„Ćma” J. Bielawski

Autor: Jakub Bielawski

Tytuł: Ćma

Wydawnictwo: Vesper

Liczba stron: 452

Rok pierwszego wydania: 2019

Źródło: Egzemplarz recenzencki


„Ćma” Jakuba Bielawskiego to polska przedstawicielka podgatunku grozy – weird fiction. Jeśli mowa o praojcach gatunku literackiego jakim jest groza, zdecydowanie bliżej mi do tworów Edgara Allana Poego, nie zaś Lovecrafta, byłam jednak ciekawa, jak będzie wyglądał weird przeniesiony na nasze podwórko, do małego miasteczka u podnóża Gór Sowich, a w dodatku wzbogacony o, jak się dowiedziałam przed lekturą, wątek LGBT. Brzmiało ryzykownie, brzmiało – nomen omen – dziwacznie, ale jak ostatecznie odebrałam lekturę „Ćmy”?

719411-352x500Nina jest typową nastolatką z problemami właściwymi dla swego wieku. Ma paczkę szkolnych przyjaciół, z którymi pije tani alkohol po lekcjach, chłopaka, który czasem ją wkurza, ale jednak lepiej to wygląda, że jest, niż miałoby go nie być, ma też typowe problemy w szkole, czasem wagaruje, czasem powalczy o lepszą ocenę. Tylko że niekiedy ma wrażenie, że ktoś przejmuje kontrolę nad jej ciałem, że jest jakaś Nie-Nina, która zachowuje się zupełnie inaczej niż ona sama. Dziecięca wyobraźnia czy może coś więcej? Gdy nastolatka poznaje Kaję, dziewczynę z okolicy, jej życie się zmienia. Jest to zmiana równocześnie na lepsze i na gorsze, bowiem choć Nina znajduje pokrewną duszę, to jednak relacja z Kają jest dla niej trudna i momentami ją przerasta oraz wymusza odpowiedź na pewne pytania, na które ta nie chciałaby sobie odpowiadać. Do tego wszystkiego dochodzi fakt, że od momentu, gdy dziewczyny odwiedziły razem pewną opuszczoną leśniczówkę, Nina zaczyna wymiotować ćmami z trupią główką, a Kaja znajdować w swoim plecaku przerażające szkice niewiadomego pochodzenia…

Co się dzieje w Górach Sowich? Ta okolica od zawsze wzbudzała niewytłumaczalną grozę. Tu mieszkańcy nie czują się u siebie, ponieważ są trzecim pokoleniem polskich przesiedleńców, które wciąż niepewnie bada niegościnny dla nich grunt. Dawnych mieszkańców tych okolic wyrwano z korzeniami, ale zostały po nich legendy, strachy i miejsca, w które nikt rozsądny nie zapuszcza się po zmroku. Tylko czy aby to faktycznie są jedynie legendy?

Jakub Bielawski buduje grozę konsekwentnie, acz stopniowo. Jak pisze w posłowiu Wojciech Gunia, „(…) o ile w horrorze zło jest intruzyjne i zaburza idealny ład, o tyle w weird fiction jest fundamentalne dla rzeczywistości, zaś ład jest tylko fasadą zbudowaną przez człowieka, iluzją podtrzymywaną po to, aby móc jakoś w świecie funkcjonować”. W „Ćmie” jest dobrze pokazane to, jak główne bohaterki próbują odsuwać od siebie napierające na nie zło i niesamowitość, jak usiłują je racjonalizować (Może to jakaś choroba? Może jednak to ja stworzyłam te rysunki?), by w końcu zdać sobie sprawę, że nie mogą dłużej zaprzeczać rzeczywistości – a jest ona upiorna. Pradawne zło króluje w Górach Sowich, oddziałuje na mieszkańców, wbijając ich krok mocniej w ziemię, każąc pochylić głowy, odwracać wzrok, jakoś próbować żyć. A jednak powietrze jest zanieczyszczone, rzeki brudne, a chwasty plenią się ponad miarę i już nawet nikt nie próbuje ich przycinać. No i te ćmy…

Autobusy tutaj żyją zgodnie z odwiecznym cyklem natury. Latem śmierdzą potem zmęczonych upałami ludzi, jesienią przemoczonymi skarpetami i frustracją, a zimą znowu potem, tym razem jednak zmieszanym z nieświeżym oddechem szaf albo pawlaczy.

Powieść Bielawskiego ma też solidną podbudowę obyczajową. Gdyby wyciąć z niej całą grozę, to dostajemy historię życia dwóch nastolatek z małej miejscowości, które wbrew wszystkiemu zakochują się w sobie i próbują stworzyć związek. Czy przekonał mnie ten wątek? Byłam zaskoczona, bo przed lekturą wydawał mi się on dodany tam na siłę, ale tak. Jakub Bielawski opisał tę nieporadną pierwszą miłość w taki sposób, że jest to zupełnie obojętne, czy uczucie łączy chłopaka i dziewczynę, czy dwie dziewczyny lub dwóch chłopaków. I to jest super, bo miłość to miłość, i niczym się nie różni bez względu na orientację. Dodatkowy plus za pokazanie miłości lesbijskiej, bowiem jeśli ktoś już pisze o relacji homoseksualnej, to w zdecydowanej większości jest to miłość gejowska.

Problemem był dla mnie język, szczególnie język rozmów nastolatków. To znaczy umówmy się: też byłam kiedyś nastolatką i przeklinałam ponad miarę, ale czytanie takiego nagromadzenia wulgaryzmów było po prostu ogromnie męczące. Sama nie wiem, czy mam to uznać za wadę czy jednak zaletę „Ćmy”, bo nie da się ukryć, że nastolatki takie właśnie są: irytujące, myślące, że pozjadały wszystkie rozumy, klnące co i rusz i po prostu dziecinne. Nie zmienia to jednak faktu, że niejednokrotnie wzdychałam nad książką i przewracałam oczami, czytając pewne fragmenty. Lektura „Ćmy” stawiała mi opór, przez co trwała dość długo: zdziwiło mnie, że stało się to raczej przez fragmenty obyczajowe, a nie przez nielubianą przeze mnie weird fiction. Niemniej prawda jest taka, że powieść Bielawskiego mnie może nie zachwyciła, ale jednak muszę przyznać, że to całkiem porządna książka grozy.

View this post on Instagram

"Ćma" Jakuba Bielawskiego to powieść grozy spod znaku weird fiction 👾 Nie jest mi bardzo po drodze z tym podgatunkiem, ale postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę, bo do tej pory znałam jedynie twórczość HP Lovecrafta 😉 Jeśli jesteście ciekawi moich wrażeń, to zapraszam niebawem na bloga 😀 . . . #jakubbielawski #ćma #ćmatrupiagłówka #wydawnictwovesper #powieśćgrozy #horror #horrorstory #polskibookstagram #bookstagramtopasja #readingtime #dużoczytam #tanayahczyta #bookstafeatures #booktag #zaczytanadziewczyna #zaczytanabibliotekarka #instagramczyta #instaksiążka #readbookseveryday #czytaniejestsexy #booksofig #czytaniemojapasja #readbookseveryday #książkapapierowa #booksbooksbooks #booksforlife #bookcommunity #booksaddict #czytampolskichautorów

A post shared by Karolina Sosnowska (@tanayah_czyta) on

4/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Vesper:

vesper250

Reklamy

3 myśli w temacie “„Ćma” J. Bielawski

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Podsumowanie sierpnia | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  3. „Ćma” Jakuba Bielawskiego to historia, w której przed złem nie tylko nie ma sensu uciekać, ale wręcz stanowi ono naturalny element rzeczywistości. Bohaterowie nieumiejętnie próbują zepchnąć je na dalszy plan i tworzyć własny świat, ale ono wciąż silniej i silniej daje o sobie znać. Do tego dochodzą interesujące wątki poboczne i w całości otrzymujemy zaskakującą i całkiem nieźle napisaną powieść grozy. Zdecydowanie warto samemu sprawdzić, jak taki gatunek odnajduje się w polskich realiach. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s