„M jak morderca. Karol Kot – wampir z Krakowa” P. Semczuk

Autor: Przemysław Semczuk

Tytuł: M jak morderca. Karol Kot – wampir z Krakowa

Wydawnictwo: Świat Książki

Liczba stron: 288

Rok pierwszego wydania: 2019

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Przemysław Semczuk dał się poznać jako pisarz świetnie łączący fakty z literacką fikcją. Pod lupę bierze postaci polskich seryjnych morderców: Joachima „Frankensteina” Knychały, Zdzisława Marchwickiego („Wampira z Zagłębia”), a ostatnio Karola Kota („Wampira z Krakowa”). To nie pierwsza książka Semczuka jaką czytam i wiedziałam czego się spodziewać, a jednak sprawa ta najmocniej mną wstrząsnęła. Dlaczego? Cóż, do dzisiaj nie jest pewne, czy Marchwicki był tym, za kogo uważali go śledczy, a Knychała był od Kota starszy. Karol Kot, tak młodziutki (uczeń technikum), zapalony fan broni palnej, wojska i strzelectwa, zabijający bez wyraźnego motywu, budzi szok. Wydaje się, że w temacie młodego mordercy powiedziano już wszystko, a jednak Semczuk napisał książkę „M jak morderca. Karol Kot – wampir z Krakowa”.

716182-352x500Tymi wydarzeniami żył cały Kraków. Pod koniec września 1964 roku miasto obiegła plotka o mordercy, który napada kobiety. Pierwsza była Maria P., dźgnięta nożem w przedsionku kościoła Sercanek. Druga, zaatakowana dwa dni później, to Franciszka L. Obie kobiety przeżyły. Trzecia, Maria P., nie miała tyle szczęścia: zmarła po przewiezieniu do szpitala. Blady strach padł na mieszkanki Krakowa – kobiety starały się nie wychodzić same z domu, a na plecach, pod płaszczami, mocowały pokrywki od garnków, ponieważ morderca atakował od tyłu, zadając cios w okolice łopatek. Milicja starała się powstrzymać narastającą panikę, dementując na łamach gazet narastające lawinowo plotki o kolejnych napadach. W lutym 1966 roku morderca znów uderzył – tym razem jego celem i ofiarą stał się jedenastoletni chłopiec. W mieście zawrzało, mieszkańcy wspólnie starali się dociec, kim jest zwyrodnialec napadający na bezbronne kobiety i dzieci, a milicja dwoiła się i troiła, szukając poszlak i tropów. Bezskutecznie. W maju Małgosia P. tylko cudem uniknęła śmierci z ręki nożownika. Miała kilkanaście ran kłutych.

Długo nikt nie podejrzewał nastoletniego Karola Kota, ucznia. Był co prawda nielubiany w szkole, koledzy uważali go za dziwnego, a koleżanki się go bały, jednak nikt nie przypuszczał, że byłby zdolny do takich okrucieństw. Myśleli, że tylko się przechwala i chce komuś zaimponować swoją głupią odwagą i butą:

W czwartej klasie Mika i Kot byli razem na Zawodach Kościuszkowskich w Nowym Sączu. Doszło tam do dziwnego zdarzenia. Kot rozmawiał z jedną z dziewczyn. W pewnym momencie wykręcił jej ręce i przewrócił na ziemię. Mika z innym kolegą ledwie go od niej odciągnęli. Powiedział potem, że nazwała go „idyjotą” i dlatego się na nią rzucił. Był to dopiero początek dziwnych zachowań. Gdzieś w trakcie roku szkolnego zaproponował Robertowi i Maćkowi zorganizowanie orgietek. Oni mieli postarać się o dziewczyny, bo on nie był lubiany. Sam zobowiązał się, że znajdzie mieszkanie. Orgietki miały polegać na tym, że rozbiorą się wszyscy i będą ganiać wokół stołu za dziewczynami, klepiąc je po pośladkach. Potem rozda kolegom swoje noże i będą ranić dziewczyny, gdzie popadnie, tak aby popłynęło dużo krwi. Na koniec będą stosunki płciowe.

Ten lekceważący stosunek do słów Kota kosztował zdrowie i życie kilku osób. W końcu został on oskarżony o zamordowanie 2 osób, 10 prób zabójstwa (w tym 6 przez otrucie) oraz 4 podpalenia. Lekarze psychiatrzy badający mordercę orzekli jego poczytalność i działanie z pełną świadomością. Został skazany na śmierć przez powieszenie i stracony 16 maja 1968 r.

Wszystko to są ogólnie znane fakty, a jednak Przemysław Semczuk zrobił jeszcze więcej. Przekopał się przez archiwa sprawy Kota, sprytem i podstępem zyskując również dostęp do tych części, które zostały kiedyś z różnych powodów zatajone. Dotarł do źródeł, wyciągając na światło dzienne i próbując wytłumaczyć różne nieścisłości i kłamstwa, które przez lata narosły wokół tej sprawy (np. to, jakoby po śmierci Kota w trakcie sekcji zwłok znaleziono w jego głowie guza). Nadal nie wiadomo, dlaczego Wampir z Krakowa zabijał, bo czy normalny człowiek może pojąć odpowiedź: bo lubił, bo sprawiało mu to przyjemność? Dlatego właśnie „M jak morderca” jest w moim odczuciu najbardziej mroczną i przerażającą książką Semczuka, który przecież nie pisze historii lekkich, łatwych i przyjemnych, jako że większość jego tytułów traktuje o „seryjniakach”. Jednak to beztroska, okrucieństwo i całkowity brak empatii Karola Kota naprawdę zmroziły mi krew w żyłach.

Autor ostrzega, że jest to publikacja dla dorosłych czytelników, a szczególnie okrutne rozdziały, w których zacytowane są protokoły z przesłuchań Kota, są opatrzone hasłem o drastycznej treści. To naprawdę kawał świetnej reporterskiej roboty, i chyba jedyne, co mogę zarzucić to moja subiektywna trudność utrzymania ciągłej uwagi podczas czytania. Sięgając po najnowszą książkę Semczuka trzeba wziąć pod uwagę, że to o wiele mniej beletryzowana historia niż „Kryptonim Frankenstein„, a już na pewno mocno odbiega od powieściowej historii morderstwa Stecia. Dużo tu dat, notatek milicji, ówczesnych artykułów prasowych, zeznań Karola Kota i innych osób. Czytanie takiej ilości tekstu o tak okrutnych i niezrozumiałych dla zdrowego człowieka działaniach oszałamia i otępia. Musicie jednak przyznać, że nie jest to poważny zarzut, skoro mówimy o literaturze faktu, która datami i wydarzeniami stoi.

„M jak morderstwo” nie jest książką dla każdego, ale też z pewnością nie to przyświecało Semczukowi, gdy ją pisał. Czytelnikom dorosłym, o mocnych nerwach, zainteresowanym tematyką seryjnych morderców, książkę mogę zdecydowanie polecić. Nie zrozumiecie Karola Kota, ale dobrze poznacie jego sprawę. Jeśli urodziliście się wiele lat po wydarzeniach opisanych w książce, tak jak ja, to sporo informacji będzie dla Was czymś nowym i świeżym. Brawa, panie Semczuk!

5-/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję Autorowi, Przemysławowi Semczukowi, oraz wydawnictwu Świat Książki:

swiatksiazki655

Reklamy

2 myśli w temacie “„M jak morderca. Karol Kot – wampir z Krakowa” P. Semczuk

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Podsumowanie marca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s