„Zaniemówienie” J. Wydra

Autor: Justyna Wydra

Tytuł: Zaniemówienie

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Liczba stron: 320

Rok pierwszego wydania: 2018

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Tychy leżą jakieś 30 km od mojego rodzinnego miasta, a historie dziejące się zaraz przed i w czasach II wojny światowej mocno mnie poruszają. Te dwa powody wystarczyły, bym nie mogła się oprzeć powieści Justyny Wydry „Zaniemówienie”. Górny Śląsk był w latach ’20. i ’30. XX wieku w bardzo skomplikowanej sytuacji. W plebiscycie roku 1921 czterech na pięciu mieszkańców Tychów zagłosowało za przyłączeniem regionu do Polski. Dwie dekady później niemal wszystkich obywateli wciągnięto na volkslistę. Kim więc byli ówcześni tyszanie? Polakami, Niemcami? Nie, byli Ślązakami. Ślązakami są więc bohaterowie książki Justyny Wydry, czyli rodzina Widerów: Achim, Waleska i ich dzieci: bliźniacze siostry Hilda i Rosa, oraz Trudka i Jasiek. Jak odnajdą się w trudnej rzeczywistości?

670679-352x500Jak mówi Achim, Ślązacy muszą być mądrzy i ostrożni. Stąd ojciec pozwala Jaśkowi zapisać się do Hitlerjugend, gdyż jest to dobrze widziane w szkole, zgadza się też, by jedna z  jego córek, Rosa, spotykała się z Ottonem Gampigiem, nauczycielem i kierownikiem wydziału miejscowej grupy NSDAP. Gdyby tylko wiedział, jak to się skończy… Tymczasem jednak Achim sądzi, że postępuje rozważnie i sprytnie: lawiruje, by chronić swą rodzinę i by władza nie miała powodu się do nich przyczepić. Niestety nigdy nie wiadomo, z jakiej strony nadejdzie niebezpieczeństwo. Tym razem przybywa ono do Tychów wraz z całkiem sympatycznym młodym mężczyzną, Willim Jenike, porucznikiem Luftwaffe. Willi ma już dość wojny: marzy jedynie o tym, żeby przestać już śnić koszmary o zabijaniu i ukryć się przed wojenną machiną. Jenike ucieka więc z frontu, a choć jest Niemcem (po matce Ślązakiem, po ojcu – Austriakiem), schronienia szuka w Tychach, gdzie mieszka siostra jego matki. Tu również jego drogi krzyżują się z siostrami Widera… Co z tego wyniknie?

– Tato, ale jak to tak? Wczoraj Polaki, dzisiaj Niemce? To kim my w końcu jesteśmy?
– Ślązakami, Hildziu, Ślązakami. To jest nasza ziemia. Tu się urodziliśmy i tu chcemy zostać. A że nikt za nami nie stoi, że czas nam nie sprzyja, to musimy być chociaż sprytni!

W „Zaniemówieniu” autorka skupiła się przede wszystkim na ukazaniu złożonego problemu tożsamościowego mieszkańców Górnego Śląska na początku XX wieku. Ci ludzie, którzy w większości chcieli po prostu spokojnie żyć na swojej rodzinnej ziemi, musieli podejmować bardzo trudne decyzje. Nie raz zdarzało się tak, że jeden brat szedł (lub był siłą wcielany) do niemieckiej armii, a drugi do polskiej, co stawiało ich po przeciwnych stronach barykady. Nie raz rozpadały się familie, skłócał mąż z żoną, żona z kuzynką, a kuzynka ze swoją siostrą. Górnoślązacy żyjący pod władzą niemiecką musieli wciąż mieć się na baczności: lawirować, kombinować, wyczuć, kiedy muszą się z „panami Niemcami” zgodzić, a kiedy mają szansę po cichu kruszyć ich władzę. Justyna Wydra pokazuje dobitnie, jakie problemy rodziła ta sytuacja, opisując poplątane losy rodziny Widerów, ale też Wilhelma Jenikego, który zdezerterował z Luftwaffe, a w Tychach, wśród zawieruchy, znalazł namiastkę normalnego życia. Zakochał się, zdobył przyjaciół, ale też stał się, jako dezerter, naturalnym wrogiem niemieckich władz, więc musiał być bardzo ostrożny i się za bardzo nie wychylać. Tylko czy w tamtym miejscu i czasie było to w ogóle możliwe?

Jak widać, tematyka poruszana w „Zaniemówieniu” jest bardzo złożona i ważna, szczególnie dla mieszkańców Górnego Śląska. A jednak nie zachwyciłam się omawianą powieścią, mimo przystępnego języka i ciekawych wątków historycznych. Mam wrażenie, że Justynie Wydrze zabrakło pewnego wyrobienia pióra, przez co powieść uderzała często w tony nazbyt melodramatyczne. Sama sytuacja tamtych lat była oczywiście ciężka i częstokroć tragiczna, jednak autorce chwilami zdawało się brakować narzędzi, by opisać wydarzenia z odpowiednią mocą. Z tego powodu „Zaniemówienie” oceniam jako lekturę dobrą, ale z nieco zmarnowanym potencjałem. Może jestem już wybredna, a po tak świetnych książkach o II wojnie światowej i śląskości jak choćby „Morfina” czy „Drach” Szczepana Twardocha trudno zrobić na mnie większe wrażenie? Sama nie wiem. „Zaniemówienie” czytało mi się lekko i szybko, ale zabrakło mi czegoś, co sprawiłoby, że ta historia zostałaby ze mną na dłużej.

Zakończenie tłumaczy tytuł powieści, ale też wydaje mi się zbytnio udramatyzowane. Cała książka jest jakaś taka „za bardzo”… Mam odczucie, że to, co można by opowiedzieć szeptem, a i tak zrobiłoby na czytelniku piorunujące wrażenie, Wydra wykrzyczała. Mniej fajerwerków, szanowna autorko, a myślę, że wyszłoby to książce na dobre. Na koniec muszę jeszcze raz podkreślić, że „Zaniemówienie” porusza ciekawą i ważną tematykę, i że moim zdaniem nigdy dość książek o II wojnie światowej. Historia jest wszak nauczycielką życia, mam więc nadzieję, że wiedza o tych strasznych czasach sprawi, że nigdy drugi raz nie rozpętamy tak strasznej wojny, i że nie otworzą się znów bramy obozów śmierci.

4-/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka:

zysk-i-ska-wydawnictwo-logo

Reklamy

Jedna myśl w temacie “„Zaniemówienie” J. Wydra

  1. Pingback: Podsumowanie listopada | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s