„Blizna” A. A. Ólafsdóttir

Autor: Auður Ava Ólafsdóttir

Tytuł: Blizna

Wydawnictwo: Poznańskie

Liczba stron: 216

Rok pierwszego wydania: 2016

Tłumaczenie: Jacek Godek

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Blizna jest zmianą skórną następującą po uszkodzeniu ciała. Przypomina nam, że coś się stało nawet, gdy minęło już sporo czasu. Można też na to spojrzeć inaczej: blizna pokazuje, że mimo bólu, który odczuwamy, rany mogą się zagoić. A choć nie będzie już tak samo, wciąż można żyć. Mam wrażenie, że Jonas Ebeneser, główny bohater „Blizny” Auður Avy Ólafsdóttir, na pewnym etapie swojego życia zgodziłby się z obiema interpretacjami. Jednak najpierw powinnam Wam powiedzieć o nim coś istotnego: Jonas Ebeneser chce umrzeć.

Ten pięćdziesięcioletni mężczyzna czuje, że kolejne sprawy wymykają mu się z rąk. Nie potrafi zapanować nad swoim życiem, jest po rozwodzie, a w dodatku dowiaduje się, że dziecko, które przez cały czas uważał za własne i które wciąż mocno kocha, prawdopodobnie nie jest jego. Jonas ma poczucie, że świat nie będzie za nim tęsknił, że nawet nie odczuje straty. Mężczyzna zaczyna rozważać swoją śmierć i zdaje sobie sprawę, ile problemów, brudu i bałaganu spowoduje ona w życiu jego bliskich. To pcha go w podróż, której kresem ma być samobójcza śmierć. Niech ktoś, kto nie jest z nim emocjonalnie związany, znajdzie jego ciało. Ebeneser pakuje więc do walizki wiertarkę i wyjeżdża do niewielkiego hotelu Silence gdzieś w kraju jeszcze niedawno ogarniętym wojną.

Pępek to blizna na brzuchu człowieka powstała po odpadnięciu resztek pępowiny. Po narodzinach dziecku nakłada się klamrę na pępowinę, a potem się ją odcina, aby zerwać połączenie między matką a dzieckiem. Pierwsza blizna ma zatem związek z matką.

Na miejscu okazuje się, że w kraju, który stracił wszystko, nikt nie jest bez znaczenia. Hotel Silence jest w bardzo złym stanie po wojnie, a jego właściciele proszą Jonasa o pomoc w drobnych pracach remontowych. Widząc, że poradził on sobie ze źle działającym prysznicem w swojej łazience, zlecają mu kolejne naprawy, obiecując w zamian obniżenie kosztów pobytu. Podobnie jest w pobliskim barze, gdzie mężczyzna je posiłki: i tu trzeba sporo rzeczy naprawić. Poczynając od drzwi. Niespodziewanie Jonas Ebeneser odkrywa, że jest komuś potrzebny, a to odkrycie go zaskakuje.

W kraju ogarniętym śmiercią jakoś nie czuć potrzeby umierania.

Tak jak wcześniej ogarnięty był obsesją śmierci, tak teraz z podobnym zacięciem mężczyzna rzuca się w wir pomocy. Nie jest prosto zdobyć odpowiednie narzędzia i materiały, ale Jonas robi, co tylko może. Tnie, maluje, wbija gwoździe, wymienia zepsute części… Problem jest tylko jeden: niepostrzeżenie obcy ludzie stają się jego znajomymi, a to powoduje, że Jonas Ebeneser nie chce ich obciążać swoją śmiercią. A czy nadal chce samej śmierci?

Nie mogę przecież powiedzieć tej młodej kobiecie, która z synkiem i młodszym bratem bardzo starała się przeżyć ataki bombowe w kraju zaledwie kilka tygodni temu pustoszonym przez plutony egzekucyjne, gdzie rzeki spływają krwią, gdzie woda ma nadal jej kolor, że przyjechałem tu po to, żeby się zabić; nie wyjaśnię tym ludziom, że wziąłem ze sobą torbę z narzędziami, aby zamontować hak, że dla mnie zabrać wiertarkę to jak dla innych zapakować szczoteczkę do zębów; po tym, co przeszła, nie mogę jej powiedzieć, że chcę im powierzyć obowiązek zdjęcia mnie z szubienicy. Moje nieszczęście jest w najlepszym przypadku idiotyczne w obliczu tych ruin i kurzu za oknem.

„Blizna” Auður Avy Ólafsdóttir to sprawnie napisana książka o niezwykle ważkim i aktualnym problemie. Problemem tej historii jest fakt, że jest tak niezwykle przewidywalna. Co prawda od literatury pięknej nie wymagam zaskakujących zwrotów akcji, nie w tym rzecz, doceniam jednak, gdy dzięki niej coś mi się otwiera w głowie, horyzonty mi się poszerzają, a nowe myśli atakują umysł. W przypadku „Blizny” tego nie doświadczyłam, bowiem gdy tylko bohater pojawił się w nienazwanym kraju, w którym niedawno szalała wojna, przeczuwałam, jakie będzie zakończenie jego historii. Poza tym jednak tę cienką książkę Ólafsdóttir czyta się z przyjemnością zarezerwowaną dla naprawdę dobrze napisanych historii – a pod tym względem jest ona typową przedstawicielką świetnej Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich Wydawnictwa Poznańskiego.

4+/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu:


Tytuł w formie e-booka możesz kupić w serwisie LitRes:

5 myśli w temacie “„Blizna” A. A. Ólafsdóttir

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Podsumowanie czerwca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  3. Boże! Ci skandynawscy pisarze i ich nazwiska. 😀 Co do książki – chciałabym przeczytać coś z tej serii Poznańskiego w ogóle. Nie wiem czy akurat ten tytuł.

    • Haha, nazwiska akurat są proste, jeśli weźmiesz pod uwagę, że Ólafsdóttir to po prostu „córka Ólafa” 😀 Polecam tę serię, tam nie ma złych książek! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s