„Sekret O’Brienów” L. Genova

Autor: Lisa Genova

Tytuł: Sekret O’Brienów

Wydawnictwo: Filia

Liczba stron: 448

Rok pierwszego wydania: 2015

Tłumaczenie: Joanna Dziubińska

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Można powiedzieć, że Lisa Genova wyspecjalizowała się w opowieściach o bohaterach zapadających na trudne, przeważnie rzadkie choroby. Alzheimer o wczesnym przebiegu („Motyl”), zespół nieuwagi stronnej („Lewa strona życia”) czy autyzm („Kochając syna”) – to tematy, po które sięga, by pokazać tym zdrowym, jak wygląda życie z chorobą, by uwrażliwić ich i uświadomić to, o czym często zapominają: jak cenne jest zdrowie. Ślachetne zdrowie, / Nikt się nie dowie / Jako smakujesz / Aż się zepsujesz, by zacytować słowa Jana Kochanowskiego. W „Sekrecie O’Brienów” pisarka (która z wykształcenia jest doktorką nauk medycznych w dziedzinie neurobiologii) bierze na tapet chorobę Huntingtona (tzw. pląsawicę).

373640-352x500Pląsawica Huntingtona to choroba genetyczna ośrodkowego układu nerwowego objawiająca się zaburzeniami ruchowymi, zaburzeniami psychicznymi oraz otępieniem. Jest to choroba, która objawia się w stosunkowo młodym wieku, tj. między 30 a 50 rokiem życia, i postępuje. Jest dziedziczona, a prawdopodobieństwo przekazania choroby swojemu potomstwu wynosi 50%. Nadal nie wynaleziono na nią lekarstwa. Na taką właśnie chorobę zapada Joe O’Brien, czterdziestotrzyletni policjant, który mieszka w jednej z irlandzko-katolickich dzielnic Bostonu. Ma żonę, czwórkę dzieci, i jest zadowolony ze swego życia. Lubi swoją pracę, jest szanowanym policjantem i dobrym kolegą. Któregoś dnia zauważa, że ma problem z utrzymaniem prawidłowej postawy podczas ćwiczeń dla policjantów, że mimowolnie drżą mu mięśnie… Uświadamia sobie, że od pewnego czasu jest coraz bardziej nerwowy, że byle co wyprowadza go z równowagi, i że trudno mu skupić na czymś dłużej uwagę. Joe obwinia za to swój wiek, zmęczenie oraz nawracające problemy z kolanem (które uszkodził jakiś czas temu), jednak zaniepokojona żona kieruje go do lekarza. Kilka badań, konsultacje medyczne i diagnoza: choroba Huntingtona. Jak żyć z wyrokiem?

Każdy oddech jest ryzykiem. Miłość jest powodem, dla którego oddychamy.

Joe czuje, że traci wszystko. Wie, że choroba będzie postępować, że nie da się jej zatrzymać, co najwyżej spowolnić, i że w związku z tym będzie musiał zrezygnować z pracy policjanta, która jest dla niego czymś więcej niż zwykłą robotą: jest służbą społeczności. Będzie musiał zrezygnować również z jeszcze ważniejszych rzeczy: spania w łóżku ze swoją żoną (z powodu pląsawicy może ją niechcący uderzyć lub kopnąć), wzięcia na ręce wnuka (może go upuścić) i tak dalej… Dramat przeżywa cała rodzina, ponieważ każde z czwórki jego dzieci może mieć w sobie gen choroby. Pozostaje zrobić proste badanie, jednak… czy lepiej znać prawdę, czy żyć w nieświadomości? Każde z dzieci Joe’ego podejdzie do sprawy po swojemu.

Puszczanie wodzy fantazji w tworzeniu tak negatywnej narracji nie przynosiło jej niczego dobrego, i Katie dobrze o tym wiedziała. Miała narzędzia, by to powstrzymać. Jeśli jej myśli potrafiły stworzyć strach, jej myśli mogły go też wyeliminować.

Początkowo obserwujemy historię oczami Joe, dzięki czemu widzimy, jak postępuje jego choroba i jakie myśli, lęki i troski mu towarzyszą od chwili, gdy zaobserwował niepokojące objawy i poszedł za namową żony na badania, aż po mocno rozwinięte stadium choroby. W drugiej części książki opowieść podejmuje Katie, jedna z jego córek, która panicznie boi się, że również ma w sobie gen Huntingtona. Widmo choroby paraliżuje ją i każe jej się zastanowić nad tym, czy ma prawo wchodzić w związek i planować z kimś życie, mogąc być nosicielką choroby. Pytanie: Czy robić badanie i mieć 50% szans na to, że trzeba będzie przeżyć życie, wiedząc mniej więcej kiedy i jak się zakończy, czy też żyć w niewiedzy? jest główną siłą napędową tej książki. Genova skłania do zastanowienia się, co człowiek zrobiłby w analogicznej sytuacji: i naprawdę nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie… W każdym razie dzieci O’Brienów są skrajnie różne w charakterach i różne też jest ich podejście do tego tematu, jednak jakie rozwiązanie wybiorą i czego się dowiedzą, tego Wam oczywiście nie zdradzę.

Genova jest specjalistką od powieści na temat chorób, ale błędem byłoby myśleć, że Huntington jest głównym tematem „Sekretu O’Brienów”. To przede wszystkim opowieść o sile miłości i o rodzinie, dla której warto wiele znieść, o nadziei, która pojawia się w najbardziej nieoczekiwanym momencie i o wierze, ale nie tej wzniosłej, królującej na ołtarzach, ale o codziennej wierze w dobro i szczęście. To historia, która daje do myślenia i może wycisnąć czytelnikowi niejedną łzę, ale także rozgrzeje jego serce, uświadamiając, co naprawdę jest ważne w życiu. I choć „Sekret O’Brienów” nie poruszył mnie tak mocno, jak czytany wcześniej „Motyl” (a pewne zdania brzmiały momentami jak mądrości z artykułów w kolorowych czasopismach), to jednak muszę przyznać, że jest to bardzo dobrze i rzetelnie napisana powieść. Myślę, że w tej niszy Lisa Genova nie ma sobie równych. Naprawdę o niewielu książkach można powiedzieć, że zapadły mi głęboko w serce, przez co pamiętam je po latach, ale z jej powieściami tak właśnie jest. Wzruszenia przeżyte przy „Motylu” pamiętam do dziś i sądzę, że nie inaczej będzie z „Sekretem O’Brienów”. Polecam.

5/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję katowickiej księgarni Tak Czytam:

tak czytam logo

2 myśli w temacie “„Sekret O’Brienów” L. Genova

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Podsumowanie listopada | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s