Bloger pyta, pisarz odpowiada… Czyli wywiad z Wojciechem Nerkowskim

Moi Drodzy,

dziś zapraszam Was na wywiad. Tak się składa, że nie przeprowadzam wywiadów z pisarzami za często (dajcie przy okazji znać, czy w miarę możliwości chcielibyście, bym to zmieniła!), ale jak już do tego dojdzie, to daje mi to wiele satysfakcji. Dzisiejszego rozmówcę, Wojtka Nerkowskiego, raz już przepytałam, ale pomyślałam sobie, że nowa książka pod tytułem „Koniec scenarzystów” to dobry pretekst, żeby czegoś jeszcze się od autora dowiedzieć. Tym bardziej, że wywiady z nim to sama przyjemność, jako że Wojtek zawsze wyczerpująco i ciekawie odpowiada na pytania. Nie przedłużając – zapraszam do lektury!

facebook_1550673013093

fot. Marta Bajor

Witaj Wojtku. Przede wszystkim chciałam Ci pogratulować świetnego finału książek o scenarzystach To koniec przygód Sylwii i Kuby, ale mam nadzieję, że nie koniec pisania książek! Zdradź, proszę, czy nad czymś już pracujesz i czy będzie to komedia kryminalna, czy też zaskoczysz czytelników zupełnie innym gatunkiem?

Dzięki! Starałem się, choć komedia kryminalna nieźle dała mi w kość. Mam tu na myśli właśnie sam gatunek, ponieważ moja trylogia o scenarzystach to tak naprawdę bardziej lekki kryminał, ewentualnie kryminał podszyty satyrą obyczajową. Bardzo lubię humor, ale jako przyprawę, a nie równorzędny składnik dania, dlatego powieść, nad którą teraz pracuję, będzie już inna. Poważniejsza, choć nadal rozrywkowa, bo nie mam ambicji być głosem pokolenia ani lustrem rzeczywistości. Moim marzeniem jest pisanie powieści, które pozwolą czytelnikowi zrelaksować się, odetchnąć, ale jednak będą zawierały jakąś głębszą wartość. Wymyśliłem sensacyjną historię, w której są włamania i pościgi przez trzy granice, ale jest też nigdy nieopublikowany tom wierszy Szymborskiej. Bohaterowie chcą go zdobyć, bo wart jest spore pieniądze. Czy ta dziwna mieszanka nie eksploduje w trakcie prac nad nią – zobaczymy…

Wiem już, że w pisaniu książki ważne są dla Ciebie nie poszczególne zdania, ale sceny. Czy tak właśnie zaczynasz tworzyć nową powieść? W Twojej głowie pojawia się jakaś scena i wokół niej budujesz całą historię? Opowiedz trochę o swoim procesie twórczym.

Jestem przede wszystkim scenarzystą, więc rzeczywiście myślę filmowo – obrazem. Wypracowałem nawet taką umiejętność, że kolejne sceny wyświetlają mi się przed oczami, a ja je tylko zapisuję. Choć może lepiej powiedzieć, że odgrywam je sobie w głowie. Z tego powodu nie bardzo mogę pisać w miejscach publicznych, zwłaszcza sceny dramatyczne, bo zaczynam robić na przemian wściekłe i przerażone miny, a wtedy podchodzi kelner i pyta, czy wszystko w porządku. W tej metodzie muszę też mieć „obsadzone role” i nie chodzi tu o inspirowanie się jakąś realną postacią, ale o to, żeby bohater „miał twarz”. To czysto techniczny zabieg, wspominam o nim w „Końcu scenarzystów”. Zresztą we wszystkich częściach trylogii jest sporo prawdziwych informacji o tym, jak wygląda proces tworzenia scenariusza.

Wyobraź sobie taką sytuację: czujesz, że wymyśliłeś naprawdę świetną historię. Jest nią zainteresowane zarówno duże polskie wydawnictwo, które obiecuje też przetłumaczenie książki i wprowadzenie jej na rynek amerykański, jak i ceniony przez Ciebie reżyser, który chce zrobić z niej kasowy film. Możesz jednak wybrać tylko jedną opcję. Co wybierzesz i dlaczego?

Wybieram przewrotnie opcję numer trzy: sam tłumaczę swoją powieść. Naprawdę. Jestem z wykształcenia filologiem angielskim i bardzo lubię tłumaczyć, podobnie jak mój idol Murakami, ponieważ to rozwija warsztat. Zdarzyło mi się przekładać powieści z angielskiego na polski, między innymi „Świat w lustrze” Debry Dean, która była wyzwaniem ze względu na to, że rozgrywa się w XVIII wiecznej Rosji. Dwa razy tłumaczyłem też polskie powieści na angielski dla zagranicznego producenta, który był zainteresowany ekranizacją. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, ale nie była to wina tłumaczenia (mam nadzieję ;-). Po prostu w branży filmowej normą jest, że światło dzienne ujrzy średnio jeden projekt na dziesięć. Wracając do Twojego pytania, jeśli mam świetną historię, to wolę nie oddawać jej w ręce reżysera, nawet cenionego, bo on zrobi z niej swój film. A powieść sprawia, że to nadal jest moja historia. O tarciach między reżyserami i scenarzystami również wspominam w ostatniej części trylogii.

Czy tak jak Flavia obawiasz się, że rzeczywistość wirtualna (realistyczne gry) wyprze kiedyś film?

Nie wyprze całkowicie, ale pewnie mocno zmarginalizuje. Chodzimy do kina, żeby przeżywać emocje. Ten cel zostaje osiągnięty, jeśli film jest wystarczająco dobrze zrobiony, by widz zaczął identyfikować się z bohaterem. Rzeczywistość wirtualna zapewni i silniejsze emocje, i mocniejszą identyfikację. Jeszcze nie dziś i nie jutro, ale za parę lat… Nie będzie w niej pewnie artyzmu i poezji kina, ale tych dodatkowych bodźców oczekuje coraz mniejsza rzesza odbiorców. Myślę, że będzie podobnie jak z fotografią analogową. W ciągu ostatnich kilkunastu lat cyfrowe zdjęcia praktycznie wyparły dawne techniki. A jednak kiedy niedawno mój znajomy pokazał mi swoje zdjęcia robione na kliszy i wywoływane, zobaczyłem, że jest w nich klimat i głębia, których nie da się osiągnąć cyfrówkami. Rzadko komu chce się bawić w fotografię analogową, ale jednak całkowicie nie znikła. Wierzę więc, że film też przetrwa, choć straci na znaczeniu.

Jesteś scenarzystą i pisarzem, więc nasuwa mi się pytanie: czy gdyby doszło do ekranizacji którejś z Twoich książek to chciałbyś sam napisać scenariusz, czy zostawiłbyś to zadanie komuś innemu?

Moje powieści to gotowe scenariusze, więc ktokolwiek by je adaptował, nie napracowałby się, czyli zgarnąłby wypłatę za nic. Ale tak na poważnie – nie wyobrażam sobie, żeby ktoś inny pisał scenariusze w oparciu o moje historie. Zdradzę Ci, że zastrzegłem to sobie w umowie z wydawnictwem. Jeśli moja trylogia zostanie kiedykolwiek zekranizowana, ja napiszę scenariusz. Choć wątpię, żeby to się wydarzyło, bo byłoby to niezwykle pogmatwana historia – film o scenarzystach, którzy napisali film o scenarzystach…

facebook_1550673040369

fot. Marta Bajor

Co Cię najbardziej zaskoczyło w życiu pisarza? Co jest w tym najlepsze, a co najgorsze?

Najlepszy jest zdecydowanie kontakt z czytelnikami. Scenarzyści to jednak „pieczarki”, jak wyjaśniam w pierwszej części. Trzymani są w ciemnościach. To aktorzy i ewentualnie reżyser spotykają się z odbiorcami. Pisanie książek dało mi możliwość spotkania wielu sympatycznych ludzi. A najgorsza rzecz? Dawanie autografów. Naprawdę mnie to stresuje, podobnie jak Bridget Jones bała się, że występując publicznie przekręci nazwisko swojego szefa, ja też martwię się, że w czymś się pomylę i trzeba będzie skreślać. Na szczęście jeszcze mi się to nie przytrafiło.

Jaką książkę (która jeszcze nie doczekała się ekranizacji) chciałbyś zobaczyć w formie filmu bądź serialu i dlaczego?

Dylogię „Hyperion” Dana Simmonsa i sagę o Heechach Frederika Pohla. Obie są wielkimi dziełami science-fiction. I pewnie byłyby zekranizowane, gdyby nie zapanowała dziwna moda na fantasy. Widzami i czytelnikami zawładnęły „Wiedźminy” oraz „Gry o tron”. Z góry przepraszam fanów fantasy, ale tego gatunku nie lubię… 😉 Nie mam też wielkiego parcia na ekranizacje dobrych powieści obyczajowych, bo co tak naprawdę nowego zyskujemy, kiedy aktorzy, nawet genialnie, odgrywają niuanse psychologiczne? Natomiast spektakularne widowisko science-fiction może ożywić to, co czytelnik musiał sobie wyobrażać. Dla mnie film to przede wszystkim dzieło wizualne. Lubię zapierające dech zdjęcia w epickich produkcjach, a jak dojdzie do tego jeszcze dobra oprawa muzyczna i zręczny montaż…

Jesteśmy świeżo po rozdaniu Bestsellerów Empiku. Co sądzisz o laureatach, szczególnie w kategorii literatura i film?

Tu mnie zastrzeliłaś, bo z nagrodzonych książek nie znam żadnej. Jeśli chodzi o filmy to „Zimna wojna” triumfowała zasłużenie, ale podczas wręczania Oscarów będę rozdarty między obrazem Pawła Pawlikowskiego a „Romą”, również dlatego, że meksykański reżyser tego filmu, Alfonso Cuarón, był dla mnie inspiracją przy tworzeniu postaci Dantego Alvareza. Pisząc ponad rok temu „Koniec scenarzystów” nie miałem oczywiście pojęcia, że aż tak zabłyśnie…

Wypowiedz się szczerze o serialowo-filmowym świecie. Czy możliwe są tam przyjaźnie, czy raczej każdy kopie pod każdym dołki, by tylko dostać najlepszy angaż? Czy Ty sam utrzymujesz przyjazne stosunki z którąś z gwiazd?

Naprawdę nie jest tak źle. Jak już wspomniałem moje powieści są satyrą, uwypuklają pewne wady. Z przytłaczającą większością osób, z którymi kiedykolwiek współpracowałem w branży filmowej, mam życzliwe relacje. Bywają oczywiście wielkie nerwy i ostre ambicje, ponieważ film i telewizja to bardzo kosztowne przedsięwzięcia i mają wielką siłę oddziaływania. Ale gwiazdy prywatnie są w większości bardzo sympatyczne. Zwłaszcza dla scenarzystów, którzy przecież piszą ich role…

A na koniec to, co zawsze mnie, jako książkoholika, interesuje 😉 Jaka książka leży teraz na Twoim nocnym stoliku? Co podczytujesz przed snem? A jeśli aktualnie nic, to jaka była Twoja ostatnia lektura?

Właśnie skończyłem „21 lekcji na XXI wiek”, które napisał Yuval Noah Harrari. Polecam, a jeszcze bardziej dwie wcześniejsze książki tego autora „Sapiens” i „Homo deus”. To z rzeczy poważnych, a dla rozrywki czytam teraz „Mgliste proroctwa”, kolejny tom przygód Gordianusa Poszukiwacza, czyli kryminał Stevena Saylora, rozgrywający się w Starożytnym Rzymie. Pewnie jestem nieobiektywny, bo autor nie jest takim mistrzem gatunku jak Jo Nesbø, ale uwielbiam powieści osadzone w realiach Republiki rzymskiej i początków Cesarstwa.

Dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi!

∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗*∗

Chętnie czytacie wywiady z pisarzami? Czy potrafią Was one przekonać do sięgnięcia po książki danej osoby? I na koniec: czy macie jakieś specjalne życzenia co do autorów, z którymi mogłabym przeprowadzić wywiad?

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Bloger pyta, pisarz odpowiada… Czyli wywiad z Wojciechem Nerkowskim

  1. Pingback: Podsumowanie lutego | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s