„Kobieta ze szkła” C. Lea

Autor: Caroline Lea

Tytuł: Kobieta ze szkła

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 408

Rok pierwszego wydania: 2019

Tłumaczenie: Łukasz Małecki

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Jest w Islandii coś takiego, co mnie od dawna fascynuje. Gdy patrzę na nią na zdjęciach, wygląda jak raj na ziemi: gejzery, gorące źródła, zorze polarne, ogromne wodospady, kaniony, jaskinie… A jednak te wszystkie cuda natury poza podziwem budzą też respekt, pokazując siłę przyrody i przypominając, że jej dzikie piękno wciąż (na szczęście) nie zostało całkowicie ujarzmione przez człowieka. Do niektórych miejsc na Islandii do dziś niełatwo dotrzeć, a cóż dopiero miał powiedzieć człowiek w XVII wieku? Dla niego mały, skalisty półwysep był zupełnie obcym, nieznanym światem. W takie miejsce trafia po nagłej śmierci ojca Rósa, główna bohaterka powieści Caroline Lei „Kobieta ze szkła”.

777055-352x500Stykkishólmur obecnie jest niewielką miejscowością, zaś w powieściowej rzeczywistości XVII wieku była to maleńka osada położona na północnym krańcu półwyspu. Dla Rósy miejsce to wraz z jego mieszkańcami jest kompletnie obce, a jednak decyduje się wyjść za mąż za tamtejszego jarla, Jóna Eiríkssona. Silny, stanowczy mężczyzna wzbudza w niej strach, jednak młoda kobieta robi to dla swojej matki, która po owdowieniu popadła w ubóstwo i chorobę. Rósa musi znaleźć sposób, by zdobyć pieniądze, które pomogą przetrwać staruszce zimę, a małżeństwo w bogatym jarlem wydaje się odpowiednią ceną za zdrowie i życie matki. Mimo że serce kobiety zaczyna bić mocniej w towarzystwie przyjaciela z dzieciństwa, Rósa stara się zapomnieć o Pállu i przeprowadza się wraz z Jónem do jego mieszkania. Jaką tajemnicę kryje to domostwo i czego zdają się domyślać mieszkańcy osady?

Rósa, do tej pory kobieta – na tyle, na ile było to możliwe w owych czasach – niezależna, ciekawa świata, mająca własne zdanie, a do tego potrafiąca czytać i pisać, musi się podporządkować Jónowi. Stara się, jak może, dobrze dbać o obejście i o męża, całe dnie spędzając na szykowaniu posiłków i sprzątaniu domu. Jako że doskwiera jej samotność, próbuje nawiązać znajomość z kobietami z osady, jednak te nastawione są do niej niezbyt dobrze: większość nie ma ochoty z nią rozmawiać, jakby bały się jej lub… jej męża. W dodatku Jón zaraz pierwszego dnia zastrzega, żeby kobieta nie wchodziła po drabinie na strych, bowiem to miejsce ma dla niej pozostać zamknięte. Rósa nie umie wyciągnąć z męża dlaczego ma nie wchodzić na strych, co oczywiście natychmiast wzbudza jej ciekawość, szczególnie, że z góry dochodzą dziwne hałasy, jakieś szmery, jakby kroki… O co chodzi? Co się dzieje w tym domu? Dlaczego pierwsza żona Jóna Eiríkssona nie żyje? Czy samotność i mroczne tajemnice doprowadzą Rósę do szaleństwa?

Stare porzekadło mówi, że miejsca wiecznego spoczynku tych, którzy odeszli, nie zaznawszy ukojenia, często sprawiają wrażenie pięknych. Ale draugowie wracają tam, gdzie kochali bywać za życia albo tam, gdzie mają niedokończone sprawy. Duch Thorgunny z Sagi o mieszkańcach Eyri uparcie powracał, bo po śmierci nie spalono jej pościeli, mimo że sobie tego życzyła. Kto wie, jakie niedokończone sprawy zostawiła po sobie Anna…

„Kobieta ze szkła” przyciąga czytelnika aurą tajemnicy. I choć małe miasteczka, które kryją swoje sekrety i nieprzystępni mieszkańcy, którzy stronią od obcych to nic nowego pod słońcem, to jednak Caroline Lea zgrabnie poskładała zużyte elementy, tworząc z nich ciekawą całość. Nie da się podczas czytania opędzić od skojarzeń z baśnią o Sinobrodym, bogatym kniaziu, który miał wiele żon, lecz każda z nich znikała w dziwnych okolicznościach. Nie psuje to jednak przyjemności z lektury i nie odbiera czytelnikowi przyjemnego dreszczu wyczekiwania na wyjaśnienie sekretów skrywanych przez jarla. Czy naprawdę jest zły? Co spowodowało, że zachowuje się w taki sposób? Czy na strychu ktoś się ukrywa, czy to tylko wyobraźnia osamotnionej Rósy? Powieść Lei zgrabnie łączy wątki historyczne, baśniowe, obyczajowe, romansowe oraz dreszczyk niepokoju, dzięki czemu „Kobietę ze szkła” czyta się z niemałą satysfakcją.

Co jednak odrobinę rozczarowuje, to zakończenie, przy chłodnej, wyważonej całości nadmiernie ckliwe i jakby na siłę próbujące wybielić Jóna Eiríkssona. Nie klei mi się ono z resztą fabuły, wygląda jak wycięte z innej opowieści. Szkoda, bo całość naprawdę się broni. Przymykam jednak oko na ostatnie kilkadziesiąt stron, ponieważ spędziłam w osadzie Stykkishólmur kilka naprawdę satysfakcjonujących czytelniczo godzin.

5-/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu:

literackie

4 myśli w temacie “„Kobieta ze szkła” C. Lea

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Nie czytałam jeszcze żadnej powieści, której akcja działaby się na Islandii. Być może wybiorę się w tę czytelniczą podróż z z Caroline Leą. Fabuła zapowiada się ciekawie i Twoja ocena także zachęca.

  3. Pingback: Podsumowanie marca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s