„Ostatni” M. Lunde

Autor: Maja Lunde

Tytuł: Ostatni (Kwartet klimatyczny #3) / Historia pszczół (#1) / Błękit (#2)

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 618

Rok pierwszego wydania: 2019

Tłumaczenie: Mateusz Topa

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Maja Lunde po raz trzeci stara się przestrzec ludzkość przed konsekwencjami jej nieprzemyślanych działań. W „Historii pszczół” pochylała się nad zespołem masowego ginięcia pszczoły miodnej, w „Błękicie” nad zanikaniem wody pitnej na Ziemi, zaś najnowszy tom Kwartetu klimatycznego, „Ostatni”, opowiada o wymieraniu koni Przewalskiego. Dlaczego ten gatunek koni jest taki ważny? To jedyny współcześnie dziko żyjący gatunek tych zwierząt. Gatunek ten został nazwany na cześć Nikołaja Przewalskiego, który w XIX wieku zebrał materiały badawcze, na podstawie których Poliakow opisał to zwierzę. Wiele koni Przewalskiego zostało schwytanych na początku XX wieku i umieszczonych w ogrodach zoologicznych. Obecnie zostały uznane za wymarłe na wolności. Ostatnie dzikie konie widziano w Mongolii w 1969 roku. Od 1990 roku rozpoczęto próby odbudowania jego populacji na wolności na terenach Mongolii, Chin, Kazachstanu, Rosji i Ukrainy.

W „Ostatnim” mamy trzy plany czasowe. W 1882 roku konie Przewalskiego zostają odnalezione na mongolskim stepie. Do Azji rusza wyprawa, której celem jest schwytanie możliwie dużej liczby sztuk i umieszczenie ich w ogrodzie zoologicznym w Sankt Petersburgu. Na czele przedsięwzięcia stają zoolog Michaił i łowca zwierząt Wolff. W 1992 roku do Mongolii przybywa Karin, lekarka weterynarii i przyrodniczka. Chce przywrócić koniom wolność i sprawić, by odżyły w swoim naturalnym środowisku. W 2064 roku Europa jest ruiną. Katastrofa ekologiczna kompletnie zmieniła oblicze kontynentu. Eva, właścicielka upadłej farmy, na której żyje wraz ze swoją nastoletnią córką, wbrew wszystkiemu odmawia opuszczenia gospodarstwa i ocalałej ostatniej pary koni. Pewnego dnia w ich życiu pojawia się tajemnicza kobieta…

Przeplatające się historie dobitnie pokazują, jak działalność człowieka wpływa na przyrodę. To, co w przeszłości przez brak odpowiedniej wiedzy zostało bezmyślnie zepsute, kolejne pokolenia muszą naprawiać latami, a i tak sukces jest mocno niepewny. Michaił Aleksandrowicz z pewnością bardzo by się zmartwił, gdyby mógł spojrzeć w przyszłość i zobaczyć, jaki los spotkał konie Przewalskiego, które przecież chciał chronić, a także pokazać światu, by docenił piękno tych dzikich zwierząt. Czasami naprawdę piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami.

– Jeśli pozwolimy koniom umrzeć – powiedziałam – cała praca włożona w odbudowanie gatunku pójdzie na marne.

– Myślisz, że one zrobiłyby to samo dla ciebie? Poświęciły swoje jedzenie dla ciebie, tak ci się wydaje?

– Isa, nie wolno ci tak myśleć.

– Nie będziesz mi mówić, jak mam myśleć.

Wbiłam widły w ziemię, zaczęłam nagle drżeć.

– Spośród wszystkich dzikich zwierząt, jakie mieliśmy, zostały nam tylko te dwa konie – powiedziałam, z trudem panując nad głosem. – Oczywiście, że nie poświęciłyby dla nas swojego jedzenia. Oczywiście, że nie, są końmi, nie ludźmi. Jeśli jednak poświęcimy ich życie, żeby mieć co jeść, to też będziemy tylko zwierzętami. Rozumiesz, będziemy tylko zwierzętami.

Trzy wątki, trzy historie, różne perspektywy, ale niezmienna miłość do zwierząt i dbałość o nie za wszelką cenę. Michaił, Karin i Eva stawiają konie Przewalskiego na pierwszym miejscu, a relacje z nimi są ważniejsze nad interakcje z innymi ludźmi. Michaił znalazł co prawda ludzką, bratnią duszę, ale zyskał ją tylko po to, by w końcu ją stracić, Karin nie potrafi utrzymać bliskich więzi z synem ani z mężczyzną, którym z wzajemnością się interesuje, a Eva bardzo stara się zrozumieć swoją córkę, ale ta coraz mocniej jej się wymyka. A kiedy do ich domu trafia Lou (tak, ta znana nam z „Błękitu” mała Lou, teraz już dorosła), wśród kobiet na moment zapanuje harmonia. Jednak na jak długo?

Zobacz także:

A konie? Są, jeszcze są, ciągle jest nadzieja, że uda nam się zwrócić je dzikiej naturze. Warto pamiętać, że nie każde zwierzę, roślinę czy ciek wodny człowiek musi podporządkować swojemu istnieniu. Wiele z nich świetnie radzi(ło) sobie same i czasem jedyne, co możemy zrobić, gdy już naruszyliśmy naturalny bieg rzeczy, to spróbować ten pierwotny stan odbudować zanim nie będzie za późno. Takie właśnie przesłanie przekazuje nam poprzez „Ostatniego” Maja Lunde.

Zanim przyjechałam do Mongolii po raz pierwszy, sporo czytałam o tutejszej faunie. Mimo to nie byłam w stanie w pełni wyobrazić sobie jej bogactwa. Nie przypuszczałam, że tak wiele różnych gatunków może zamieszkiwać te całkowicie jednorodne, niemal gołe trawiaste równiny. I że brak drzew tak bardzo tę różnorodność uwydatni. To miejsce aż kipi życiem. Sarny, dzikie owce, dziki, rysie, lisy, zające, jeże, chomiki, myszy. I ptaki, wszędzie pełno ptaków. Orły, sokoły, sowy i sępy. Sępy, padlinożercy, najpożyteczniejsze zwierzę na stepie.

Tutejsza przyroda może człowieka przerazić. Niektórzy mówią o samotności stepu. Ale ja nigdy nie czuję się tu samotna. Wiem, że cały czas jestem podglądana. Obserwowana. Żaden mój krok, nawet najmniejszy, nie uchodzi uwadze setkom innych stworzeń.

„Ostatni” to wzruszająca i głęboka opowieść o losach ludzi nierozerwalnie związanych z losami zwierząt. Nie żyjemy w próżni, a nasze działania mają wpływ na cały ekosystem. Warto o tym pamiętać, bo choć przeciętny człowiek nie ma i nie będzie miał do czynienia z końmi Przewalskiego, to jednak w pewnych sprawach osobiste, codzienne wybory mogą wiele zmienić w rzeczywistości naszej zielonej planety.

5+/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu:


Tytuł w formie e-booka możesz kupić w serwisie LitRes:

4 myśli w temacie “„Ostatni” M. Lunde

  1. Pingback: „Historia pszczół” M. Lunde | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: „Błękit” M. Lunde | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  3. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  4. Pingback: Podsumowanie marca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s