„Syrena i Pani Hancock” I. H. Gowar

Autor: Imogen Hermes Gowar

Tytuł: Syrena i Pani Hancock

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 512

Rok pierwszego wydania: 2018

Tłumaczenie: Anna Dobrzańska

Źródło: Egzemplarz recenzencki


„Syrena i Pani Hancock” to ten rzadki przypadek, gdy daję się uwieść okładce i po prostu muszę sprawdzić, co kryje się pod nią. Nie będę jednak udawać, że opis fabuły był tu bez znaczenia, bo mimo wszystko nie jestem osobą, która skusi się na jakąś opowieść tylko z powodu złotka na okładce. Tym, co mnie przekonało była… syrena. Bo syrena to co prawda niebezpieczna, lecz jakże magnetyczna i fascynująca zdobycz! Obiecująco brzmiała też XVIII-wieczna Anglia, bo, jak sobie uświadomiłam, dawno nie czytałam powieści historycznej (dawniejszej niż czasy II Wojny Światowej), a bardzo lubię od czasu do czasu tak zanurzyć się w przeszłość…

700741-352x500Kupiec Jonah Hancock utrzymuje się głównie z wypraw handlowych, na które posyła swoje statki. Gdy więc pewnego dnia puka do niego jeden z jego najlepszych kapitanów i oznajmia mu, że bez zgody Hancocka sprzedał jego okręt, a w zamian kupił martwą syrenę, mężczyzna jest wściekły. Nie wie, co ma zrobić z tak dziwaczną zdobyczą i czy szanowany kupiec, za jakiego się uważa, powinien próbować zarobić na kuriozum, jakim jest fantastyczny stwór. Jednakże kapitan Tysoe Jones jest pewien, że syrena pozwoli Hancockowi znacznie się wzbogacić, a także że otworzy mu drzwi, które do tej pory były dla niego, zwykłego kupca, zamknięte. Tak też się dzieje, a morskie stworzenie staje się atrakcją sezonu: każdy chce je zobaczyć, a ci, których na to nie stać, obsesyjnie o tym marzą. Plotka o znalezisku roznosi się po okolicznych dokach, kawiarniach i lupanarach, i nagle nieznany kupiec Hancock i jego syrena są na ustach wszystkich. Co naturalne, mężczyzna postanawia wykorzystać sytuację i zarobić jak najwięcej się da, zgadza się więc wypożyczyć osobliwą poczwarę do najsławniejszego domu rozpusty w Londynie. W tym luksusowym przybytku czeka na pana Hancocka o wiele więcej syren. Znacznie groźniejszych i bardziej ponętnych niż jego morski stwór – gotowych dać mu szczęście, o którym marzy, lub zhańbić go i przywieść do zguby…

I choć prosty kupiec jest oburzony atmosferą rozpasania, seksu i bezpruderyjnej zabawy, wpada w sidła Angeliki, luksusowej kurtyzany, którą o „zaopiekowanie się” gościem poprosiła jej dawna chlebodawczyni, właścicielka domu rozpusty. Hancock, wdowiec w średnim wieku, traci głowę dla młodej dziewczyny w podręcznikowy wręcz sposób. Próbuje jej schlebić swoim nagłym bogactwem, obsypuje dziewczynę prezentami, nachodzi ją w domu i stara się wszelkimi sposobami zwrócić na siebie jej uwagę, ale jest bez szans w starciu z przystojnym młodzieńcem, również adorującym Angelikę. Do czasu… Czy jednak wspólne życie spokojnego kupca i byłej kurtyzany może się udać?

„Syrena i Pani Hancock” nie do końca jest tym, czym się zdawała być, syreny jako takiej jest tu bowiem niewiele. Co zatem otrzymujemy? Solidną powieść historyczno-obyczajową o życiu wyższych warstw angielskiej socjety oraz prawdziwy, nielukrowany obraz codzienności ówczesnych kurtyzan. Mamy tu wszystko to, o czym Jane Austen wstydziłaby się napisać: seks, ludzkie wydzieliny, orgie w domach publicznych, nagich młodzieńców i dziwki udające syreny, z pomalowanymi na zielono włosami łonowymi, walkę o pieniądze, o przetrwanie w bezlitosnym Londynie, który chętnie każdego przeżuje, połknie i wydłubie wykałaczką resztki spomiędzy zębów, codzienną szarzyznę i uparte trwanie na powierzchni. Nie jest to jednak przygnębiająca książka, choć miewa mocno melancholijne fragmenty. No i jest tu też szczypta mrocznej, obezwładniającej magii, ale… O tym musicie się już przekonać sami.

Jestem pewna, że część czytelników będzie zawiedziona tym, w jaką stronę potoczyła się powieść, ale ja się do nich nie zaliczam. Mimo że byłam pewna, że elementów fantastycznych będzie tu o wiele więcej, zaimponował mi surowy realizm, który pokazała Imogen Hermes Govar. Jeśli tylko lubicie powieści historyczne z dobrze zarysowanymi realiami epoki i wyrazistymi, głęboko ludzkimi bohaterami, to „Syrena i Pani Hancock” Was nie zawiedzie. Możliwe, że i mnie uwiódł duszny, żałosny syreni zew, ale był taki moment, że nie mogłam wprost oderwać się od lektury. Jest w tej książce coś hipnotycznego, co nie pozwala nam zawrócić, lecz razem z Hancockami iść na zatracenie. Może się opamiętamy, może i oni przewalczą odrętwienie, które ich dopada? Trudno powiedzieć, bo prawie niemożliwe jest oprzeć się syrenim śpiewom.

5/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Albatros:

albatros-wydawnictwo-logo

Reklamy

6 myśli w temacie “„Syrena i Pani Hancock” I. H. Gowar

  1. Pięknie napisałaś o „Syrenie…” – to jedna z moich ukochanych powieści tego roku, jeden z moich ulubionych patronatów i ogromnie się cieszę, że i Ciebie porwał syreni śpiew. ❤
    Ten realizm jest zaskakujący u Gowar, bo słyszą o syrenie, od razu myśli się o Arielkach przeróżnych, a tu taki zwrot akcji…

    • Dziękuję :*

      Któż by się oparł syrenim śpiewom? 😉 Ja myślałam, że tu będzie o wiele więcej fantastyki, ale w ogóle się nie zawiodłam, gdy się przekonałam jak bardzo chybiłam 😀 Pyszna opowieść!

  2. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s