet bardziej niż pierwszy: nie tracąc nic ze swej lekkości, uwypuklił i pokazał problemy dotykające młodego człowieka z porażeniem mózgowym.

Zaczęłam również pod koniec miesiąca oglądać długo wyczekiwane kolejne odcinki sezonu 5. „Lucyfera”, ale o tym opowiem więcej, gdy skończę.

Jedyny obejrzany film to „McImperium”, czyli historia powstania sieci McDonald’s. Jak z jednej małej hamburgerowni w Kalifornii powstaje ogromna sieć, która obejmuje cały świat? Ray Kroc (Michael Keaton) to charyzmatyczny biznesmen, który od lat walczy o swoje pięć minut sławy. Jednak każdy jego pomysł przeradza się w klęskę, a szanse na realizację marzeń maleją z dnia na dzień. Niespodziewanie otrzymuje zamówienie od nieznanej mu restauracji w Kalifornii. Poznaje braci McDonaldów, którzy wymyślili nowatorski system serwowania jedzenia w 30 sekund od złożenia zamówienia. Ray, zachwycony rewolucyjnym pomysłem, namawia braci do stworzenia sieci restauracji w całych Stanach Zjednoczonych. W miarę rozrastania się fastfoodowego imperium, Ray chce mieć coraz więcej władzy. Jak wiele poświęci, aby zbudować najbardziej rozpoznawalną markę na świecie i stać się jedną z największych osobowości XX wieku? Świetny, choć przerażający film, który pokazuje, że za każdą światową potęgą stoi bezwzględny biznesmen, który szedł po trupach do celu (7/10).

W maju w głośnikach lub na słuchawkach grały najczęściej:

Recenzenckie

Od Wydawnictwa Literackiego:

Od wydawnictwa Lira (dzięki ŚBK):

Od wydawnictwa Czwarta Strona:

Od wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego:

Od wydawnictwa Agora:

Kupione/zdobyczne

W maju przybyło do mnie 10 książek.

Znów nie udało się przeczytać żadnej książki do wyzwania, ale za to w czerwcu na pewno będzie przynajmniej jedna 😉

Wielkobukowe bingo (podstawowe):

Wielkobukowe bingo (wyzwanie okładkowe):

  • „Zabierz mnie do domu” M. Aubert – książka z czerwoną okładką.

Trójka e-pik Sardegny:

  • „Bezmatek” M. Marcinów – oswoić strach,
  • „Arystokratka na królewskim dworze” E. Boček – knedliki i smażony ser.
  • u Jerzego z kanału Kto czyta, żyje podwójnie:

Zapraszam na mój IG:

I to wszystko w podsumowaniu miesiąca. Do usłyszenia!

2 myśli w temacie “Podsumowanie maja

  1. Widzę, że nie nudziło Ci się w maju. Mega ciekawe książki przeczytałaś i zdobyłaś. Zwłaszcza interesuje mnie „Niepokój przychodzi o zmierzchu”. Piosenki świetne – uwielbiam Eltona Johna. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s