„Poste restante” W. Brydak

Autor: Wojsław Brydak

Tytuł: Poste restante

Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis

Liczba stron: 320

Rok pierwszego wydania: 2018

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Jeśli przyjrzeliście się mottu mojego bloga to zapewne nie zdziwi Was, gdy napiszę, że lubię prozę kontemplacyjną, niespieszną, z narratorem z gawędziarskim zacięciem. Moim ulubionym pisarzem-gawędziarzem jest Wiesław Myśliwski, autor słów, które widnieją u góry strony: „Książki to także świat, i to świat, który człowiek sobie wybiera, a nie na który przychodzi”. Nie opowiadałam Wam tu nigdy o książkach pana Myśliwskiego, nie wiem, czy bym umiała – ale jeśli się wahacie, czy po nie sięgnąć to bardzo, bardzo je polecam! Ten cały wstęp jest po to, by jasno Wam pokazać, czemu nie mogłam się oprzeć powieści „Poste restante” Wojsława Brydaka. Wcale co prawda nie wierzyłam, że Brydak to drugi Myśliwski czy Pilch, jak głosi okładka (zresztą: cóż za konglomerat!), ale po prostu musiałam to sprawdzić. Siła wyższa. No i co zrobisz, jak nic nie zrobisz.

690868-352x500O czym więc jest ta powieść? Łatwo można by powiedzieć, że o życiu, i tu całą sprawę opisu fabuły zakończyć, ale nie sądzę, by wiele Wam to powiedziało o tytule autorstwa Brydaka. W „Poste restante” wątki plączą się, nawracają, tłumaczą jedne drugie. Choć główny bohater jest jeden – to młody Jarek – to poznajemy również dzięki opowieści jego rodzinę. Szczególnie ważni są tu rodzice: ojciec, rzeszowianin oraz matka, krakowianka. Sam Jarosław jako swoje miejsce na Ziemi wybrał Sopot. Te trzy punkty na mapie (Rzeszów, Kraków i Sopot) to trzy ważne dla tej historii miasta, trzy małe ojczyzny. To tam konstytuuje się  i trwa rodzinna historia głównego bohatera, a zarazem narratora, Jarka. A wszystko zaczyna się w jego głowie nie inaczej, ale od babcinego pogardliwego splunięcia na podłogę. I nam dany jest taki początek, innego początku „Poste restante” nie będzie. A potem wpadamy już w wir historii.

Każdy ma jakiś los, Tosia, lepszy, gorszy; nadzwyczajny albo na odwrót. Każdy ma przydział szczęść i nieszczęść. Tylko że one są rozdane jak w domu wariatów. Jak pijana kucharka: jednemu naleje po brzegi, innemu tyle co nic, jednemu wygarnie z dna, drugiemu byle z wierzchu. Jak się nad tym wszystkim zastanowić, to lepiej się nie zastanawiać.

Na kartach powieści odnajdziemy mnogość losów i kilkanaście postaci, które jakoś wpłynęły na życie głównego bohatera. Ich dzieje nie są opowiedziane w sposób chronologiczny, lecz na zasadzie wyciągania z zakamarków pamięci kolejnych wspomnień. Dzięki gawędziarskiej narracji możemy poczuć się tak, jakbyśmy siedzieli w fotelu, przy filiżance aromatycznej herbaty i przy cieście, i słuchali opowieści kogoś, kto zechciał się z nami podzielić swoją historią. A są tam momenty tragiczne i są piękne, wzruszające i codzienne, pełne strachu czy smutku, ale też miłości i oddania. Jak to w życiu. Śledzimy Jarka, gdy idzie na pocztę, gdzie czekają na niego listy wysłane przez Dominikę tytułową metodą poste restante, czyli wprost do urzędu pocztowego, obserwujemy niełatwe życie jego matki, jej stany depresyjne i poczucie oderwania od korzeni, gdy była zmuszona wyprowadzić się z Krakowa, poznajemy, dzięki korespondencji, światowe życie w Ameryce. Mało tu niespodziewanych zwrotów akcji, a sporo zwyczajnych-niezwyczajnych losów.

Więc to tak? Z pozoru nic się nie zmienia, lecz zza przedmiotów, zza cieni, zza plam słonecznych wyzierają znienacka tajemnice, teraz odtajemniczone, prawdziwie prawdziwe prawdziwości, wystarczy tylko wpatrzeć się uważnie, wniknąć, zanim olśnienie umknie. Jakby na chwilę dręcząca zagadka uniosła zasłony i woalki. Jakby na chwilę ziemia zakręciła się w drugą stronę…

Wojsław Brydak, do tej pory tłumacz cudzych dzieł, teraz debiutujący jako pisarz, pisze piękną polszczyzną, jaką rzadko obecnie można spotkać na kartach książki, a jeszcze rzadziej usłyszeć na ulicy. To zdecydowany atut „Poste restante”. Niewątpliwie przez karty książki przebija też kulturalne obycie autora, który zna się na muzyce poważnej i teatrze (z wykształcenia jest pianistą i reżyserem teatralnym), a także sporo czyta. W tekście wciąż przewijają się kolejne tytuły książek czy utworów muzycznych.

„Poste restante” to powieść do powolnego zaczytywania się. Jestem pewna, że część osób znudzi swą konstrukcją i tematem, a innych dokładnie tym samym zachwyci. Ja jestem bliżej drugiej grupy, jednak znając mistrzowskie dzieła Wiesława Myśliwskiego nie mogę oprzeć się porównaniu (zresztą przywołanemu przez wydawcę!), które nie może niestety wyjść na korzyść Brydaka. Jednak rzeczywiście, gdy lubi się gawędziarski styl tego pierwszego, to u Wojsława Brydaka można znaleźć podobny rys. Zastanawia mnie natomiast, cóż tu jest podobnego do twórczości Pilcha, który kojarzy mi się głównie z takim narratorem-pijusem, który opowiada zazwyczaj o swoich kolejnych podbojach i codziennym zmaganiu z życiem? No nie wiem, może to zmaganie, siłowanie się…

Reasumując, momentami mnogość wątków i nagłe przeskakiwanie między latami dezorientowało mnie, ale jestem zdania, że „Poste restante” to napisana pięknym językiem powieść o świecie, który już minął. Dobrze by było nie dać mu odejść w zapomnienie, więc słusznie, że wciąż powstają i są wydawane takie powieści. O dziele Brydaka powinno być głośniej: mam nadzieję, że moja opinia w jakiejś części się do tego przyczyni.

View this post on Instagram

Tak, to jest kompletnie nieprzekłamane zdjęcie, pokazujące, jak czytam. Zawsze leżę wśród lampek 😂 A tak serio to próbuję fotek z bezprzewodowym "klikaczem", to takie pierwsze próby 😉 Może być? ✨ To teraz wracam do lektury "Poste restante" Wojsława Brydaka. Już bez lampek 💡 A do Was szybkie pytanie: wolicie czytać w dzień czy wieczorem/w nocy? #wojsławbrydak #posterestante #wydawnictworebis #dwrebis #domwydawniczyrebis #polskipisarz #polskaliteratura #czytampolskichautorów #wieczórzksiążką #relakszksiążką #książkowaniedziela #bookstagramtopasja #polskibookstagram #igreads #bookslovers #bookcommunity #książkanadziś #kochamksiążki #czytamksiążki #booksaddict #booksbooksbooks #booksforlife #czytambokocham #czytajpolsko #polskaczytelniczka #światełkazawszespoko #jesiennezaczytanie #książkaikocyk

A post shared by Karolina Sosnowska (@tanayah_czyta) on

4+/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję Domowi Wydawniczemu Rebis:

rebis logo

Reklamy

3 myśli w temacie “„Poste restante” W. Brydak

  1. Pingback: Podsumowanie grudnia | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s