„Diabeł Urubu” M. James [PRZEDPREMIEROWO]

Autor: Marlon James

Tytuł: Diabeł Urubu

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 260

Rok pierwszego wydania: 2005 (polska premiera: 13.02.2019)

Tłumaczenie: Robert Sudół

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Rzadko tak się zdarza, ale czasem się zdarza: już po przeczytaniu jednej książki Marlona Jamesa miałam dziwną pewność, że za co tylko chwycę, co wyszło spod jego palców, to mnie nie zawiedzie. „Krótka historia siedmiu zabójstw” postawiła poprzeczkę bardzo wysoko, a „Księga nocnych kobiet” tylko utwierdziła mnie w podziwie dla jamajskiego pisarza. Tym razem wzięłam na tapet debiut autora, „Diabła Urubu”, mogło więc być różnie: James mógł dopiero brać literacki rozbieg, a fabuła miała prawo rozłazić się w szwach. I co? I nic z tych rzeczy. Po raz kolejny po przeczytaniu jego książki poczułam się oszołomiona i bezbronna.

706214-352x500Jamajka, Gibbeah. Rok nie jest ważny, ale można wywnioskować, że jest to pierwsza połowa XX wieku. Do zapuszczonej wioski przybywa diabeł, i jak to zwykle bywa, nikt nie wie kiedy i nie wie, że oto jest zanim nie będzie za późno i zanim gniew boży nie spadnie na mieszkańców. Pastor Hector Bligh, nazywany przez parafian Rum Kaznodziejem z powodu jego niezwykłej słabości do kieliszka, też nie zauważył żadnych szczególnych znaków, ale może to i nic dziwnego, bowiem dawno już odszedł daleko od Boga. Któregoś dnia w Gibbeah pojawia się Apostoł York, charyzmatyczny mężczyzna, który dosłownie wyrzuca pastora na bruk, przypieczętowując jego upadek. Odtąd to on troszczy się o dusze mieszkańców wioski, a jego płomienne kazania są dla wiernych ożywczą odmianą po bełkotliwych przemowach pastora. Apostoł York wierzy w Boga starotestamentowego, gniewnego i bezwzględnego, nieuznającego miłosierdzia i oczekującego ogromnych ofiar za grzechy. Zaczynają się rządy twardej ręki, a na tych z mieszkańców, którzy nie chcą iść za Yorkiem, pada blady strach.

Jeżeli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do Królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie (Mk 9, 43–48).

York staje się apostołem zemsty i potępienia, i jest straszniejszy tym bardziej, że uczynił z mieszkańców Gibbeah bezwolnych wykonawców swojej woli. Mało kto oparł się jego urokowi i charyzmie. Bo York jest piękny i ma ogromny dar zjednywania tłumów. Żar jest w jego ciele i w jego słowach. Lucinda, pierwsza z jego służek, bezskutecznie usiłuje spróbować żaru z obu tych źródeł. A parafianie kipią przeinaczonym przez Yorka słowem bożym i obezwładniającym szaleństwem. Z tej drogi może ich zawrócić jedynie pastor Bligh, o ile znajdzie siły… Rum Kaznodziejem zaopiekowała się Wdowa Greenfield. Wyłowiła z rzeki, kiedy oszołomiony, wciąż pijany, łapał niezdarnie uciekające części swego białego garnituru. Obmyła, napoiła, nakarmiła i dała kąt do spania w dawnej sypialni jej nieżyjącego już męża. Teraz o dusze mieszkańców Gibbeah zawalczą pastor Bligh i Apostoł York. Kto zwycięży?

Podążaj za mną, a poprowadzę cię poza ból, poza grzech, poza cuda, bo ja jestem drogą, Clarence, ja jestem drogą. Poza wszystko, co sobie myślałeś. Poza to, co normalne, co rzeczywiste.

„Diabeł Urubu” to historia o krzywdzie i o zemście za nią. O okrucieństwie i o karze. Apostoł York nie uznaje nadstawiania drugiego policzka, on płonie żądzą krwi. Jest pogrążony w szale i nie ma litości – przyszedł po odkupienie dla mieszkańców Gibbeah, ale to odkupienie prowadzi przez ogień i krew. To opowieść o tym, do czego prowadzi fanatyzm religijny i co może jeden pełen charyzmy człowiek, który porwie tłumy. Nie jest bowiem trudno wyzwolić w człowieku zło, wystarczy odpowiednio umotywować to, co ma zrobić. Wystarczy zło ubrać w pozorne szaty dobra. Gdy diabeł przemówi z odpowiednią słodyczą, nikt nie pozna w nim wysłannika Złego.

Każdy, kto trwa w Nim, nie grzeszy, żaden zaś z tych, którzy grzeszą, nie widział Go ani Go nie poznał. Dzieci, nie dajcie się zwodzić nikomu; kto postępuje sprawiedliwie, jest sprawiedliwy, tak jak On jest sprawiedliwy. Kto grzeszy jest dzieckiem diabła, ponieważ diabeł trwa w grzechu od początku (1 J 3, 6–8).

To debiutancka powieść Marlona Jamesa, ale jeśli czytać ją bez znajomości kolejnych książek autora, to można by tego w ogóle nie zauważyć. Już w „Diable Urubu” Jamajczyka wyróżniały świetny, wyrazisty styl oraz elektryzujący język pełen slangowych określeń. Zawsze, gdy czytam jego powieści, czuję się w końcu jak przyszpilony przez entomologa szpilką motyl: nie mogę się ruszyć z powodu przeszywających mnie emocji. Sprawy, które opisuje Marlon James, bohaterowie, których tworzy, dramaty i uniesienia, które ich dotykają, zapadają gdzieś we mnie – i nie inaczej było tym razem. Pisarz ma własny, osobny język, dla białego mieszkańca Europy dość niespotykany, ale wyśmienicie pasujący do historii, które opowiada. Ponownie pozostaje mi skłonić się przed kunsztem tłumacza, Roberta Sudóła, bo transkrypcja dzieł Marlona Jamesa to z pewnością niełatwa, ale satysfakcjonująca praca.

Jeśli porówna się debiut do „Księgi nocnych kobiet” czy „Krótkiej historii siedmiu zabójstw” to widać oczywiście, że pierwsza powieść nie miała takiego stopnia skomplikowania jak kolejne. Jednak jedyne, co może wskazywać na to, że to pierwsza książka autora to stosunkowo niewielkie nagromadzenie i skomplikowanie wątków. W „Diable Urubu”, pominąwszy klamrę kompozycyjną, która spina tą samą sceną początek i zakończenie, fabuła jest linearna i biegnie zasadniczo od punktu a do b. Już w drugiej powieści James porzucił ten prosty schemat, dodając odnogi fabularne ubogacające historię, natomiast nagrodzona Bookerem „Krótka historia siedmiu zabójstw” to już olbrzymie, pulsujące kłącze, które rozrasta się i plącze, choć w sposób absolutnie kontrolowany. Mimo tej dość prostej budowy „Diabeł Urubu” nie jest bynajmniej książką prostą, a już na pewno nie prostacką. To kawał dobrej prozy z gatunku tych, która wali prosto w splot słoneczny i zostawia czytelnika na chwilę bez tchu. Zresztą z korzyścią dla niego samego. Jednym słowem: czytajcie.

View this post on Instagram

Diabeł przybiera różne postacie ✴️ Marlon James "Diabeł Urubu" ____________________________ Macie takich autorów, którzy zachwycają Was każdą kolejną powieścią? Ja tak mam z Marlonem Jamesem. To chyba przede wszystkim jego język, ale też emocje, przez które czuję się przyszpilona jak motyl przez entomologa 📌 . . . . . #marlonjames #diabełurubu #wydawnictwoliterackie #literaturapiękna #literaturaprzepiękna #fanatyzmreligijny #walkadobrazezłem #booktag #bookstagramtopasja #polskibookstagram #bookcommunity #książkanadziś #kochamksiążki #instagramczyta #instaksiążka #bookstafeatures #bookishfeature #mybookfeatures #książkowaniedziela #książkowyzawrótgłowy #książkimojamiłość #czytamwłóżku #dużoczytam #tanayahczyta #zaczytanadziewczyna #zaczytanabibliotekarka #świecazapachowa #notebooklover #blackfeather

A post shared by Karolina Sosnowska (@tanayah_czyta) on

5-/6

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu:

literackie

Reklamy

2 myśli w temacie “„Diabeł Urubu” M. James [PRZEDPREMIEROWO]

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Podsumowanie lutego | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s