„Uniesienie” S. King

Autor: Stephen King

Tytuł: Uniesienie

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 176

Rok pierwszego wydania: 2018

Tłumaczenie: Danuta Górska

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Wymyślone przez Stephena Kinga amerykańskie miasteczko Castle Rock raczej nie jest miejscem, w którym chciałoby się zamieszkać. Jest w nim coś takiego, co przyciąga złe siły: dość powiedzieć, że to tu działał słynny sklepik z marzeniami, na Schodach Samobójców pewna dziewczynka spotkała mężczyznę w czarnym kapeluszu, a ulicami przemieszczał się groźny pies Cujo. Teraz Castle Rock dostaje swoją szansę na odkupienie. Mieszkańcy mogą zachować się po ludzku i przepłoszyć zalegającą tu duszną, nieprzyjazną atmosferę. A wszystko to zacznie się za sprawą Scotta Careya, który pewnego dnia odkrywa, że cierpi na dziwną przypadłość… Tak zaczyna się najnowsza powieść Stephena Kinga „Uniesienie”.

696297-352x500Scott pewnego dnia zauważa, że sporo stracił na wadze, choć nie włożył w to żadnego wysiłku – ani nie przeszedł na dietę, ani nie ćwiczy więcej niż zwykle. Właściwie to, że traci kilogramy to dobra wiadomość, bowiem mężczyzna ma problem z nadwagą, ale niepokojące jest to, że ciało Careya wygląda, jakby nic się nie zmieniło, a w dodatku czy jest on w ubraniu czy bez, czy w momencie ważenia trzyma w ręce hantle czy też nie, języczek wagi wskazuje ten sam wynik. Z dnia na dzień mężczyzna waży coraz mniej. Utraty kilogramów nie da się powstrzymać. A co, gdy waga wskaże 50, 30, 10 kilo? O dziwo, Scott podchodzi do sprawy ze stoickim spokojem: czuje się wspaniale, a nowa, nietypowa sytuacja wyzwala w nim wszystko, co najlepsze i pozwala spojrzeć na różne sprawy z innego punktu widzenia. Carey zachowuje się jak osoba, która wie, że zostało jej już niewiele czasu i nie chce go marnować na błahostki i spory. On chce, żeby w Castle Rock działo się dobrze, i postanawia o to zawalczyć.

Czas jest niewidzialny. W przeciwieństwie do wagi.

Zanim nadejdzie dla niego Dzień Zero, Scott Carey będzie próbował uzdrowić miasto. Za cel wziął sobie to, by mieszkańcy skończyli z uprzedzeniami w stosunku do swoich nowych sąsiadek, dwóch lesbijek. Kobiety otworzyły w Castle Rock świetną knajpę, jednak z powodu nieuzasadnionej antypatii mieszkańców prawdopodobnie będą musiały niebawem zwinąć interes. Nikt tu ich nie lubi, ludzie z nimi nie rozmawiają, szepcząc za ich plecami i wytykając kobiety palcami. Sam Scott prowadzi z sąsiadkami wojnę pojazdową, próbując wykazać, że ich pies notorycznie załatwia się na jego trawniku, a kobiety nie sprzątają jego odchodów. Odkąd jednak zaczęła się rozwijać jego dziwna przypadłość, Scott chce się za wszelką cenę pogodzić z Missy i Deirdre, co więcej: chce do nich przekonać resztę mieszkańców. Czy mu się uda?

„Uniesienie” to kolejna krótka historyjka w dorobku Kinga. Podobnie jak w przypadku „Pudełka z guzikami Gwendy” wskakujemy na chwilę do Castle Rock, by się przekonać, co dzieje się w okrytym złą sławą mieście. Tym razem King postawił na dobro i przebaczenie, jakby chcąc pokazać, że zło w ostateczności zawsze przegra, nawet w takim miejscu. Scott Carey, przeczuwając, że jego życie niebawem się zakończy, przyjmuje na siebie szlachetną misję uzdrowienia miasteczka, i przychodzi mu to nadspodziewanie łatwo… To spory zgrzyt w tej historii, która wydała mi się w swym głównym przesłaniu zbyt prosta i cukierkowa. Aż dziw, że wyszła ona spod pióra Króla Horroru. Czyżby i pisarz, niemłody już przecież, chciał zadośćuczynić w końcu biednemu Castle Rock, na które zesłał tyle zła?

Efekt jest niestety taki, że fabuła „Uniesienia” jawi się jako dość naiwna, choć nie odbiera to przyjemności z lektury. Pióro ma Stephen King wciąż lekkie, za to ostrość jego stalówki zdaje się być w ostatnim czasie wątpliwa. Wśród tytułów wydanych w ostatnich latach mało który ma już taki zadzior, jaki miały chociażby „Cmętarz zwieżąt” czy „To”, jakby Król łagodniał. Pomyłką jest też klasyfikacja „Uniesienia” jako horroru, jest to bowiem raczej historia obyczajowa z nutką grozy i elementami fantastyki.

Nie był to jednak dla mnie czas stracony, bowiem dobrze było powrócić do Castle Rock i jeszcze raz popatrzeć na przeklęte miasteczko w stanie Maine. King silnie osadził w czytelniczej wyobraźni to miejsce, a ono stało się dla niektórych tak realne, jakby było prawdziwe. Nie wierzę w to, że zło będzie teraz omijać Castle Rock cudownie odmienione przez Scotta Careya. Na pewno gdzieś ciemną nocą snuje się Cujo, gdzieś włóczy się znów Wędrowiec, Mroczny Mężczyzna o wielu imionach i twarzach, a mieszkańcy po raz kolejny mogą ulec swoim pragnieniom i przekroczyć próg tego czy innego sklepiku z marzeniami…

4-/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Albatros:

albatros-wydawnictwo-logo

Reklamy

Jedna myśl w temacie “„Uniesienie” S. King

  1. Pingback: Podsumowanie grudnia | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s