„Córka” E. Ferrante

Autor: Elena Ferrante

Tytuł: Córka

Wydawnictwo: Sonia Draga

Liczba stron: 232

Rok pierwszego wydania: 2006

Tłumaczenie: Lucyna Rodziewicz-Doktór

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Wreszcie na moim blogu gości Elena Ferrante! Jej cyklem Genialna przyjaciółka zachwycałam się w zeszłym roku, jednak nie pisałam na ten temat osobnej notki na blogu, więc mogło Wam to umknąć. Około rok później sięgnęłam po „Córkę”, krótką historię zawartą w jednym tomie. Znając już świetny cykl neapolitański byłam pewna, że i tym razem czeka mnie naprawdę dobra lektura. Jednak czy się nie pomyliłam? Jak sprawdziła się Ferrante w krótszej, mniej rozbudowanej formie?

622261-352x500Leda po raz pierwszy, odkąd została matką, wyjechała na samotne wczasy. Jej córki są już dorosłe, niedawno przeprowadziły się do Kanady i każda rozpoczęła samodzielne życie. Leda jest rozwódką, dzieci wyfrunęły z gniazda, nic więc nie stoi na przeszkodzie, by wreszcie zajęła się w spokoju sobą i swoją pracą. Kobieta udaje się na południe Włoch, nad morze, by napisać kilka artykułów z zakresu literatury angielskiej. Jest przekonana, że będzie jej brakowało córek, z którymi mieszkała tyle lat i czuła się z nimi bardzo związana, jednak ku swojemu zdziwieniu i zażenowaniu stwierdza, że bardzo dobrze jest jej samej: w końcu jest wolna i może się zająć sobą. Kilka pierwszych dni na wyjeździe upływa jej spokojnie: Leda chodzi na plażę, rozmawia z właścicielem domku, w którym się zatrzymała i z miejscowym ratownikiem, a także, a może przede wszystkim – próbuje pisać. Tę sielankę przerywa pojawienie się na plaży pewnej głośnej i obcesowej rodziny: od tej pory kobieta nie umie się skupić na pracy. Nowi przybysze z jednej strony ją drażnią, a z drugiej fascynują…

Szczególną uwagę Ledy zwraca młoda kobieta i jej kilkuletnia córka – zaczyna je codziennie obserwować, stając się świadkiem zabaw i pieszczot matki i dziecka, ale także kłótni, fochów i marudzenia dziewczynki. Gdy pewnego dnia mała gubi gdzieś swoją ulubioną lalkę, wszyscy włączają się w poszukiwania. Te, zdawałoby się, błahe zdarzenia są dla Ferrante okazją do zmuszenia swojej bohaterki do przemyślenia całego jej życia pod kątem relacji z córkami. Leda zastanawia się, jaką była matką i co to znaczy być matką dobrą, czy wypada czasem być zmęczoną tą rolą i mieć jej dość, czy da się pogodzić ambicje zawodowe, życie miłosne i wychowanie dzieci, spełniając się na każdym polu? Myślę, że są to pytania, które zadaje sobie wiele matek i dobrze, że coraz częściej w ostatnich latach są one głośno zadawane, a kobiety dają sobie prawo do bycia matką nieidealną. Nie znaczy to oczywiście, że nie kochają swoich dzieci, ale pokazują, że macierzyństwo to nie tylko cud, miód, lukier i różowa pianka, ale też różne trudy, dylematy i – czasami – zaprzepaszczone szanse. To ważna dyskusja dla matek i tych, które rozważają posiadanie pierwszego dziecka.

Głupotą jest myśleć, że można zwierzyć się własnym dzieciom, zanim skończą co najmniej pięćdziesiąt lat. Żądać, aby patrzyły na matkę jak na człowieka, a nie na funkcję.

Elena Ferrante ma solidny, czysty styl, co sprawia, że na jakikolwiek temat pisze, mam uczucie, że obcuję z literaturą wysoką. Ta niepozorna książeczka również je wywołała – mimo że historia jest raczej jednotorowa, a w fabule niewiele się dzieje, powieść ma drugie dno. Mnogość wspomnień, jakie wywołuje w Ledzie widok młodej kobiety z córką i jej lalką jest motorem tej powieści: i nie tylko bohaterkę, ale i czytelnika skłania do wielu przemyśleń. Być może nigdy nie dowiemy się, kim tak naprawdę jest Elena Ferrante, ale póki będzie pisać i wydawać tak dobre książki to jej tożsamość może dla mnie pozostać tajemnicą.

5-/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję serwisowi Granice.pl oraz Śląskim Blogerom Książkowym:

logo_granicesbk_logo_kolor2-1

Reklamy

12 myśli w temacie “„Córka” E. Ferrante

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Podsumowanie czerwca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  3. Wygląda na to, że temat relacji matek i córek jest bardzo bliski, kimkolwiek ta tajemnicza autorka jest. „Córka” jednak podobała mi się dużo bardziej niż nieco dla mnie zbyt rozwlekły cykl neapolitański, właśnie ze względu na to, jak wiele rozważań i wątków udało się zawrzeć w pozornie jednotorowej opowieści.

    • To prawda! Matki i córki – i ogólnie kobiety, to wielki temat jej prozy. Ja jednak wolę cykl neapolitański, ale rozumiem, co mogło w nim męczyć 🙂

    • Cieszę się, że pomogłam rozwiać wątpliwości 🙂 Mam nadzieję, że bardziej Ci się spodoba niż cykl neopolitański (bo jak nie to będzie na mnie ;D).

  4. A ja słuchalam audiobooka po angielsku i niespecjalnie przypadł mi do gustu. Może to wina lektorki, której głos wprowadzał mnie w przygnębienie i sprawiał, że książka wydała mi się depresyjna. A może to wina Leny, której nie udało mi się polubić.

    • Z postaciami Ferrante to chyba w ogóle tak jest, że trudno je polubić. Ja też jej nie polubiłam, ale jakoś mnie fascynowała (to dokładne odbicie tego, czego doświadczyła Lena względem młodej kobiety i jej córki!) 😉 Czytałaś cykl neapolitański? Tam też dwie główne bohaterki były irytujące 😛

        • Jasne, musi nadejść jej czas 😉 Ja się tak wciągnęłam w ten cykl, a pożyczałam go z biblioteki, że od razu po skończeniu jednego tomu zamawiałam drugi (były wtedy dość popularne i musiałam rezerwować!), a stosunkowo rzadko mi się to zdarza, bo zwykle wolę sobie robić przerwy między tomami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s