„Zło czai się na szczycie” M. Matyszczak

Autor: Marta Matyszczak

Tytuł: Zło czai się na szczycie (Kryminał pod psem #4) / Tajemnicza śmierć Marianny Biel (#1) / Zbrodnia nad urwiskiem (#2) / Strzały nad jeziorem (#3)

Wydawnictwo: Dolnośląskie

Liczba stron: 304

Rok pierwszego wydania: 2018

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Kiedy przeczytałam najnowszą część Kryminału pod psem, zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy urlop w Beskidach to taki dobry pomysł… Bowiem akcja powieści „Zło czai się na szczycie” rozgrywa się tym razem w Beskidach, w wymyślonym miasteczku Zdrojowice. Wiadomo także, że skoro kryminał, to i trup. Wydawałoby się, że beskidzkie małe miasteczka i wioski są oazą ciszy i spokoju, a tu proszę… U Matyszczak intryga goni intrygę, a małe Zdrojowice, w których wszyscy się znają, ukrywają niejeden sekret. Na układy nie ma rady – a jeśli nie wiadomo o chodzi to… chodzi o pieniądze. Ratunku, może jednak pojadę na Mazury?!

668377-352x500Detektyw Szymon Solański został zaproszony do Zdrojowic na wesele. Tak się składa, że jest tam i Róża Kwiatkowska, bowiem panna młoda to ich wspólna znajoma. Wesele, jak to wesele, o pewnej godzinie zwykle staje się nudne nie do zniesienia… Solański wyrywa się na zewnątrz, by odetchnąć i… trafia na świeżo wylany beton. A z betonu wystaje but – but przymocowany do kończyny, której właściciel jest gdzieś pod wylewką. Niestety nieszczęśnik, którego wydobywają zawezwane służby, nie żyje. Policja bierze się niemrawo do śledztwa, a tymczasem właściciel hotelu, na którego terenie doszło do tak niefortunnego PR-owo wypadku, prosi o prywatne śledztwo Szymona Solańskiego. Ten może nie przyjąłby propozycji, ale suma jest niebagatelna. Trochę wbrew sobie detektyw decyduje się zostać w Zdrojowicach, które wywołują w nim same bolesne wspomnienia.

Róża Kwiatkowska nie byłaby sobą, gdyby nie postanowiła również wziąć udziału w śledztwie, a i kundelek Gucio jak zwykle wkracza do akcji. Zgrana już trójka zaczyna węszyć: szybko okazuje się, że w małej beskidzkiej wiosce każdy zna każdego i wszyscy są jakoś powiązani, często w sposób, o którym nie chcą wspominać ludziom z zewnątrz. Szymon szybko się przekona, jak pogmatwane są relacje między zdrojowiczanami, gdzie rządzą miejscowy bogacz, ksiądz proboszcz i wójt. W dodatku detektywa nawiedzają koszmarne wspomnienia, bo to w Zdrojowicach zginęła w pożarze jego żona… Solański wciąż się obwinia o jej śmierć. A gdzie tu humor, zapytacie? Wszak to komedia kryminalna! Humor jest, ale mam wrażenie, że ta część jest z dotychczasowych najpoważniejsza.

Matyszczak uchyliła tym razem przed ciekawymi czytelnikami rąbka tajemnicy i w retrospekcjach pokazała im przeszłość Solańskiego. Możemy więc zobaczyć kawałek jego życia z żoną, aż do tragicznego pożaru. Nie będziecie chyba zdziwieni, że przywołany wątek z życia detektywa połączy się z aktualnym śledztwem, prawda? Tak właśnie się dzieje, a „Zło czai się na szczycie” wyjaśnia odbiorcom, co stało się przed laty i dlaczego Szymon Solański jest takim, a nie innym człowiekiem. Wzruszyło mnie odkrycie, czemu Gucio nazywa się Gucio, i było mi naprawdę żal Solańskiego. Jeśli do tej pory nie darzyliście go sympatią to teraz powinno się to zmienić. Ja akurat lubiłam detektywa od początku, teraz jednak lepiej go rozumiem.

Jak wspomniałam, humor tym razem zostaje lekko przygaszony przez tragiczne akcenty z przeszłości. Przy „Złu” nie chichotałam więc tyle, co przy wcześniejszych częściach, ale to akurat jeszcze nie problem: problemem były lekkie dłużyzny w tym tomie. W ogóle mam wrażenie, że Marta Matyszczak pozytywnie mnie zaskakuje co drugą powieść: tom pierwszy i trzeci to moje ulubione. Czekam w takim razie na rewelacyjną piątkę!

Mam wrażenie, że autorka eksperymentuje trochę ze stylem, patrząc, co spotka się z najżyczliwszym odbiorem czytelników. Nie zmienia się tylko jedno: humor sytuacyjny. Jak wspominałam, w tej części go mniej, ale jak już jest to pozwala na chwilę oderwać się od mrocznego śledztwa i ponurej przeszłości. Tytuły rozdziałów to tym razem zabawne nazwy szczytów i skał polskich (wiedzieliście, że istnieje coś takiego jak Fajna Ryba, Dupa Słonia czy Świński Ryj?).

No i zostaje nam jeszcze relacja Szymon-Róża. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale dzieje się, oj, dzieje! A jeśli już chodzi o zakończenie to widać, że Matyszczak nauczyła się budowania napięcia i denerwującego (ale każącego czekać niecierpliwie na kolejną część!) urywania książki w najciekawszym momencie! Jak można było przerwać w takiej chwili?! Cóż, w takim razie mam kolejny dobry powód, by czekać na następną część przygód detektywistycznego tria. Ciekawe, gdzie tym razem wybiorą się Solański, Kwiatkowska i kundelek Gucio?

4+/6

Za egzemplarz książki dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat oraz autorce, Marcie Matyszczak:

publicat_logo

Reklamy

7 myśli w temacie “„Zło czai się na szczycie” M. Matyszczak

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: „Zbrodnia nad urwiskiem” M. Matyszczak [PRZEDPREMIEROWO] | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  3. Pingback: „Tajemnicza śmierć Marianny Biel” M. Matyszczak [PREMIERA] | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  4. Pingback: „Strzały nad jeziorem” M. Matyszczak [PRZEDPREMIEROWO] | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  5. Pingback: Podsumowanie lipca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s