„Światła wojny” M. Ondaatje

Autor: Michael Ondaatje

Tytuł: Światła wojny

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 320

Rok pierwszego wydania: 2018

Tłumaczenie: Andrzej Szulc

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Bywa tak, że wspomnienia nas oszukują i zwodzą. Mamią nas nieprawdziwymi obrazami, a my jesteśmy pewni, że jakieś zdarzenie wyglądało właśnie tak, a nie inaczej. Najczęściej dzieje się tak w przypadku wspomnień z dzieciństwa: mglistych, zapamiętanych i zrozumianych na sposób dziecka, przekształconych w wyobraźni, powleczonych naszymi dawnymi emocjami i postrzeganiem świata. A co się stanie, gdy jeszcze te młode lata naznaczy wielka strata, jakiś brak, nieogarnięta tajemnica? To właśnie spotkało czternastoletniego Nathaniela i jego starszą siostrę Rachel, bohaterów powieści Michaela Ondaatje „Światła wojny”.

736431-352x500Jest 1945, rok zakończenia II Wojny Światowej, niespokojny czas. Londyn powoli powstaje ze zgliszczy. Rodzice Nathaniela i Rachel wyjeżdżają nagle do Singapuru, zostawiając nastolatków pod opieką tajemniczego mężczyzny, którego ci nazywają Ćmą. Rodzeństwo nic o nim nie wie, zaczyna więc kreować sobie jego obraz według własnych wyobrażeń i na podstawie swoich spostrzeżeń: dochodzą do wniosku, że Ćma jest kryminalistą, zwłaszcza, że szybko zaczyna sprowadzać do ich domu dziwnych ludzi, z którymi robi jakieś szemrane interesy. Każda z osób, które przewijają się w tych dniach przez życie Nathaniela i Rachel, zdaje się mieć własny pomysł na to, jak zaopiekować się młodymi ludźmi i w jaki sposób ich wychować. A czasem są to pomysły naprawdę dziwne… Nathaniel jako młodszy z tej dwójki gorzej sobie radzi z rozstaniem: szuka u Ćmy, a później u jego znajomego, Krogulca, jakiejś ostoi, autorytetu, opiekuna. Rachel reaguje buntem i gniewem. Oboje są zdezorientowani i nie rozumieją co się dzieje, szczególnie, że nie mają żadnych wieści od rodziców, którzy obiecywali, że niebawem cała rodzina znów będzie razem.

Jakiego rodzaju rodzinę tworzyliśmy teraz? Kiedy patrzę na to z perspektywy czasu, Rachel i ja nie różniliśmy się zbytnio w swojej anonimowości od psów z podrobionymi papierami. Podobnie jak one, wyrwaliśmy się na wolność i nie musieliśmy przestrzegać zbyt wielu reguł. Ale kim się staliśmy? Kiedy nie wiesz w młodości, jaką masz pójść drogą, okazuje się czasem, że jesteś nie tyle, jak można by się spodziewać, poddany presji, ile postawiony poza prawem, i przekonujesz się, jak łatwo być kimś niewidzialnym, nierozpoznawalnym.

Całą historię widzimy oczami Nathaniela, teraz już dojrzałego mężczyzny. A jednak gdy wraca do tych dziwnych czasów po opuszczeniu jego i siostry przez rodziców, na nowo wchodzi w skórę dziecka i opowiada nam o wszystkich wydarzeniach tak, jak wtedy je odbierał i rozumiał. Nadaje to całości bardzo ciekawego wydźwięku, pełnego tajemniczości, bohaterów jak z bajek (już same pseudonimy, którymi obdarza ich Nathaniel, są dość baśniowe!) i swoistego oniryzmu, który dodaje całości klimatu wydarzeń na poły prawdziwych, a na poły magicznych. I choć jako dorosła osoba Nathaniel rozumie więcej, to jednak tajemnica, jaka wciąż unosi się nad tamtymi wydarzeniami, utrudnia mu poskładanie przeszłości w całość. Próbuje dociec, kim była jego matka, idzie jej śladem, wkraczając do enigmatycznego świata służb specjalnych, miłości i zdrady – jednak matka potrafiła jak nikt mylić tropy i zacierać ścieżki, więc jej historia jest pełna luk i niedokończonych historii. W pewnym momencie bohater będzie się musiał pogodzić z tym, że nigdy nie ogarnie wzrokiem całości. Ale czy w ogóle możliwe jest dogłębne poznanie i zrozumienie człowieka, nawet tak bliskiego?

Michael Ondaatje stworzył niezwykłą powieść, która mocno angażuje czytelnika i wciąga go swoją mroczną, tajemniczą atmosferą. Wspaniale wykreował postaci, odmalowując je oczami pełnego wyobraźni nastolatka i tworząc bohaterów na pograniczu rzeczywistości i opowiadanej samemu sobie historii o niezłomnych bohaterach. Jako że autor nie daje początkowo czytelnikowi nic poza kolejnymi pytaniami i strzępami odpowiedzi, ten razem z Nathanielem niecierpliwie szuka rozwiązań i tropi ślady, by w końcu w poczuciu męczącej satysfakcji stwierdzić, że „Światła wojny”, podobnie jak samo życie, nie dają łatwych odpowiedzi i gotowych rozwiązań. A jednak mężczyzna nigdy nie przestał ich szukać, w przeciwieństwie do Rachel, która uciekła w świat ułudy i wyuczonych ról, to jest w świat teatru – i to zarówno zawodowo, jak i w życiu. Jej dorosła egzystencja to ciągła gra, która ma jej pozwolić być górą w niepewnym, niebezpiecznym świecie. Kobieta odcięła się od przeszłości i nie lubi jej rozpamiętywać, w przeciwieństwie do Nathaniela. Dwie osoby, dwa różne charaktery i dwa różne sposoby radzenia sobie z przeszłością. I chyba żaden nie jest dobry.

Podsumowując, „Światła wojny” to piękna proza, która uwodzi, wciąga i mami. Do mnie styl autora zdecydowanie trafił i już wiem, że muszę koniecznie sięgnąć po jego najsłynniejsze dzieło, czyli „Angielskiego pacjenta”.

View this post on Instagram

"Światła wojny" to nowa powieść nagrodzonego Bookerem "Angielskiego pacjenta" Michaela Ondaajte. Nie znam jego najsłynniejszej powieści, ale już wiem, że będę musiała to zmienić, bo "Światła wojny" zrobiły na mnie duże wrażenie 🤩 . . . #michaelondaatje #światławojny #nagrodabookera #wydawnictwoalbatros #polskibookstagram #bookstagramtopasja #readingtime #dużoczytam #tanayahczyta #czytamsobie #igbookstagram #książkowyzawrótgłowy #czytaniemojapasja #czytaniejestsexy #booksofig #bookobsessed #booktag #kochamksiążki #instagramczyta #instaksiążka #readbookseveryday #książkaikocyk #jesiennezaczytanie #jesieńzksiążką #relakszksiążką #zaczytanadziewczyna #zaczytanabibliotekarka

A post shared by Karolina Sosnowska (@tanayah_czyta) on

5/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Albatros:

albatros-wydawnictwo-logo

2 myśli w temacie “„Światła wojny” M. Ondaatje

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Podsumowanie września | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s