„Przepaść” M. Paver

Autor: Michelle Paver

Tytuł: Przepaść

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Liczba stron: 272

Rok pierwszego wydania: 2016

Tłumaczenie: Maciej Miłkowski

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Właściwie nie wiem, dlaczego tak mało thrillerów/horrorów toczy się w górach – wydają się one idealnym tłem dla powieści z dreszczykiem. Co prawda do głowy przychodzi mi cykl o komisarzu Forście Remigiusza Mroza, „Bielszy odcień śmierci” Bernarda Miniera czy „Istota zła” Lucy D’Andrei, ale to mimo wszystko nieliczne wyjątki. W swoje ręce dorwałam niedawno „Przepaść” Michelle Paver, książkę reklamowaną jako coś na pograniczu horroru i thrillera, z akcją na zabójczej Kanczendzondze. Trzeci co do wielkości szczyt na Ziemi, straszący okrutnymi lawinami, rozrzedzonym powietrzem i ekstremalną wysokością – i pewna wyprawa badawcza, która chce ten szczyt zdobyć. Mamy 1935 rok, mamy niebezpieczne Himalaje – pozostaje zakrzyknąć: wspaniale! Na to czekałam!

653795-352x5001935 rok, pięciu mężczyzn i ona – do tej pory niezdobyta Kanczendzonga. Anglicy wyruszają z Dardżyling, żeby zdobyć święty szczyt: są zdeterminowani, są odważni i dobrze przygotowani. Wydaje się, że mają spore szanse na powodzenie, jednak okazuje się, że góra nie jest ich jedynym przeciwnikiem – coś czai się w przepaści… Doktor Pearce, jeden z uczestników wyprawy, a także narrator tej historii, zaczyna stopniowo tracić nadzieję na zdobycie Kanczendzongi. Czy mają na to wpływ rozrzedzone powietrze, dopadająca go choroba wysokościowa, a także przesądy towarzyszących im Szerpów, czy rzeczywiście coś jest na rzeczy? Jedno jest pewne: pięciu wspinaczom grozi niebezpieczeństwo i zdaje się, że góra nie chce być zdobyta i pokonana przez człowieka. A zaczęło się tak zwyczajnie…

Są zdeterminowani, odważni i dobrze przygotowani. Ludzie nauki, nie wierzący w banialuki i straszaki dla łatwowiernych mieszkańców tych terenów. Puszczają mimo uszu ostrzeżenia Charlesa Tennanta, jednego z dwóch ocalałych członków wcześniejszej wyprawy Lyella, który zaklina ich, by nie szli na szczyt tą samą drogą, co oni. Cóż, kiedy ta trasa wydaje się najlepsza: pięciu Anglików nie ma zamiaru z niej rezygnować. Traktują to wszystko jak wyzwanie, każda przeciwność losu zdaje się im dodawać wiatru w żagle. Doktor Pearce roi romantyczne sny, w których Kanczendzonga zamienia się w Szklaną Górę z baśni, które czytał jako dziecko… Mężczyzna chce też uciec przed zerwanymi zaręczynami z Clare, a gdzie można być dalej od codziennych problemów niż na zboczu, które w najwyższym punkcie ma 8586 m n.p.m.? Dla jednych jest to więc ucieczka, dla innych wyzwanie, dla jeszcze innych – chęć pokonania swoich mistrzów. Wydawało się, że członkowie wyprawy są przygotowani na wszelkie trudy, jakie mogą spotkać ich po drodze. A jednak coś jest w stanie ich zaskoczyć…

Im bliżej do szczytu, tym powietrze rzednie, za to fabuła gęstnieje. Michelle Paver świetnie wykorzystała wietrzne, nieprzyjemne zbocza Kanczendzongi do napisana horroru light, w którym granica między rzeczywistością a majakiem jest wręcz niezauważalna. Zmęczenie, lawiny, lodowe szczeliny, niedostatki tlenu, związane z tym bóle głowy i rozdrażnienie – to wszystko sprawia, że bohaterowie, a z nimi i czytelnik, nie są w stanie ocenić, co dzieje się naprawdę, a co jest tylko wytworem zmęczonej wyobraźni. Czy cień widziany wysoko na tle lodu to kawałek skały czy jakaś postać? Czy dziwne dźwięki to świst wiatru, czy też słychać w nich czyjeś głosy?

Pierwszoosobowa narracja „Przepaści” to oczywiście najlepsze rozwiązanie, bowiem ten, kto trzyma przed sobą książkę, jest tak samo zagubiony i niepewny jak relacjonujący wyprawę doktor Pearce. Plastyczny język i obrazowe opisy sprawiają, że czujemy się, jakbyśmy zdobywali szczyt razem z wyprawą Anglików. Im bohaterowie są wyżej, tym oczywiście jest trudniej, rośnie napięcie, puszczają nerwy, częściej zdarzają się kłótnie. Gdy w pewnym momencie Stephen Pearce zostaje sam, czekając na swoich towarzyszy w lodowej jaskini, dosłownie mam ciarki podczas czytania. Sama już nie wiem, czy bać się realnego niebezpieczeństwa związanego z górą, czy tego, co czai się w przepaści. I co się zbliża. I zbliża. Czuję, że zaczynam oddawać się szaleństwu, zupełnie jak Pearce. To jest właśnie magia tej powieści.

Wiem na pewno, że sama nie zdecydowałabym się, nawet gdybym miała taką możliwość, na wyprawę w naprawdę wysokie góry. Wolę trzymać się zielonych Beskidów i ich przyjemnych lasów. Z tego powodu w Himalaje czy Alpy mogę się udać jedynie poprzez książki. Najczęściej są to prawdziwe historie z wypraw, biografie ludzi gór i tym podobne, natomiast Michelle Paver proponuje horror light z akcją w Himalajach. Polecam ten tytuł Waszej uwadze.

5/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona:

CzwartaStrona_Logo_RGB_podst (1)

Reklamy

4 myśli w temacie “„Przepaść” M. Paver

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Podsumowanie lipca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s