„Dziwna pogoda” J. Hill

Autor: Joe Hill

Tytuł: Dziwna pogoda

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 512

Rok pierwszego wydania: 2017

Tłumaczenie: Marta Guzowska

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Nie mogę sobie wyobrazić lepszej i bardziej pasującej aury do pisania o „Dziwnej pogodzie” Joe Hilla niż ta deszczowa i wietrzna końcówka października. Kiedy buty mam mokre od zacinającego deszczu, a materiał parasola wygina się na drugą stronę, napinając druty, marzę jedynie o tym, by jak najszybciej znaleźć się w domu, wskoczyć pod koc i zabrać się do czytania – najlepiej z kubkiem gorącej herbaty pod ręką. Jestem pewna, że nie jestem sama w tym odczuciu. A jeśli zastanawiacie się, jaką książkę wybrać, to przeczytajcie, co mam do powiedzenia o niedawno wydanym zbiorze opowiadań Joe Hilla.689784-352x500W tym całkiem grubiutkim woluminie czytelnik znajdzie cztery opowiadania z gatunku horror/groza. Czy ta klasyfikacja jest tak do końca usprawiedliwiona, o tym napiszę później. Pierwszy tekst, „Zdjęcie”, jest dość typowym hillowo-kingowym tworem z trzymającą w napięciu fabułą, która może wywołać dreszcz niepokoju u odbiorcy. Oto mamy tajemniczego, złowrogiego człowieka, zwanego Panem Polaroidem, i jego aparat, który, jak się możemy od razu domyślić, taki całkiem zwyczajny nie jest. Mamy też pewną starszą panią, która pierwsza odkryła obecność niebezpiecznego mężczyzny, ale jako że cierpi na demencję, wierzy jej tylko pewien gruby nastolatek. Tylko czy ktoś taki jak Michael może jej pomóc? Niezła, poprawna historia, kojarząca się jednak poprzez wykorzystanie aparatu Polaroid z opowiadaniem „Polaroidowy pies” (z tomu „Czwarta po północy”).

Kolejna historia to „Naładowany”. Jest to też opowieść, która wywarła na mnie największe wrażenie wśród tekstów z omawianego zbioru. Nie zaliczyłabym jej jednakże do grona horrorów. To dająca do myślenia historia o ochroniarzu imieniem George, który przez chwilę ma szansę stać się bohaterem, ratując życie ludzi zagrożonych w strzelaninie w centrum handlowym, ale… Cóż, wszystko idzie nie tak. To bardzo dobry dreszczowiec z porządną, typową dla Hilla warstwą społeczno-obyczajową: i mimo że to krótka forma, to jednak autor bardzo wyraźnie zdołał nakreślić zarówno charakter głównego bohatera, jak i kilku postaci pobocznych. „Naładowany” wpisuje się również w głośną w Stanach Zjednoczonych dyskusję na temat powszechnego dostępu do broni. Bardzo dobre opowiadanie z bonusem w postaci ważnej problematyki do przemyślenia po lekturze. Chętnie przeczytałabym pełnowymiarową powieść z tymi bohaterami!

To co prawdziwe, poznawało się nie po nieskazitelności, lecz po niedoskonałościach.

„Wniebowzięty”, umieszczony po tak świetnym tekście, miał bardzo małe szanse, by mnie zachwycić, szczególnie, że jest to zdecydowanie słabsza, zbyt przekombinowana odsłona twórczości autora. Aubrey, główny bohater tej historii, to młody mężczyzna, który wplątuje się w pewną niebezpieczną przygodę, chcąc zaimponować dziewczynie, w której od lat się kocha. Nic nowego pod słońcem, powiecie, ale trochę się pomylicie, bo Joe Hill od motywu młodzieńczego beznadziejnego zakochania przechodzi nagle do dziwacznej, podszytej grozą historii o… nadprzyrodzonym obiekcie, przypominającym chmurę. Gdy dodamy do tego, że obiekt (jak to chmura) unosi się wysoko nad ziemią i nie ma zamiaru wypuścić bohatera ze swoich kłębów, to robi się już dość strasznie. Mimo wszystko mnie ta historia nie przekonała. Jest bardzo cienka granica między strachem a nerwowym chichotem podszytym myślą „co tu się właśnie wydarzyło?”. I równie cienka linia dzieli ów chichot od znużenia. W tym przypadku u mnie chichotu i znużenia było zbyt wiele, bym mogła pochwalić „Wniebowziętego”.

Na koniec mamy „Deszcz” z mocną, wyrazistą główną bohaterką. To historia z gatunku tych postapokaliptycznych, gdzie groźne zjawiska pogodowe stają się zagrożeniem dla całej Ameryki. Gdy na Boulder w stanie Kolorado z nieba nagle spada ulewa groźnych, ostrych i twardych odłamków, wiele osób w mieście ginie w mękach. Nie inaczej jest z bliskimi głównej bohaterki, którzy dosłownie giną na jej oczach. Jako że telefony i łącza internetowe po dziwnym deszczu nie działają, kobieta postanawia zaryzykować i wyjść z bezpiecznego domu, by zobaczyć, czy ojciec jej ukochanej, z którym była bardzo mocno związana, jest cały i by osobiście przekazać mu tragiczną wiadomość o śmierci jego córki i żony. Oczywiście podróż ta nie będzie łatwa… To niezła historia, ale brakuje jej trochę świeżości. Niełatwo jest obecnie wykreować opowieść postapo, która nie przypominałaby w dużej mierze innych, napisanych wcześniej tego typu tytułów. W mojej opinii Hillowi się to nie udało, bo na samym zamyśle „deszczu odłamków” i głównej bohaterce-lesbijce historia nie może się opierać tak, by nie kuleć.

Dojrzałość to nie jest coś, co spływa na człowieka raptem. To nie jest granica między dwoma krajami, po przekroczeniu której człowiek znajduje się na nowej ziemi i mówi obcym językiem dorosłych. Już bardziej przypomina audycję z daleka w samochodowym radiu: czasem nie sposób usłyszeć niczego oprócz szumu, a potem odbiór się wyostrza i dochodzi doskonale czysty sygnał.

Mam problem z „Dziwną pogodą”, ponieważ to nie jest zły zbiór, ale jest moim zdaniem dość chaotyczny i nierówny. Zaczynając od samego tytułu, nie jestem pewna, skąd się wziął i dlaczego akurat taki został wybrany, by reprezentować zawarte w środku opowiadania. Nie jest to ani tytuł żadnego z tekstów, ani też nie oddaje w jakiś sposób (choćby mocno metaforyczny) tego, co zastajemy na kartach książki. Od biedy o dziwnej pogodzie możemy mówić przy „Wniebowziętym”, a najbardziej przy „Deszczu”, ale już na pewno nie, jeśli chodzi o „Zdjęcie” czy „Naładowanego”. Rozrzut gatunkowy też jest dość znaczny. Książka jest zaklasyfikowana jako horror, i oczywiście rozumiem, że odcieni horroru jest wiele (co innego weird fiction spod pióra HP Lovecrafta, a co innego straszydłowate historie Grahama Mastertona chociażby), ale niektóre teksty (jak na przykład „Naładowany”) są do tej szufladki wciśnięte bardzo na siłę, przez co owa szufladka przestaje się domykać. Dwa pierwsze teksty są kolejno dobre i bardzo dobre, dwa ostatnie – słabe i nijakie. Przez to wszystko „Dziwna pogoda” wygląda jak kompilacja wyciągniętych na chybił trafił z twardego dysku komputera Hilla treści.

Nie zrozummy się jednak źle, bowiem finalnie byłam całkiem zadowolona z lektury. Słabsze teksty Joe Hilla to wciąż teksty na dobrym poziomie, jeśli rozpatrywać je na tle innych autorów horroru i grozy. Do tego należy wziąć pod uwagę fakt, że pierwsza połowa zrobiła na mnie spore wrażenie: i pozostaje tylko żałować, że i druga nie była tak mocna. Oczywiście zbiory opowiadań mają to do siebie, że nigdy nie są tak samo dobre od pierwszej do ostatniej strony, jednak żałuję odrobinę zmarnowanego potencjału. Im więcej też czytam książek Hilla, tym bardziej mam wrażenie, że nie potrafi on wydobyć się spod wpływu ojca, Stephena Kinga. To może być minus, ale też i plus, bowiem jeśli ktoś tęskni za Królem z dawnych lat, to ma sporą szansę odnaleźć ten klimat w powieściach jego syna. Szkoda jednak trochę, że Hill, operując w tym samym gatunku co ojciec, nie broni się przed powtarzalnością motywów (jak choćby niebezpieczny aparat Polaroid). „Dziwna pogoda” jest więc z pewnością niezbędną lekturą dla prawdziwych fanów autora, jeśli jednak dopiero chce się zacząć przygodę z jego twórczością to uważam, że lepszym wyborem na początek będzie „NOS4A2”.

4/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Albatros:

albatros-wydawnictwo-logo

Reklamy

2 myśli w temacie “„Dziwna pogoda” J. Hill

  1. Pingback: Podsumowanie października | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s