Podsumowanie października

Cześć, witam w podsumowaniu miesiąca 🙂 Od razu muszę zaznaczyć, że październik był dla mnie o wiele słabszy niż wrzesień, i to z wielu powodów. Przeczytałam mniej książek (ale za to obejrzałam więcej filmów), dopadło mnie zapalenie oskrzeli, więc tydzień przesiedziałam w domu (a zamiast się relaksować, śledziłam na bieżąco, co dzieje się w Polsce), no i tak ogólnie, dokładając do tego ciągły stres związany z pandemią, słabiej się czuję. Niemniej coś się udało przeczytać, coś obejrzeć, więc zapraszam do lektury notki, a w niej jak zawsze: przeczytane książki, nowe zdobycze na półkach, garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

  • „Walka kobiet. 150 lat bitwy o wolność, równość i siostrzeństwo” M. Breen, J. Jordahl (8/10): Komiks bardzo na czasie. Autorki na dużych (książka ma format A4), czytelnych, czarno-biało-niebiesko-czerwonych kartach prezentują kolejne ważne momenty walki kobiet o swoje prawa. Jeśli ktoś nie wie, o co chodzi z tą pierwszą i drugą falą feminizmu, kto to jest Malala, a kto Mary Wolstonecraft, to dobra lektura na początek! Teraz powinien się tam znaleźć jeszcze jeden rozdział: o tym, jak w 2020 roku Polki walczą o prawo do decydowania o sobie.
  • „Stacja Tokio Ueno” Y. Miri (6/10),
  • „Chata na krańcu świata” P. Tremblay (7/10),
  • „Daisy Jones & The Six” T. Jenkins Reid (6/10): W sierpniu czytałam „Siedmiu mężów Evelyn Hugo” tej autorki i byłam zachwycona, tu mój entuzjazm nieco osłabł. Chyba przede wszystkim nie sprawdziła się forma wywiadów: jeśli byłyby to tylko krótkie fragmenty wplecione w powieść, to pewnie byłoby okej, ale cała książka zbudowana w ten sposób wydawała mi się miałka i czułam się, jakbym przeczytała przydługi numer Teraz Rocka. Niemniej „Daisy Jones…” to ciekawi bohaterowie i dobra historia, więc nie żałuję czasu z nią spędzonego.
  • „Ostatni skok” M. Rogala (7/10): Kolejny dobry kryminał z wątkiem obyczajowym autorstwa Małgorzaty Rogali. Czymś świeżym jest z pewnością umiejscowienie takiej historii w środowisku cyrkowych akrobatów, czegoś takiego jeszcze nie czytałam! A właściwie – nie słuchałam, bo „Ostatni skok” przyswajałam jako audiobook w rewelacyjnym wykonaniu Laury Breszki.
  • „Ostatnie królestwo” B. Cornwell (7/10): Nie ma to jak zacząć kolejną serię książkową, gdy ma się rozgrzebanych ich ciut i jeszcze trochę 😀 Tak się jednak składa, że o cyklu Wojny Wikingów słyszałam już tyle dobrego, że nie mogłam nie sprawdzić słuszności tych zapewnień. Okazuje się, że bynajmniej nie były one przesadzone! To bardzo dobra powieść historyczna z wartką akcją, więc z pewnością sięgnę po kolejne tomy.
  • „Mój rok relaksu i odpoczynku” O. Moshfegh (7/10): Wbrew pogodnemu tytułowi, jest to książka emocjonalnie bardzo ciężka. Opowiada o kobiecie, która choruje na depresję, ale nie otrzymuje właściwej diagnozy, i to mimo udania się do lekarza psychiatry! Beztroska lekarka faszeruje ją kolejnymi lekami nasennymi, bowiem kobieta postanowiła… przespać rok. Chce spać, ile się da i jak najmniej wychodzić z domu. Nikt nie widzi, jak poważny jest problem, nawet jej przyjaciółka. Świetna proza, ale w przypadku wydawnictwa Pauza to nie dziwi.
  • „Pokora” Sz. Twardoch (7/10): Mam mały problem z tą książką, chociaż ogólnie mi się podobała. Szczepan Twardoch to jeden z moich ulubionych polskich pisarzy, ale mam wrażenie, że trochę już zjada swój ogon. Co prawda tym razem wziął się za czasy przed II WŚ, ale znów mamy walki, politykę, niezbornego głównego bohatera, który nie wie, czy jest Niemcem czy Polakiem, a jego ruchy są ruchami planktonu w oceanie, to znaczy płynie z prądem, gdzie go fala poniesie. „Pokora” zaczęła się świetnie, środek miała dobry, a potem straciła rozpęd. I choć wciąż czytam Twardocha z przyjemnością, to mam wrażenie, że literacko kręci się on w kółko.
  • „Pestki” A. Ciarkowska (7/10): Poetycka powieść o słowach, którymi (zwykle nieświadomie) ranią nas inni. Główna bohaterka całe życie uwikłana jest w konwenanse, to, co wypada, a czego nie wypada robić. Przytłaczają ją słowa matki, babci, koleżanek, nauczycielek, chłopaków, kochanków, partnerów: każdy ma jakieś rady, jakieś zalecenia, przestrogi, złote myśli, a ona czuje, że krok po kroku traci siebie, starając się dopasować i być taką, jak trzeba. Pouczająca i dająca do myślenia opowieść.
  • „Wybór Zofii” W. Styron (266/608 stron),
  • „Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry” E. Eddo-Lodge (132/288 strony),
  • „Muzeum luster” L. Montero Manglano (175/576 stron),
  • „Saturnin” J. Małecki (pozostało 2 godziny i 6 minut).

Przeczytanych/zrecenzowanych: 9/2

Polskich/zagranicznych: 3/6

Beletrystycznych/popularnonaukowych: 9/0

Średnia ocen (na podstawie gwiazdek na serwisie Lubimy Czytać): 6,9

Najlepsza/najgorsza: „Walka kobiet. 150 lat bitwy o wolność, równość i siostrzeństwo”/„Stacja Tokio Ueno”

Zacznę od krótkiego napisania o serialach, bo w tym temacie niewiele się zmieniło. W „The Crown” jestem na bieżąco i czekam na sezon czwarty (bardzo podekscytowana faktem, że będzie pokazywał czasy księżnej Diany i Margaret Thatcher!), a jeśli chodzi o „Lucyfera”, to jestem za połową trzeciego sezonu i świetnie się bawię (to chyba zresztą najlepszy moment tej produkcji, bo słyszałam, że niestety następuje spadek jakości).

Filmowo było całkiem bogato. Miesiąc zaczęłam z filmem „W wysokiej trawie”, adaptacją opowiadania pod tym samym tytułem, autorstwa Stephena Kinga i Joe Hilla. Wiedziałam dzięki książce jak to wszystko się skończy, więc nie było wielkiego zaskoczenia, a jednak film przyjemnie trzymał w napięciu. I choć widziałam różne opinie na temat tego obrazu, na mnie pole wysokiej, niekoszonej trawy, z którego nie można się wydostać, działało tak, jak powinno. Ciemność, ograniczona widoczność, bohaterzy popadający stopniowo w szaleństwo, nie wiadomo, czy dlatego, że byli wystawieni w trakcie dnia na palące słońce oraz mieli niedobory pożywienia i wody, czy też z innego, nadprzyrodzonego powodu, to może ograne schematy, ale wciąż działające (6/10).

Później obejrzałam „IO”, netflixową produkcję science-fiction. Zdziwiły mnie niskie oceny tego filmu, bo choć nie jest to wybitne kino, to wciąż oglądało się przyjemnie. Nastolatka i jedna z ostatnich ocalałych na Ziemi podejmuje rozpaczliwą próbę uratowania zatrutej planety. Niespodziewanie do jej samotni trafia mężczyzna, który również długo zabawił na umierającej Ziemi. Wydaje mi się, że u wielu film zwyczajnie rozminął się z oczekiwaniami. Skoro obraz nazywa się „IO”, to w zasadzie słusznym byłoby założyć, że akcja będzie się w dużej mierze toczyła na tym księżycu Jowisza. A jednak Io poznajemy jedynie ze skąpych wiadomości przesyłanych dziewczynie przez stacjonującego tam chłopaka. Co więc mamy w filmie? Rozpaczliwą próbę ratowania planety przez młodą dziewczynę, nadzieję wbrew rozsądkowi i ogromną miłość do Ziemi. Niejednoznaczne zakończenie również na plus, choć zgadzam się, że film grzeszy dłużyznami (6/10).

„The Social Network” to historia zgoła odmienna: oto film biograficzny o Marku Zuckerbergu, twórcy Facebooka. Jeśli film trzyma się dość wiernie faktów, to trzeba otwarcie powiedzieć, że nie chcielibyście kumplować się z Markiem. Obraz, jaki widzimy w „The Social Network” pokazuje neurotycznego, skupionego jedynie na sobie i swoich korzyściach chłopaka, który pnie się do celu może nie po trupach, ale na pewno po plecach innych. I nie widzi w tym żadnego problemu. Dobry, utrzymujący uwagę widza na stałym poziomie, ze świetnymi rolami Jesse’ego Eisenberga w roli Zuckerberga oraz Andrew Garfielda jako Eduarda Saverina, ostatniego przyjaciela głównego bohatera (7/10).

Najlepszym filmem października zostaje bezapelacyjnie „Teoria wszystkiego” i tylko trochę wspólnego ma z tym fakt, że fascynuje mnie postać Stephena Hawkinga, o którego życiu i karierze naukowej opowiada ten obraz. Obserwujemy rozwój jego choroby, rodzące się uczucia do Jane, a w końcu rozpad ich małżeństwa. Ja (i zapewne wielu) niezmiennie podziwiam profesora Hawkinga za wspaniały umysł i wielkie odkrycia w dziedzinie astrofizyki, a po obejrzeniu filmu zdałam sobie sprawę, że jego żona miała wielkie zasługi w tym, że świat mógł podziwiać jego geniusz. Poza tym co to za niesamowita determinacja, że ktoś, komu w wieku 21 lat lekarze dali jedynie 2, 3 lata życia, przeżył ich jeszcze 50, a w ostatnich latach życia porozumiewał się za pomocą grymasu policzka, który był rozpoznawany przez czujnik zamocowany na oprawce okularów! Nie mogę po raz kolejny nie pochwalić aktora Eddie’ego Redmayne’a, grającego tu główną (i bardzo trudną) rolę (9/10).

Ostatni obejrzany przeze mnie w minionym miesiącu film to „Dzień kobiet”, historia Haliny, pracownicy sklepu z sieci „Motylek” (oczywiste nawiązanie do Biedronki), która po awansie na kierownika odkrywa skalę podłości i wyzysku panującego wśród szefostwa. Po przekroczeniu przez firmę wszelkich granic i popełnieniu kilku trudno wybaczalnych błędów, Halina pozywa zarząd „Motylka”. Poprawny polski film, bez fajerwerków, ale również bez poważnych błędów (7/10).

Z wiadomych chyba względów, październikowa playlista była dość… gniewna i w duchu girl power. Najczęściej w minionym miesiącu słuchałam:

Recenzenckie:

Od Domu Wydawniczego Rebis:

Od wydawnictwa Czwarta Strona:

Od wydawnictwa Albus (dla dużego Ka):

Kupione/zdobyczne:

W październiku przybyło do mnie 9 książek.

Chęć poprawy była mocna, ale niestety znów nic nie przeczytałam w ramach swojego wyzwania. A jak mi poszło z resztą?

Wielkobukowe bingo:

Trójka e-pik Sardegny:

  • „Mój rok relaksu i odpoczynku” O. Moshfegh – me, myself and I,
  • „Ostatnie królestwo” B. Cornwell – dwie twarze,
  • „Walka kobiet. 150 lat bitwy o wolność, równość i siostrzeństwo” M. Breen, J. Jordahl, „Chata na krańcu świata” P. Tremblay – ortografia (tytuł z ó/u, ż/rz, ch/h).

Wyzwanie czytelnicze serwisu Lubimy czytać:

  • „Stacja Tokio Ueno” Y. Miri – przeczytam książkę autora z kraju na wschód od Polski (Japonia).

Polecam

  • u Jerzego z kanału Kto czyta, żyje podwójnie:

Zapraszam na mój IG:

I to wszystko w podsumowaniu miesiąca. Do usłyszenia 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s