„Dam ci to wszystko” D. Redondo

Autor: Dolores Redondo

Tytuł: Dam ci to wszystko

Wydawnictwo: Kobiece

Liczba stron: 624

Rok pierwszego wydania: 2016

Tłumaczenie: Barbara Bardadyn

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Gdy dwa lata temu poznałam cykl Dolina Baztán, byłam zachwycona. Dolores Redondo udało się połączyć mroczną, duszną atmosferę tak ważną dla dobrego thrillera z mitologią baskijską i dobrze poprowadzonym wątkiem obyczajowym. Napisane po tej trylogii „Dam ci to wszystko” ma zdecydowanie inny klimat, choć nadal miejscem wydarzeń jest Hiszpania. A jednak Galicja, w przeciwieństwie do Baztán, jest słoneczna, piękna, pachnąca winnymi gronami i oszałamiająca bogactwem dostojnego rodu Muñiz de Dávila, właścicieli tych ziem, a i Manuel, główny bohater powieści, jest zupełnie inny niż Amaia Salazar. Jest jednak coś, co łączy książki: to mroczne, rodzinne tajemnice, które zatruwają życie bohaterów.

657139-352x500Gdy Manuel, wzięty pisarz, dowiaduje się, że jego mąż, Álvaro, zginął w wypadku samochodowym, cały jego świat się wali. Nie dość, że spotkała go ogromna tragedia, to jeszcze Álvaro w chwili śmierci znajdował się w zupełnie innym miejscu niż to, które podał Manuelowi jako cel podróży. Gdy zrozpaczony wdowiec przybywa do Galicji, dowiaduje się, że prokurator odrzucił podejrzenie przestępstwa i zamknął śledztwo w tej sprawie. Ze zdziwieniem stwierdza też, że jego mąż, o którym wydawało mu się, że wie wszystko, był członkiem bogatego rodu Muñiz de Dávila. Rodzina zmarłego patrzy na niego nieprzychylnie, żeby nie powiedzieć – wrogo, nie ma też zamiaru wpuszczać go do ich staranie wypielęgnowanego świata. I pewnie Manuel czym prędzej wyjechałby z Galicji, gdyby nie pewien emerytowany policjant.

Nogueira, bo tak się on nazywa, jest przekonany, że śmierć Álvara nie była nieszczęśliwym wypadkiem. Uparcie dowodzi, że w istocie był to sprawnie przeprowadzony zamach na jego życie i chce z pomocą Manuela znaleźć winnego. Policjant uważa, że w sprawę mogą być zamieszani uprzywilejowani członkowie rodziny Álvaro – jak jednak udowodnić winę rodowi, który ma tak wielkie wpływy w mieście i którego wszyscy okoliczni mieszkańcy się boją? Pisarzowi-wdowcowi i emerytowanemu policjantowi pomaga ksiądz Lucas, który w dzieciństwie przyjaźnił się z Álvarem. Na jaw zaczynają wychodzić kolejne tajemnice…

„Dam ci to wszystko” to kryminał ze sporą domieszką powieści obyczajowej. Nie sposób nie porównywać go z cyklem o Amai Salazar, który operował podobnymi elementami: tu jednak klocki z pudełka „kryminał” i klocki z pudełka „obyczajówka” zdają się trochę gorzej łączyć i widać, że pochodzą z dwóch kompletów. Już wyjaśniam: sprawa kryminalna zdaje się być dla Redondo pretekstem dla opowiedzenia barwnych i burzliwych dziejów rodu Muñiz de Dávila. Samo śledztwo toczy się dość niemrawo, może dlatego, że poza głównym nurtem dochodzenia – wszak naszymi „śledczymi” są wdowiec po ofierze, były gliniarz i ksiądz! Za to wątek obyczajowy kwitnie, czasem może wręcz sprawiać wrażenie nadmiernie wybujałego. Nie zrozumcie mnie źle: książka jest napisana bardzo dobrze, język jest dopracowany (przypuszczam, że spora w tym zasługa dobrego tłumaczenia i korekty), a bohaterowie może ciut stereotypowi, ale pokazujący z czasem, że mają trzeci wymiar i nie są płascy. Problem w tym, że co jakieś sto stron łapałam się na tym, że czytam długie akapity, które, gdyby ich nie było, ujęłyby historii jedynie trochę objętości. Tak, ta sześciuset stronicowa cegła mogłaby być nieco cieńsza.

Istnieje smutek widoczny, publiczny, ze łzami i żałobą, i drugi, ogromny i cichy, który jest milion razy potężniejszy.

Manuel, główny bohater „Dam ci to wszystko” wydaje mi się niedostępny, przez co trudno go żałować. Właściwie powinnam się nad nim pochylić ze współczuciem, stracił wszak męża, ale on mi tego nie ułatwia – jest zamknięty w sobie, nie pozwala sobie na żal, próbując za wszelką cenę być twardym. Po śmierci Álvara pcha go naprzód pragnienie odkrycia, kto pozbawił życia jego ukochanego, a gdzieś przy okazji coraz lepiej poznaje rodzinę zmarłego. Tu Redondo wykonała świetną robotę, z precyzją i życiem portretując kolejne osoby mieszkające w pięknym domostwie skrytym za murem. Stopniowo na jaw wychodzą różne powiązania, namiętności i wydarzenia sprzed lat, skrzętnie do tej pory przemilczane i zamiatane pod dywan. A wszystko to splata się wreszcie w imponującą swym rozmachem całość.

No ale właśnie, czy ten rozmach był potrzebny? Wydaje mi się, że jednak nie. Autorka mocno rozdmuchała swą powieść, widać bowiem, że chciała i poprowadzić satysfakcjonujący wątek kryminalny, i rozpisać szczegółowo dzieje ostatnich lat rodu Muñiz de Dávila, i opiewać piękne hiszpańskie widoki. To kryminał na wysokim poziomie, ale jednak w porównaniu z Doliną Baztán wypada słabiej. Kto nie zna tamtych książek, niech zacznie od „Dam ci to wszystko”, a potem sięga po trylogię. Kto już ją zna, zapewne i tak przeczyta każdą kolejną powieść Dolores Redondo, bo wie już na co autorkę stać! Polecam, bo na tle innych kryminalnych opowieści, szczególnie tak nam znanych i mocno reprezentowanych na naszym księgarskim rynku powieści z Ameryki, hiszpański tytuł jest ożywczo odmienny.

4+/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu:

kobiece-logo

Reklamy

5 myśli w temacie “„Dam ci to wszystko” D. Redondo

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Podsumowanie czerwca | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s