Podsumowanie maja

Powolny powrót do przedpandemicznej rzeczywistości trwa. Pod koniec miesiąca wróciłam do pracy stacjonarnej – i muszę powiedzieć, że mimo wygody pracowania w dresie przy własnym biurku, brakowało mi tej normalności. Okazuje się też, że przez koronawirusa i związane z tym zmiany ucierpiało moje czytanie: w kwietniu przeczytałam 9 książek (w tym dwie dla dzieci), a w maju ta liczba jeszcze spadła. W chwilach zmęczenia chętniej odpalałam serial lub film na Netflixie, niż przerzucałam kartki. Pora na comiesięczne podsumowanie, a w nim opowiem Wam co przeczytałam i obejrzałam w maju, a także jakie książki do mnie przybyły. Na końcu jak zwykle garść statystyk i polecajki blogowo-vlogowe 🙂

W maju w końcu udało mi się uczestniczyć w paru spotkaniach autorskich online. Mogłam więc wysłuchać rozmów z Andre Acimanem, Andrew Greerem i Alkiem Rogozińskim. Wszystkie były ciekawe, ale to autor „Marnego” najbardziej mnie ujął swoim luzem, ciepłem i uśmiechem.

Maj to jednak przede wszystkim miesiąc, który kojarzy mi się z Warszawskimi Targami Książki, a ich brak odczuwałam bardzo dotkliwie. Brakowało mi spotkań z przyjaciółmi, znajomymi i autorami, zdobywania autografów i tej niepowtarzalnej atmosfery. Nawet bólu nóg po całym dniu wędrowania po stadionie mi brakowało! Pozostały wspomnienia z lat ubiegłych i nadzieja, że w 2021 znowu się zobaczymy.

WTK 2016
  • „Zbieranie kości” J. Ward (7/10),
  • „Echo z otchłani” R. Mróz (6/10),
  • „Osobisty przewodnik po Pradze” M. Szczygieł, F. Springer (8/10),
  • „Nielubiana” N. Neuhaus (6/10): Miałam ochotę na wciągający kryminał, a że pierwszy tom serii o Oliverze von Bodenstein i Pii Kirchhoff czekał już bardzo długo na swoją kolej, postanowiłam w końcu po tę książkę sięgnąć. Jak to często przy początkach bywa, powieść nie wykracza specjalnie poza schemat, ale zdecydowanie ma potencjał i jest napisana na tyle ciekawie, że lektura była przyjemnością. Z chęcią sięgnę za jakiś czas po kolejne tomy.
  • „Homo Deus. Krótka historia jutra” Y. N. Harrari (8/10): To tomisko czytałam ponad dwa miesiące, ale jest to zrozumiałe, jeśli weźmie się pod uwagę, że zarówno gabaryty, jak i treść mogą onieśmielić. Harrari to izraelski historyk i myśliciel, który w swej książce na podstawie rozwoju współczesnej nauki pokazuje, jakie mogą być kierunki rozwoju człowieka przez najbliższe sto lat i jak człowiek coraz bardziej zbliża się do bogów. Lektura wymaga skupienia, bowiem choć napisana jest przystępnym językiem, zawiera sporo wiedzy i dostarcza materiał do wielu przemyśleń.
  • „Z szynką raz!” Ch. Bukowski (6/10): Na poły autobiograficzna książka amerykańskiego pisarza, w której ten opowiada o trudach swojego dzieciństwa i dorastania. Kto zna specyficzny, wulgarny styl Buka, ten nie będzie zdziwiony. Kto jeszcze nie miał z nim do czynienia, ten już po jednej książce będzie wiedział, czy się z pisarstwem Bukowskiego polubi czy nie. Ja miałam z autorem trudne początki, jednak obecnie z przyjemnością sięgam po kolejne tytuły jego autorstwa. „Z szynką raz!” odhaczone!
  • „Pszczoły i grom w oddali” R. Onda (7/10).
  • „Dobry pasterz” P. Borkowski (pozostało 5 godzin i 31 minut),
  • „Motyw ukryty. Zbrodnie, sprawcy i ofiary. Z archiwum profilera” K. Bonda, B. Lach (205/448),
  • „Ostatni seans filmowy” L. McMurtry (126/262),
  • „FEJM. Poradnik początkującego celebryty” P. Chilewicz (44%).

Przeczytanych/zrecenzowanych: 7/4

Polskich/zagranicznych: 2/5

Beletrystycznych/popularnonaukowych: 5/2

Średnia ocen (na podstawie gwiazdek na serwisie Lubimy Czytać): 6,9

Najlepsza/najgorsza: „Osobisty przewodnik po Pradze”/„Z szynką raz!”

Maj niespodziewanie okazał się miesiącem mocno filmowym, w którym obejrzałam aż pięć filmów.

Miesiąc zaczęłam od polskiego filmu „Wymyk”. W ogóle w Netflixie pojawiło się ostatnio sporo ciekawych polskich filmów, co bardzo mnie cieszy. „Wymyk” to historia dwóch braci (w tych rolach Robert Więckiewicz i Łukasz Simlat), którzy są świadkami awantury i zaczepek w pociągu. Jeden z braci nie chce się w to mieszać, drugi postanawia bronić honoru dziewczyny. Decyzja każdego z braci będzie miała ogromne konsekwencje. Ciekawe, surowe kino, choć zabrakło mi czegoś, co byłoby kropką nad i (7/10).

W maju w serwisie pojawiły się też filmy z serii Harry Potter, ale ja sięgnęłam po film z, można rzec, tego samego uniwersum, a którego nie miałam okazji jeszcze widzieć. Mowa o tytule „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”. Obraz to widowiskowy, pełen uroczych stworzeń (typu niuchacza czy nieśmiałka), ale nie niosący za sobą jakiejś bardziej rozbudowanej historii. Nie zmienia to faktu, że odtwórca głównej roli, Eddie Redmayne, jest pełen wdzięku, Katherine Waterston, grająca pracownicę Magicznego Kongresu USA, błyskotliwa i zdecydowana, a Dan Fogler wcielający się w mugola Jacoba Kowalskiego niezwykle sympatyczny. To wszystko wraz z wspaniałymi efektami specjalnymi sprawia, że film zapewnia nam dwie godziny świetnej rozrywki (7/10).

Pora na absolutną klasykę współczesnej kinematografii, czyli „Pulp Fiction”. Trochę boję się jakkolwiek komentować tak kultowy film, powiem więc tyle, że ujął mnie typową „tarantinowszczyzną”, mocnymi scenami (np. ratowanie Mii Vallace – w tej roli rewelacyjna Uma Thurman) i kultowymi już momentami (wizyta Mii i Vincenta w knajpie retro Jackrabbit Slim’s, ich taniec). Mimo wszystko jest w moim odczuciu zbyt pokręcony i nie do końca wpisuje się w moje gusta. Cieszę się jednak, że obejrzałam ten filmowy klasyk (7/10).

Gdy chcesz sobie poprawić humor, raczej nie sięgaj po „Zakochanego bez pamięci”. Myślałam, że rozerwę się, oglądając komedię romantyczną, a film z Jimem Carreyem i Kate Winslet był, owszem, romantyczny, ale przy tym bardzo smutny. Historia byłej pary, która postanawia wymazać sobie wspomnienia o wszystkim, co razem przeżyli, pozwala sobie uświadomić, że nie warto pozbywać się z pamięci żadnych chwil, nawet tych bolesnych, wszystkie bowiem składają się na to, kim i jacy obecnie jesteśmy (7/10).

Miesiąc zamknęłam seansem „Teda”, amerykańskiej komedii. Potrzebowałam lekkiej rozrywki i dokładnie to dostałam. Przygody trzydziestopięcioletniego Johna i jego… pluszowego misia mogą oburzać i zaskakiwać, dużo tam bowiem przekleństw i wulgarnych scen. Nie jest to więc film dla osób pruderyjnych, ani też dzieło wysokich lotów, ale gdy potrzebujecie czegoś lekkiego, „Ted” będzie idealny (6/10).

Jeszcze pokrótce o „Locke & Key”, ponieważ to jedyny serial, który skończyłam oglądać w maju. Obraz na podstawie komiksów pomysłu Joe Hilla zaczął się naprawdę intrygująco i z przytupem, jednak gdzieś na poziomie 8 odcinka zaczął trochę tracić z powodu zbytniego rozmycia fabuły i wkurzającego prostackiego tłumaczenia wszystkiego widzowi, jakby sam nie umiał łączyć faktów. „Locke & Key” warto obejrzeć, nie należy się jednak nastawiać na wybitne dzieło. Netflix zapowiedział sezon drugi, który pewnie również obejrzę.

Jeśli chodzi o „Przyjaciół”, to jestem na końcu 9. sezonu i doprawdy nie wiem, jak się z nimi rozstanę…

Najczęściej w maju słuchałam:

Recenzenckie

Od wydawnictwa Muza:

Od wydawnictwa W.A.B.:

Od Wydawnictwa Literackiego:

Od wydawnictwa Afera:

Kupione/zdobyczne

Tak się składa, że w maju zawsze przybywa do mnie mnóstwo książek (WTK oraz moje urodziny zobowiązują), a chociaż w tym roku targów w Warszawie nie ma, to i tak w księgarniach pojawiło się mnóstwo smakowitych premier, i w ten sposób przybyło do mnie w tym miesiącu 18 książek.

W tym miesiącu znowu nie udało mi się przeczytać żadnej książki do własnego wyzwania, niedobrze! A jak poszło z innymi wyzwaniami?

Wielkobukowe bingo:

  • „Pszczoły i grom w oddali” R. Onda – powieść z Dalekiego Wschodu.

Trójka e-pik Sardegny:

  • „Z szynką raz!” Ch. Bukowski – na pierwszym miejscu – dobro dziecka,
  • „Homo Deus. Krótka historia jutra” Y. N. Harari – zajrzyj w głąb siebie.

Wyzwanie czytelnicze serwisu Lubimy czytać:

  • „Osobisty przewodnik po Pradze” M. Szczygieł, F. Springer – przeczytam książkę, która przykuła moją uwagę okładką.

Polecam

  • u Jerzego z kanału Kto czyta, żyje podwójnie:

Zapraszam na mój IG:

I to wszystko w podsumowaniu miesiąca. Do usłyszenia 🙂

5 myśli w temacie “Podsumowanie maja

    • Dziękuję 🙂 To prawda, to niezły wynik, ale zwykle w miesiącu czytam ok. 10-12 książek, więc w porównaniu z moją normą to spadek.
      No to oby do maja 2021! 🙂

  1. Ja uważam, że Twój majowy wynik jest niczego sobie. 🙂 Mnie kwarantanna akurat posłużyła chyba. Potrzebowałam takiego czasu zawieszenia. Czytałam zdecydowanie więcej. Na pewno na plus uważam też spotkania autorskie online i targi książki online. Realnie nie mogłabym na nich być i wysłuchać tulu ciekawych rzeczy, a dzięki internetowi – tak. 🙂

    • Wszystko ma swoje „plusy dodatnie i plusy ujemne” 😀 Ja akurat na tych największych targach książki bywam, ale nawet tam czasem nie ma takich nazwisk (zwłaszcza zagranicznych), jak obecnie na spotkaniach online.
      Cieszę się, że dobrze znosisz ten czas 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s