„Teściowe muszą zniknąć” A. Rogoziński

Autor: Alek Rogoziński

Tytuł: Teściowe muszą zniknąć (#1) / Teściowe w tarapatach (#2)

Wydawnictwo: W.A.B.

Liczba stron: 352

Rok pierwszego wydania: 2020

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Alek Rogoziński słusznie od lat jest nazywany Księciem Komedii Kryminalnej. Mieszkający w Warszawie autor ma już na swoim koncie czternaście książek, w których pełno jest zabawnych omyłek, szalonych zwrotów akcji i czarnego humoru. Zwykle opisuje świat celebrytek, który miał okazję poznać od podszewki jako dziennikarz, jednak tym razem wziął pod lupę zwykłych śmiertelników… Jednak czy naprawdę są oni zwykli? W powieściach Alka Rogozińskiego znajdujemy przecież zawsze barwnych bohaterów z tendencją do wplątywania się w kłopoty. Nie inaczej jest w powieści „Teściowe muszą zniknąć”.

Zakopany w piwnicy warszawskiej kamienicy skarb brzmi jak bajka, ale co, jeśli okaże się, że coś jest na rzeczy? Tajemniczych precjozów poszukuje równolegle kilka grup, a to wróży niebezpieczeństwo i kłopoty. Nie wiadomo, kto kogo zabije wcześniej: opryszki Tygrysa Złocistego dwie szalone starsze panie, starsze panie siebie nawzajem czy też małżonkowie mieszkający w rzeczonej kamienicy – Janusz i Amelia – przez zupełny przypadek lub w samoobronie kropną któregoś z opryszków… Atmosfera się zagęszcza, gdy Amelia zostaje porwana, a Janusz – oskarżony o morderstwo. Ich matki, choć na co dzień drą koty, muszą teraz zewrzeć szyki w obronie swoich dzieci. Tylko czy dwie tak różne osoby będą potrafiły ze sobą współpracować?

Kazimiera regularnie zasila konto radia Święta Jadwiga i uważa, że największą zmorą naszego kraju są tęczowi, lewactwo i masoni. Maja regularnie paraduje w Marszach Równości, żyje w konkubinacie, a z rzeczy uznawanych za święte uznaje tylko święty spokój. Obie panie regularnie sobie docinają i dopiekają, więc rodzina stara się trzymać je od siebie z daleka. Jednak kiedy sytuacja wokół skarbu zaognia się, Kazimiera i Maja odkładają na bok dzielące je różnice i ruszają na pomoc swoim dzieciom. Jest jednak ktoś, komu Amelia zaszła za skórę i kto ma chętkę na skarb ukryty w piwnicy…

– Więc przybyłeś po mnie – szepnął z wdzięcznością, a następnie przypominając sobie modlitwę swojego imiennika, świętego Jeana Vianney’go z Ars, dodał: – Kocham cię! O ty, który czule troszczyłeś się o mnie tej nocy, gdy spałem…

– Że, kuźwa, co? – zaciekawił się anioł.

– Ukochaj mnie – szepnął Jan. – Utul w swych ramionach…

– No weź! – Anioł popatrzył na niego z niesmakiem. – Chociażbyś mnie najpierw zaprosił na kolację, a nie od razu chcesz lecieć w tarło!

Jak to u Alka bywa, jest trochę straszno, a trochę śmieszno, bowiem absurdalne sytuacje i zwariowani bohaterowie wywołają salwy niepowstrzymanego chichotu, a niebezpieczne momenty będą nas trzymać w napięciu. „Teściowe muszą zniknąć” to typowa dla autora komedia kryminalna, więc śmiało mogą po nią sięgnąć nawet osoby, które nie przepadają za krwawą lekturą: krwi nie znajdziecie na jej kartkach wiele więcej niż na okładce, za to dobra zabawa gwarantowana!

Ku mojej radości, w „Teściowych” pojawia się jedna z moich ulubionych postaci w Alkowym uniwersum, czyli Tygrys Złocisty, gangster z upodobaniem do oryginalnego, zwierzęcego nazewnictwa. Epitety takie jak „ty morszczuku wielkooki”, „wy muflony śródziemnomorskie” czy „maworki zwisające” nieustannie wywołują u mnie ataki śmiechu, choć nie chciałabym stanąć na drodze Tygrysowi, szefowi stołecznego półświatka… Same teściowe też są niezwykle barwne, a humor oparty na dwóch kompletnie odmiennych postaciach to rzecz tyleż zgrana, co wciąż świetnie działająca. Słowne potyczki Kazimiery i Mai wypadają naprawdę zabawnie – i aż szkoda, że nie ma ich więcej… W tym barwnym korowodzie ginie mi trochę małżeństwo Niedzielskich, niewyróżniające się żadną szajbą, zgodne, poprawne… i trochę mdłe.

Podsumowując, „Teściowe muszą zniknąć” to kolejna lekka, przyjemna lektura pióra Alka Rogozińskiego. Zawsze, gdy chcę się odstresować, gdy szukam książki poprawiającej nastrój, z rewelacyjnymi, barwnymi postaciami i ciekawym wątkiem kryminalnym, sięgam po jego książki. Alek Rogoziński jest jednym z tych autorów, którzy nigdy mnie nie zawodzą. Jego spostrzegawczość, poczucie humoru, śmiałe czerpanie inspiracji z rzeczywistości i twórcze przetwarzanie jej w kolejnych historiach to przepis na niekończący się sukces.

5-/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję Autorowi oraz wydawnictwu W.A.B.:

6 myśli w temacie “„Teściowe muszą zniknąć” A. Rogoziński

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Ja kompletnie nie mam ochoty na jego twórczość. Z jednej strony dlatego, że autor robi na mnie wrażenie takiego trochę celebryty… Z drugiej dlatego, że sam gatunek raczej „nie mój”. O ile nie mam nic ani do komedii, ani do kryminałów, to połączenie jednego z drugim kompletnie mi nie pasuje. Każdy z tych gatunków osobno – jak najbardziej. Hybryda – niekoniecznie. 🙂 Ale wiem, że autor ma rzesze fanów i dużo dobrych opinii o tej książce już czytałam. Cieszę się, że książka się Tobie podobała. 🙂

    • Jasne, rozumiem Cię 🙂 Komedia kryminalna to trudny gatunek, bo jak Ci nie podejdzie poczucie humoru autora, to nic już tego nie uratuje. Zdementuję tylko: autora znam osobiście i jest bardzo sympatyczny i nie ma celebryckich odchyłów 🙂

  3. Pingback: Podsumowanie lipca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  4. Pingback: „Teściowe w tarapatach” A. Rogoziński | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s