„Pieśń o Warszawie” D. Tarczoń

Autor: Dominika Tarczoń

Tytuł: Pieśń o Warszawie

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Liczba stron: 304

Rok pierwszego wydania: 2019

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Dominika Tarczoń jest mi znana z literacko-recenzenckiego kącika internetu. Jeśli interesujecie się fantastyką, ze szczególnym wskazaniem na postapo, to jest bardzo możliwe, że i Wy kojarzycie jej postać. Nerd Kobieta, jak sama o sobie pisze, szefuje Działowi Literackiemu w Post-Apokalipsa Polska, prowadzi spotkania literackie, przeprowadza wywiady z ciekawymi ludźmi i udziela się konwentowo na panelach i prelekcjach w całej Polsce. W tym roku na rynku książki ukazała się jej pierwsza powieść, „Pieśń o Warszawie”. Polskie postapo z pobrzmiewającym w tle utworem Czesława Niemena? Byłam ciekawa, czy Tarczoń zaproponowała coś świeżego, czy raczej weszła w utarte koleiny literatury postapokaliptycznej. Postanowiłam to sprawdzić.

712867-352x500Oskar to młody chłopak, który dostał łatkę pariasa po tym, jak oskarżono go o tajemnicze morderstwo swojej dobrej koleżanki. Mieszkający w tunelach nieczynnego metra warszawiacy już dawno wydali na niego wyrok, choć nie ma dowodu na to, że to on zabił Sawę. Burmistrz podziemnej Warszawy daje Oskarowi szansę, by odpokutował swe niepotwierdzone winy i zrehabilitował się, pomagając społeczeństwu: wysyła go w niebezpieczną podróż na powierzchnię, do wciąż stojącego budynku starej biblioteki uniwersyteckiej. Mer, pamiętający jeszcze czasy życia na powierzchni, potrafi czytać, co wcale nie jest częste w tym świecie… I ma nadzieję, że chłopak znajdzie w BUW-ie kilka potrzebnych mu tytułów książek. Jako że Oskar ledwie składa litery, burmistrz wysyła razem z nim na misję tajemniczą personę o pseudonimie Pisarz. Co odkryją na powierzchni i czy ich niebezpieczna wyprawa się powiedzie?

Nad tunelami, pod jasnym niebem, wszystko jest nieznane, inne i potencjalnie groźne. Nawet zwykłe dzienne światło oślepia i drażni, bowiem ludzie żyjący pod ziemią przyzwyczajeni są do półmroku. Ludzie obawiają się, że powietrze po nieznanej katastrofie wciąż jest trujące, a w wyniku promieniowania na powierzchni wyrodziły się dziwne, zmutowane zwierzęta, które polują na każdy żywy organizm. Oskar jest gońcem (przynosi do tuneli różne potrzebne rzeczy, które można jeszcze znaleźć na górze), jest więc dość dobrze przygotowany do podróży, ale pisarz jest poza metrem po raz pierwszy. Mężczyzna i chłopak się uzupełniają, bowiem co potrafi jeden, tego nie umie zrobić drugi. Pisarz potrafi czytać i wie, jak się poruszać w bibliotecznych zbiorach. Oskar ma go bezpiecznie doprowadzić do budynku książnicy. Czy muszę dodawać, że nic nie pójdzie zgodnie z planem? No właśnie.

Przed nimi rozpościerała się czarnoszara połać spalonego miasta. Niemal cały Nowy Świat zniknął, zostawiając za sobą tylko grubą warstwę popiołu i cegieł.

(…)

– Co tu się stało? – zapytał Pisarz, przytłoczony rozległością mrocznego pejzażu.

– Pożar – wyjaśnił goniec. – Mieliśmy mnóstwo szczęścia. Jakimś cudem ominął centrum…

– Jak to się stało, że do nas nie dotarł?

– Nie wiem, może wiatr wiał w inną stronę?

– I w całej Warszawie nikt o tym nie wiedział?

Oskar wzruszył ramionami. Nowy Świat, Uniwersytet, Stare Miasto i Powiśle już nie istniały.

– To jakby wyrwać Warszawie serce – westchnął Pisarz.

„Pieśń o Warszawie” to całkiem udana powieść postapo, mimo że autorka nie ustrzegła się od wielu schematów rządzących tym gatunkiem. Ocalała ludność mieszkająca w metrze, zmutowane stworzenia na powierzchni, prosta struktura społeczna garstki, która przeżyła, a do tego nielubiany bohater, który dostaje szansę na odkupienie swoich win – to wszystko już było. Ale czy to aż tak źle? W końcu, jak to powiedział inżynier Mamoń, najbardziej lubimy te melodie, które już znamy. Jest więc książka Tarczoń zgrabnie napisaną powieścią, przy której możemy całkiem udanie spędzić dwa czy trzy wieczory.

Postać Oskara nie zapadła mi w serce, mam wrażenie, że Nerd Kobiecie, mimo tego, że wymyśliła mu całkiem ciekawą historię, nie udało się pogłębić charakteru chłopaka, przez co niezbyt się z nim związałam. Jednak sytuację ratuje Finka: odważna, bystra dziewczyna, która choruje na postapokaliptyczne AZS (Atopowe Zapalenie Skóry). Dla Finki przyjaciel mniej więcej w jej wieku, który nie obchodzi się z nią jak z jajkiem, a wręcz podziwia jej spryt i umiejętności, jest prezentem od losu. Oskar również korzysta na tej znajomości, bowiem w tunelach za jedynego towarzysza ma staruszka Stacha. Ich znajomość ma szanse skręcić z przyjaźni w stronę miłości, ale czy tak się stanie? Zobaczymy, o ile Dominika Tarczoń zdecyduje się napisać kontynuację „Pieśni o Warszawie”. Autorka zostawiła sobie szeroko uchyloną fabularną furtkę, więc jest to mocno prawdopodobny scenariusz.

Po przeczytaniu cyklu „Metro” Glukhovskiego każde postapo wydaje się wtórne. Wizja rosyjskiego autora zdominowała wyobraźnię wielu autorów tego gatunku. W przypadku „Pieśni o Warszawie” nie jest inaczej. Muszę przyznać, że zaczęłam się zastanawiać, ilu ocalałych zmieściłoby się w krótkiej nitce warszawskiego metra, bowiem w nim, w przeciwieństwie do jego moskiewskiej odmiany, nie ma zbyt wiele miejsca do ewentualnego życia. Wygląda na to, że ludzie żyjący pod powierzchnią Warszawy są o wiele mocniej zdeterminowani do poszukiwania nowych rozwiązań i podjęcia próby wyjścia na powierzchnię. Jednak czy zaryzykują i odważą się na kolejną wielką zmianę w swoim życiu?

Książka Tarczoń będzie przyjemną lekturą dla fanów postapokaliptycznej literatury, o ile przymkną oko na pewne „sztandarowe” części składowe tej historii. Choć minęła chwila, nim wciągnęłam się w opowiadaną historię, to po przeczytaniu kilkudziesięciu stron wątki Oskara i Finki zaintrygowały mnie na tyle, że szybko skończyłam lekturę. To dobry debiut zwiastujący – mam nadzieję – jeszcze lepsze kolejne powieści tej autorki.

4/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Skarpa Warszawska i Autorce, Dominice Tarczoń:

skarpa warszawska logolayout-na-okładki-2

Reklamy

2 myśli w temacie “„Pieśń o Warszawie” D. Tarczoń

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Podsumowanie maja | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s