„Śmierć w blasku fleszy” A. Rogoziński

Autor: Alek Rogoziński

Tytuł: Śmierć w blasku fleszy

Wydawnictwo: Edipresse Książki

Liczba stron: 304

Rok pierwszego wydania: 2019

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Mam problem z komediami kryminalnymi, bo rzadko się zdarza, by poczucie humoru autora do mnie trafiało. Nierzadko zamiast się śmiać, czuję lekkie zażenowanie żarcikami, które bywają sztubackie czy prostackie. Na szczęście wiem już, że nie jest to przypadek Alka Rogozińskiego, z którego humorem się lubię, przez co kolejne jego książki mogę brać w ciemno. Gdy mam gorszy dzień, gdy jestem zmęczona, gdy potrzebuję śmiechu, gdy szukam rozrywki, czegoś lekkiego do poczytania – jego powieści są niezastąpione. Zaczęłam się zastanawiać, czy będę zatem podobnie usatysfakcjonowana lekturą najnowszej książki Alka, czyli „Śmierci w blasku fleszy”, bo zanim jeszcze po nią sięgnęłam, dowiedziałam się, że to podobno najbardziej serio i najmocniej kryminalna książka tego warszawskiego pisarza. Ile jest zatem kryminału w kryminale, a humoru między poważniejszego kalibru scenami?

715095-352x500Dwójka przyjaciół, Mariusz oraz Dominika, prowadzi agencję zajmującą się organizacją imprez. Gdy dostają zlecenie przygotowania sporego pokazu mody znanych polskich projektantów są zachwyceni i zdeterminowani zrobić wszystko, by było to wydarzenie sezonu i by wieczór  pokazu długo pozostał na językach wszystkich najważniejszych gwiazd i gwiazdeczek. Prawdziwym okazuje się jednak stwierdzenie, by uważać o czym się marzy, bo to marzenie może się spełnić… Pokaz kończy się bowiem morderstwem znanej modelki, a chociaż wszyscy widzieli, kto wystrzelił feralną kulę, która zraniła kobietę, podejrzenia padają na jedną z pracownic z agencji Mariusza i Dominiki. Mario i Miśka postanawiają więc rozpocząć własne śledztwo, w czym pomaga im – albo przeszkadza, zależnie jak na to spojrzeć – mama Miśki, która uwielbia powieści Agathy Christie i zagadki kryminalne. Czy tej lekko zwariowanej trójce uda się odnaleźć zabójcę i uratować reputację firmy?

Toż to skandal! Ale czego innego można się spodziewać po naszej policji! Gdy jest jakaś rozróba, to policjanci zapadają się pod ziemię, ale kiedy widzą staruszkę sprzedającą bez pozwolenia kwiaty, to nagle jest wokół niej cały kordon, jakby była terrorystką. Do luftu!

Choć początkowo byłam lekko zawiedziona, że „Śmierć…” nie jest kolejną odsłoną przygód Róży Krull, wygląda na to, że odpoczynek od swojej najbardziej znanej obecnie bohaterki wyszedł pisarzowi na dobre. Prawda jest zresztą taka, że Rogoziński tworzy całe zastępy barwnych, wielowymiarowych i niezapomnianych postaci i rzeczywiście szkoda by było, by przemykały one jedynie na drugim planie. Tak się miała do tej pory sprawa z Mario, robiącym kiedyś karierę jako youtuber makijażowy, który wprowadzał Polaków w tajniki męskiego makijażu. Teraz Mario zajmuje się z powodzeniem organizacją imprez, choć jego asystentka, zatrudniona na staż Iwona Kejcik, doprowadza go do szału swym brakiem profesjonalizmu ocierającym się wręcz o regularny brak pomyślunku. Drugim mocnym punktem powieści i świetnie skonstruowaną bohaterką jest mama Miśki, czyli Stefania Szustek. To ona tym razem nadawała najmocniej komediowy ton, choć rzeczywiście… komedii tu jakby mniej. Czy to źle?

Nie, bo na przód wysunął się wątek kryminalny: wciąż lekki (to żadne krwawe, mroczne zabójstwo jak z norweskich dreszczowców), ale zdecydowanie mocniej i pewniej zarysowany. To piąta samodzielna książka Alka Rogozińskiego, którą czytam i muszę stwierdzić, że z każdym kolejnym tytułem widać, jak autor coraz śmielej wchodzi na „zbrodniczy grunt” i wprowadza dreszczyk emocji do świata polskiego szołbiznesu. Chyba się nie pomylę, gdy stwierdzę, że jest w tym połączeniu unikatowy. To najdojrzalsza książka Alka i najlepiej wyważona w proporcjach zbrodni do humoru. Ten drugi również tu jest, ale zniknęła gdzieś prosta wesołkowatość: nie martwcie się jednak, „Śmierć w blasku fleszy” nadal czyta się lekko, szybko i z wypiekami na twarzy. Zdarzyło mi się również nie raz parsknąć śmiechem!

Podsumowując moje wrażenia, „Śmierć w blasku fleszy” jest aktualnie moją ulubioną powieścią Alka Rogozińskiego. Podoba mi się, że autor, nie tracąc nic ze swego stylu i humoru, dopracował wątki kryminalne i stworzył naprawdę ciekawą intrygę. Fajnie też, że pisarz wydobył z cienia Mario i dał mu się tym razem pławić w blasku fleszy. Ekhem…  Tak. Po cichu liczę na to, że takiej nobilitacji doświadczy kiedyś również Pepe, moja ulubiona postać z Alkowego uniwersum. Książki Alka Rogozińskiego to poprawiacze humoru w pełni legalne i dostępne bez recepty, a więc biegnijcie do księgarni i zaaplikujcie sobie ten literacki lek!

5/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję Autorowi oraz wydawnictwu Edipresse Książki:

logo_edipresse

Reklamy

2 myśli w temacie “„Śmierć w blasku fleszy” A. Rogoziński

  1. Pingback: Podsumowanie marca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s