„Biuro M” M. Witkiewicz, A. Rogoziński

Autor: Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński

Tytuł: Biuro M

Wydawnictwo: Filia

Liczba stron: 360

Rok pierwszego wydania: 2018

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Czasem, gdy jest mi źle, gdy nastrój, wbrew aurze za oknem, jest ponury, gdy akurat nic się nie układa, pora na nią: na książkę typu „czasoumilacz”. A jacy pisarze sprawdzą się w tej sytuacji lepiej od Księcia Komedii Kryminalnej i Specjalistki od Szczęśliwych Zakończeń? Widać od razu, że to połączenie idealne na gorszy dzień. Ale, ale! Moim zdaniem sprawdzi się także w ten lepszy, leniwy, letni wieczór czy w pewne rozmarzone popołudnie… I to niezależnie od tego czy wierzy się w tę prawdziwą, romantyczną miłość, czy, tak jak Basia, główna bohaterka „Biura M” Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego – po trzech nieudanych związkach uznaje się, że to uczucie jest przereklamowane.

661021-352x500Basia przyjeżdża do Miasteczka, by dopilnować mieszkania swojej cioci, a w dalszej perspektywie odpocząć, poukładać sobie życie i znaleźć satysfakcjonującą pracę. Tylko czy to ostatnie jest możliwe w małej miejscowości? Gdy kobieta chlapnie martwiącym się o nią rodzicom, że znalazła pracę w biurze, los szybko o ten wymyślony przez nią etat zadba. I tak Barbara, informatyk, trafia do biura… matrymonialnego. Nie jest jej to w smak, bowiem po trzech nieudanych związkach z trzema Michałami, którzy – jak jeden mąż – rzucali ją dla upiornej Elwirki, ma alergię na różowe serduszka i marsze Mendelssohna, a jedynym mężczyzną jej życia ma pozostać kot Puszysław. Do tego wszystkiego trafia jej się okropna szefowa i gamoniowaty współpracownik, również świeżo przyjęty Jacek. Czy w dobie randkowania przez Internet biuro matrymonialne i „analogowe” łączenie par mają jeszcze w ogóle sens?

Okazuje się, że Biuro M ma całkiem sporo zleceń! Cóż jednak, kiedy na początek trafiają się sami trudni klienci, życiowi nieudacznicy, których dopasować do kogoś można chyba jedynie za karę… Barbara się jednak nie poddaje: wymyśla program komputerowy, który ma badać zgodność par w bazie, wprowadza różne unowocześnienia oraz… stara się nie zwariować w doprawdy dziwacznym towarzystwie: za drzwiami rezydują bowiem ekscentryczny zielarz i lekko zakręcona wróżka.

Prywatnie przyjaciele, zawodowo – pisarze. Choć kiedyś zarzekali się, że nigdy w życiu nie napiszą wspólnej książki, „Biuro M” to już druga (po „Pudełku z marzeniami”) powieść, którą napisali w duecie. Natknęłam się na opinię, że czytając efekty ich pisarskiej kolaboracji nie sposób dostrzec, które fragmenty pisał Alek, a które Magda. Ja się z tym nie zgadzam, bowiem dość dobrze rozpoznaję, który fragment jest czyj – ten bardziej humorystyczny to z pewnością Alek, a romantyczny jest dziełem Magdy. Nie uważam tego jednak za minus, a za widoczny znak, że oboje pisarzy wyrobiło sobie już swój rozpoznawalny styl.

„Biuro M” to lekka, zabawna książka na jedno, góra dwa posiedzenia. Najlepiej czytać ją na balkonie, na plaży lub podczas relaksu na leżaku. To druga wspólna książka Alka i Magdy, którą czytałam i upewniłam się, że bliżej mi do zabawnych scen spod pióra tego pierwszego niż do romantycznych fabuł tej drugiej. Choć proza Witkiewicz to bynajmniej nie płytkie książki to jednak nie jestem wielką fanką tych wszystkich historii o układaniu sobie życia, odzyskiwaniu wiary we własny potencjał i tak dalej. Lubię też podczas czytania czuć dreszczyk niepokoju związany z tym jak wszystko się skończy, a tutaj… No cóż, tytuł Specjalistki od Szczęśliwych Zakończeń zobowiązuje, prawda?

Mam wrażenie, że w „Pudełku z marzeniami” mocniej swą obecność zaznaczył Alek, a w „Biurze M” zdecydowanie była to Magda. Już sam pomysł na osadzenie akcji w biurze matrymonialnym sugerował, że do fabuły musi wkraść się nieco romantycznych chwil. Tak też było, a uczucie zapukało także do drzwi z wystającym zza nich różowym balonikiem, szukając i Basi, wielkiej przeciwniczki miłości, która na wszelki wypadek ukrywa się przed światem pod kilkoma warstwami szaroburych swetrów i straszy potencjalnych absztyfikantów wiecznie naburmuszonym wyrazem twarzy. A czy Jacek, życiowy pechowiec szukający pocieszenia w kobiecych ramionach (najlepiej co chwilę innych) również się wreszcie zakocha?

Magda Witkiewicz i Alek Rogoziński po raz kolejny stworzyli ciepłą, miłą opowieść, przy której można i się wzruszyć, i pośmiać. To dobra, lekka pozycja na lato – nie tylko dla niepoprawnych romantyczek.

4/6

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia:

logo filia

Reklamy

3 myśli w temacie “„Biuro M” M. Witkiewicz, A. Rogoziński

  1. Pingback: Podsumowanie maja | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  3. „Biuro M” to doskonała książka na długie, letnie wieczory. Właśnie wtedy, gdy mamy ochotę na coś naprawdę lekkiego, co poprawia nastrój. Duet Autorów zgrał się już doskonale i czytanie ich tytułów to prawdziwa przyjemność. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s