„Skradzione życie” M. Wala

Autor: Magdalena Wala

Tytuł: Skradzione życie

Wydawnictwo: Książnica

Liczba stron: 304

Rok pierwszego wydania: 2021

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Nie stronię od powieści historycznych, a już gdy fabuła skupia się na prześladowaniach Żydów, całość zawsze czytam z uważnością i (wciąż) z niedowierzaniem. Choć tyle już poznałam opowieści na ten temat (zarówno wspomnieniowych, ujętych w ramy reportażu, jak i zbeletryzowanych czy tylko luźno opartych na prawdziwych wydarzeniach), wciąż ogromnie mnie one poruszają. I o to chyba chodzi: byśmy nie zapomnieli i nigdy już jako ludzie nie popełnili tego błędu. A choć słowa Nałkowskiej są powtarzane w tym kontekście tak często, że mogą się już wydawać wyświechtane, to jednak wciąż przechodzi mnie nieprzyjemny dreszcz, gdy uświadamiam sobie po raz kolejny, że to ludzie ludziom zgotowali ten los. Magdalena Wala nie prowadzi nas w piekło obozu, ale w „Skradzionym życiu” opowiada inny scenariusz…

Mysłowice, lato 1939 roku. Ewa Abramowicz, młoda Żydówka, szykuje się do zaaranżowanego przez rodziców ślubu. Dziewczyna ma pewne obawy związane z przyszłym mężem, Davidem, bowiem jest on ortodoksyjnym Żydem, a jej rodzina jest bardziej liberalna i na więcej jej pozwala. Ewa nie jest przyzwyczajona do bezwzględnego posłuszeństwa mężczyźnie, żal jej też, że będzie musiała zerwać kontakty ze swoimi przyjaciółkami-gojkami: Niemką Hildą, Ślązaczką Trudką oraz Polką Nesią. Jest jednak posłuszną i grzeczną córką, zgadza się więc na wybór rodziców i ma nadzieję, że małżeństwo będzie jednak udane. Tymczasem nadchodzi wrzesień i wybucha wojna. Kilka dni przed planowanym ślubem rodzina Abramowiczów decyduje się uciec do Przemyśla. To będzie dla nich wszystkich wielka próba. Ewa nie spodziewa się, jak wiele będzie musiała poświęcić i co straci. Młoda kobieta musi stawić czoła okrucieństwom wojny i po raz pierwszy przekonuje się, czym jest bezsilność i prawdziwe zniewolenie. Czy rodzina Abramowiczów przetrwa tułaczkę?

Niemcy nie ograniczyli się tylko do wywożenia Żydów. Widziała, jak z zajmowanych przez jej pobratymców mieszkań wynosili sprzęty, futra, a nawet instrumenty muzyczne. Pieniądze czy biżuteria pewnie zniknęły wcześniej w kieszeniach aryjskich złodziei. Kiedy jedna z Żydówek zaczęła protestować, mężczyzna podniósł broń i po prostu do niej strzelił. Ewa patrzyła na to zszokowana, cały czas nie dowierzając, że to, co rozegrało się przed jej oczami zaledwie kilka metrów od miejsca, w którym się zatrzymała, to prawda. Żołnierz zamordował kobietę na środku niegdyś eleganckiej ulicy w biały dzień!

W drodze do Przemyśla czyha na nich wiele niebezpieczeństw: naloty bombowe na pociągi i budynki cywilne, okrucieństwo wobec Żydów, stopniowe odbieranie im praw, śmierć czająca się na każdym rogu… U matki Ewy odzywają się niezaleczone traumy z czasów I wojny, a ojciec, zawsze szanowany, teraz w oczach „rasy panów” nic nie znaczy. Abramowicze początkowo wędrują z młodą ciężarną kobietą, Lilianą. Ewa nie przeczuwa, ile to przypadkowe spotkanie zmieni w jej życiu… W wyniku splotu nieszczęśliwych okoliczności podejmuje decyzję, która odmieni jej życie na zawsze.

Zobacz także:

„Skradzione życie” to naprawdę dobra powieść obyczajowa, której akcja toczy się na początku II wojny światowej. Osobiście jestem zdania, że nigdy dość opowieści o prześladowaniach Żydów, jest to bowiem niezwykle bolesny i ważny temat, który nie może być zapomniany. Nie każdy ma psychiczną siłę, by czytać przejmujące wspomnienia prawdziwych ofiar Holocaustu (ja sięgam po takie książki, ale muszę sobie je rozsądnie dawkować, żeby ból mnie nie przytłoczył): w takiej sytuacji książka Magdaleny Wali będzie dobrym rozwiązaniem. Nie epatuje nadmiernie brutalnością, ale jednak szczerze i bez przekłamań opowiada o trudnym losie ludności żydowskiej.

W zeszłym roku czytałam „Klątwę ruin” tej samej autorki, książkę niezłą, ale jak na mój gust zbyt przesłodzoną. „Skradzione życie” zdecydowanie bardziej przypadło mi do gustu, ponieważ jest może bardziej gorzkie, ale przez to prawdziwsze. O wiele bardziej polubiłam też Ewę Abramowicz, lojalną, odważną i dobrą, niż grzeczną i trochę nijaką Anielę z poprzednio czytanej książki. Również wątek romansowy był dla mnie lepszy: żadnych egzaltowanych westchnień, miłości od pierwszego wejrzenia czy szalonych decyzji. Może mam starą duszę, ale takie długo rodzące się uczucie przemawia do mnie o wiele bardziej, niż romantyczne i szalone zrywy serca.

Cieszę się, że Magdalena Wala poruszyła ten temat i że wybrała dla swoich bohaterów rzadziej opisywaną (niż obozowa) ścieżkę. Nie będę oceniać czy łatwiejszą, czy nie, bo szczęśliwie nie żyłam w tamtych czasach i nie umiem, mimo wielkiej wyobraźni, poczuć ich bólu i strachu i zrozumieć, jak to naprawdę było. „Skradzione życie” to poruszająca, dobrze napisana powieść, którą możecie połknąć w jeden lub dwa wieczory, i która da Wam moc wzruszeń. Na pewno nie pozostawia obojętnym, a to zawsze sobie cenię.

5/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat oraz stowarzyszeniu Śląscy Blogerzy Książkowi:


Tytuł w formie e-booka możesz kupić w serwisie LitRes:

2 myśli w temacie “„Skradzione życie” M. Wala

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Podsumowanie kwietnia | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s