„Kontratyp” R. Mróz

Autor: Remigiusz Mróz

Tytuł: Kontratyp (Joanna Chyłka #8) / Kasacja (#1) / Zaginięcie (#2) / Rewizja (#3) / Immunitet (#4) / Inwigilacja (#5) / Oskarżenie (#6) / Testament (#7)

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Liczba stron: 532

Rok pierwszego wydania: 2018

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Remigiusz Mróz niewątpliwie jest pisarzem XXI wieku: poprzez liczne interakcje z czytelnikami trzyma rękę na pulsie i jest w stanie na bieżąco wyłapywać, jakie rozwiązania fabularne przypadły do gustu jego odbiorcom, a jakie zostały skrytykowane. Nie jestem pewna, jak wiele osób podnosiło w swoich opiniach kwestię napiętych relacji osobistych Chyłki i Zordona, jednak sama byłam jedną z nich. Pisałam, że pora najwyższa, by coś się w końcu zadziało, że czas na przełamanie ich relacji. No i w „Kontratypie” takie przełamanie nastąpiło. A co się dzieje na sali sądowej? Nie możemy przecież zapominać, że seria prawnicza sprawami kryminalnymi stoi.

690874-352x500Polska, w rzeczywistości wykreowanej przez Remigiusza Mroza, żyje wypadkiem naszych wspinaczy podczas ataku na Annapurnę. W drodze na ten niebezpieczny szczyt ginie troje Polaków. Ekipy ratunkowe odnajdują jedynie poskręcane liny, ale nie trafiają na żaden inny ślad po grupie. Jednak kilka tygodni później jedna z członkiń wyprawy pojawia się nagle na granicy nepalsko-tybetańskiej, gdzie zostaje zatrzymana, a następnie przewieziona do Polski. Tam ma odpowiadać za zabójstwo, zostaje bowiem oskarżona o to, że aby sama mogła przeżyć, doprowadziła do śmierci swoich towarzyszy. Joanna Chyłka nie miałaby wielu powodów, by zajmować się tą z góry przegraną (także wizerunkowo) sprawą, gdyby nie… szantaż. Prawniczka jest więc zmuszona bronić Klary Kabelis, a ta, przez swój trudny charakter, nie ułatwia jej sprawy.

– Liczę tylko na siebie – odparła stanowczo Chyłka. – To dobra zasada, bo jesteś jedyną osobą, która z natury rzeczy ma problem z wbiciem ci noża w plecy. Chyba że masz wyjątkowo długie ręce.

Rzutka prawniczka jeszcze nigdy nie była pod taką presją. Musi równocześnie prowadzić sprawę, mierzyć się z groźbami człowieka, który twierdzi, że niegdyś ją zaatakował, i w dodatku nie zdradzić się przed światem, w jak trudnej jest sytuacji. Dobrze, że jednak, wbrew temu, co twierdzi, może liczyć na jedną osobę, która stoi murem u jej boku: na Kordiana Oryńskiego. W tomie ósmym nastąpi swoista kapitulacja i „zdeponowanie serca z obietnicą przechowywania go w nienaruszonym stanie”. A to pozwala autorowi na eksplorowanie całkiem nowych sytuacji i zachowań. Dzięki temu Chyłka trochę złagodniała, a była na to najwyższa pora, bowiem ostatnio była już tak pyskata, że nie dawała nikomu dojść do słowa, przez co tak zwykle skrzące się dowcipem i ironią dialogi zaczęły być zwyczajnie denerwujące. Nie martwcie się: ta „nowa” Chyłka nie różni się diametralnie od postaci, którą już znacie, po prostu jej portret został wzbogacony przez jej twórcę kolejnymi ruchami pędzla.

Jeśli chodzi o cykl prawniczy, zdania są mocno podzielone, nawet wśród miłośników twórczości autora. Są tacy, którzy przy całej sympatii do Remigiusza Mroza, nie potrafią przymknąć oka na absurdalne sytuacje, w jakie wplątuje swoich bohaterów. Ci nie mają czego w „Kontratypie” szukać, bowiem i tu Mróz jedzie po bandzie – najwyraźniej lubi to tak samo jak jego flagowa bohaterka. Chyłka to, zdawałoby się, niezniszczalna zawodniczka: przeżyła kilka ataków na swoje życie i ogromną stratę w życiu prywatnym, a jednak prze do przodu. Nie powinno już zatem dziwić, że prawniczka jest w stanie również zamienić szpilki na buty przeznaczone do wspinaczki wysokogórskiej, i władować się na Annapurnę. Gdzie diabeł nie może, tam Chyłkę pośle? Chyba tak, ale ja zgadzam się na konwencję narzuconą przez Mroza, i nie zastanawiam się zbytnio nad realizmem opisywanych wydarzeń, a po prostu świetnie się bawię podczas lektury. Jeśli tylko opisywane wydarzenia są wiarygodne fabularnie (nie porównuję ich do realnego życia, bo w tym wypadku wiadomo, że książka nie miałaby szans), to się nie czepiam.

Pozory mylą. W końcu, żeby kogoś ocenić wystarczy chwila, ale trzeba całego życia, żeby go zrozumieć.

„Kontratyp” dostarczył mi wielu wrażeń. Jest to typowy page-turner, w którym chodzi przede wszystkim o to, by napięcie wzrastało z każdą stroną, a czytelnik nie mógł oderwać się od lektury, póki nie zamknie książki po przeczytaniu ostatniego zdania. Po kilku słabszych w mojej opinii książkach Mroza, które nie zaangażowały mnie tak mocno, „Kontratyp” to powrót na szczyt najbardziej znanego polskiego autora. Oby szczyt ten nie okazał się dla niego tak groźny, jak Annapurna dla Klary Kabelis i jej towarzyszy.

5-/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona:

CzwartaStrona_Logo_RGB_podst (1)

Reklamy

13 myśli w temacie “„Kontratyp” R. Mróz

  1. Pingback: Podsumowanie października | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: „Kasacja” R. Mróz | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  3. Pingback: „Zaginięcie” R. Mróz [PREMIEROWO] | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  4. Pingback: „Rewizja” R. Mróz [PRZEDPREMIEROWO] | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  5. Pingback: „Immunitet” R. Mróz | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  6. Pingback: „Oskarżenie” R. Mróz [PREMIERA] | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  7. Pingback: „Testament” R. Mróz | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  8. Pingback: „Inwigilacja” R. Mróz | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  9. Jestem po pierwszym tomie serii i osobiście szczerze mówiąc nie wiem, czy sięgnę po kolejne. Nie była to może bardzo zła książka, ale mi przypominała bardzo taki telewizyjny serial: jest OK, dopóki człowiek szczególnie się na nim nie skupia.

    • No tak, bo to są takie książki dla czystej rozrywki 😉 Tak, jak mówisz: nie zastanawiać się za wiele, czytać, dobrze się bawić 😀 Jednak jeśli Ci nie odpowiada styl autora, to nie ma się co zmuszać 🙂

    • Moja ulubiona to Trylogia z Wysp Owczych, wydaje mi się najdojrzalsza 🙂 Ale seria polityczna też jest bardzo dobra.

      No i zgadzam się z tym, że RM powinien dać nam zatęsknić… Wydawanie książek co 3 miesiące daje niestety odczucie przesytu…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s