„Korporacjusz” J. Dziekan [PRZEDPREMIEROWO] [PATRONAT]

Autor: Jakub Dziekan

Tytuł: Korporacjusz

Wydawnictwo: Vesper

Liczba stron: 264

Rok pierwszego wydania: 2019 (premiera 17.04.2019)

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Praca w korpo to nie praca, a walka o byt. Ciągłe odliczanie roboczogodzin do weekendu, tydzień, który wlecze się w nieskończoność, w międzyczasie czelendże, dedlajny i asapy. Potem w końcu następuje on: piątek, piąteczek, piątunio! Nie myślcie, że wtedy jest lepiej: sobota i niedziela szybko mijają, wymęczony korposzczur nie zdąży nacieszyć się wolnością, a już od połowy niedzieli myśli o tym, co jutro będzie się działo w pracy. Czy Justyna z działu HR zarządzi jakieś zupełnie niepotrzebne szkolenie, czy Darek z IT znowu przyjdzie do firmy w laczkach, a szef będzie wymyślał kolejne bzdurne zadania? Strasznie? Śmiesznie? Znasz to? Jakkolwiek odpowiedziałeś na to pytanie, sięgnij po „Korporacjusza” Jakuba Dziekana.

715097-352x500Taki korposzczur zaraz po trzydziestce jest narratorem tej historii. Od podstaw tłumaczy, jaka jest struktura wielkiej firmy i jakie procedury nią rządzą. Brzmi nudno? Ale takie nie jest, bo nasz bohater ma w sobie spore pokłady złośliwości i czarnego humoru, jest też świetnym obserwatorem ludzi. Z natury wycofany i trudno nawiązujący relacje z innymi, podpatruje współpracowników z boku, a to, gdy zbierają się spragnieni przy wodopoju, czyli ekspresie do kawy, a to podczas spotkań zespołu z zarządem, a to na korytarzu, w drodze na niechciane spotkanie z nowo zatrudnionym coachem. Młody pracownik korpo wszystko widzi, rejestruje i po swojemu przetwarza. Nieobce są mu korporacyjne struktury, dobrze znane zachowania ludzi z pracy, a wciąż te same rozmowy i czynności, choć znienawidzone aż do trzewi, są równocześnie dziwnie uspokajające i kojące swą znajomością i oczywistością. No, słowem, szczur zamknięty w klatce. Niby ciasno, czasem smutno, ale nikt w tyłek nie gryzie i jeść zawsze ci dają.

Mija godzina, odkąd poinformowałem przełożonego o nieobecności, a ten wciąż nie odpowiada. Bankowo wkurwiony. Rozniesie mnie jutro tak, że się do weekendu nie pozbieram. No to sprawdzam telefon co kilka minut, bo jestem pewien, że wklepuje właśnie na klawiaturze taką tyradę, że smak życia będzie mi się po jej lekturze kojarzył tylko z popiołem papierosowym zapijanym wygazowanym piwem. Mijają kolejne kwadranse, a tu cisza. W tej sytuacji opuszczam wyro, bo wiem doskonale, że nie zaznam spokoju, dopóki nie sprawdzę na laptopie służbowej poczty. Muszę w ten sposób, bo z prywatnego telefonu dostępu nie mam.

W to nerwowe, ale znane już życie nagle wkracza Agata. Chciałoby się powiedzieć: wchodzi ona, cała na biało, ale nie – po prostu  pojawia się jako nowy pracownik, specjalista, która w szeregu innych zadań ma też odpowiadać za motywowanie pracowników firmy do samorozwoju i pracy nad sobą. Firmowych parapsychologów od siedmiu boleści nikt nie lubi, ale Agata… Ooo, z Agatą jest inna sprawa. Ładna, zgrabna, bystra i na poziomie. Potrafi się odciąć, gdy ktoś rzuci w jej kierunku głupim seksistowskim żartem, umie się odnaleźć w w większości męskim świecie i jest ceniona przez szefostwo i lubiana przez pracowników. Takie rzeczy się nie zdarzają… A nasz korposzczur wpada po uszy. Normalnie się zadurza, nie może wzroku oderwać od długich nóg Agaty, stara się wkraść w jej łaski, próbuje zagadać… A to rodzi kolejne na poły zabawne, na poły żenujące sytuacje.

To mit, że kawa stawia na nogi. Gówno prawda. Ten napój wcale nie rozcieńcza marazmu i nie mobilizuje. Mimo to perspektywa wypicia kilku łyków bywa jedynym powodem, by wyjść z wyra. Takie krótkoterminowe cele są jedynym, co pozwala mi zacząć dzień. Bo cele długoterminowe demotywują. Zwłaszcza że formułują je przełożeni w korporacji, która trawi ponad połowę mojego życia.

A życie w firmie toczy się dalej: kolejne czelendże, kolejne sesje kołczingowe, zadania są na asap, projekty się same nie ogarną, są okropne szkolenia i wyjazdy integracyjne – korpo jak korpo. Kto choć raz pracował w takim molochu, dobrze wie o czym mowa. Może pokiwać ze zrozumieniem głową, może westchnąć, uśmiać się z absurdów, które zna z własnego doświadczenia, ale może też proza Dziekana w ogóle do niego nie trafić. Jest to bowiem historia bardzo specyficzna: dużo tu przekleństw oraz czarnego, nieraz chamskiego humoru. Jeśli okaże się, że czytelnik i autor nie nadają na podobnych falach, nie mają podobnej (nie)wrażliwości, to „Korporacjusz” może wynudzić i zmęczyć. Ja, choć nigdy nie pracowałam w korporacji, znam ją z opowieści znajomych, z dowcipów, różnych historyjek. Powieść Jakuba Dziekana wciągnęła mnie, a jego złośliwostki już od pierwszych stron skutkowały kolejnymi parsknięciami śmiechem. Prawda jest taka, że nawet, jeśli w Waszym przypadku „zaklika” z tą książką, to najlepiej ją sobie dawkować. Tak jak pracę w korpo: kto by to przeżył, gdyby sumiennie pracował przez osiem godzin? Wiadomo, że tu się pyka w Candy Crush Saga na Facebooku, przedłuża w nieskończoność lunch lub zamyka się w firmowej toalecie, by tylko choć na chwilę oderwać się od kolejnych projektów, które już dawno powinny być gotowe… Tak samo z „Korporacjuszem” – tę dawkę absurdu, ironii i czarnego humoru należy sobie wydzielać.

A jeśli tak zrobicie, i jeśli macie w sobie iskierkę złośliwości, która powoduje, że czasem macie ochotę rzucić komuś nieprzyjemną prawdę prosto w twarz, „Korporacjusz” zapewni Wam dobrą rozrywkę. Do przeczytania na asapie! I potraktujcie to jako Wasz nowy flagowy projekt.

View this post on Instagram

Kwietniowa premiera❗ ____________ Nie ukrywam, że "Korporacjusz" to książka specyficzna 😅 Czarny humor, korpogadka i niby absurdalne sytuacje, które jednak zdarzają się w każdej korporacji 🤣 Ja się uśmiałam w trakcie lektury 😁 . . . . . #jakubdziekan #korporacjusz #wydawnictwovesper #pracawkorporacji #pracawkorpo #korporacja #dedlajnyasapy #dedlajnygonio #asap #czelendż #korpogadka #życiewbiurze #bookstagramtopasja #polskibookstagram #bookcommunity #książkanadziś #kochamksiążki #instagramczyta #instaksiążka #czytambokocham #dziewczynaodksiążek #zaczytanadziewczyna #zaczytanabibliotekarka #booksofig #mybookfeatures #bookstagramfeatures #bookstagrampl #bookstagramers #kochamksiążki #bookishpost

A post shared by Karolina Sosnowska (@tanayah_czyta) on

4+/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Vesper:

vesper250

Reklamy

5 myśli w temacie “„Korporacjusz” J. Dziekan [PRZEDPREMIEROWO] [PATRONAT]

  1. Pingback: Podsumowanie lutego | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  3. Brzmi dobrze, przyznaję. Zwłaszcza przez ten czarny humor autora. Oraz fakt, że sama z korporacją mam niewiele wspólnego. Podejrzewam, że jeśli znałabym ten świat doskonale, nie miałabym ochoty jeszcze o nim czytać…

    • Możesz mieć rację, może to raczej książka dla ludzi, którzy nie pracowali w korpo. Ewentualnie takich, którzy już z niej wyszli 😉 W każdym razie książka warta uwagi.

  4. Pingback: 5 pytań do Bartłomieja Grubicha i Jakuba Dziekana | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s