„Gniazdo” T. Goodkind [PATRONAT]

Autor: Terry Goodkind

Tytuł: Gniazdo

Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis

Liczba stron: 432

Rok pierwszego wydania: 2016

Tłumaczenie: Lucyna Targosz

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Jack Rainers, jeden z głównych bohaterów „Gniazda” Terry’ego Goodkinda mówi, że w momencie, gdy tylko ktoś wpisze w wyszukiwarkę hasło „darknet” to jest brany pod lupę przez władze. Jeśli to prawda to właśnie zostaję poddana obserwacji, ponieważ chciałam Wam przybliżyć, wspierając się Wikipedią, ten termin. Darknet to ukryta (podobno o wiele większa od jawnej) część Internetu. To tam kwitnie obecnie nielegalna działalność, od stosunkowo lekkiej do najgorszych zwyrodniałych działań. Handel ludźmi, tortury i zabijanie w relacjach na żywo, rynek narkotykowy oraz rynek broni, terroryzm, hackowanie ważnych stron to tylko część tego co dzieje się w tej ukrytej strefie. I choć thriller Goodkinda zaczyna się dość typowo to stopniowo przekształca się w twór, jakiego się nie spodziewałam.

miniatureJohn Bishop spotkał diabła, takiego najprawdziwszego zwyrodnialca z możliwych. To prawdziwie krwiożerczy psychopata, który nie cofnie się przed niczym, który upaja się czyimś cierpieniem, a zabijanie sprawia mu największą przyjemność. Nie wiadomo jak to się stało, że nieporadny John, który jest lekko upośledzony umysłowo, uwięził „diabła” w swojej piwnicy, ale stało się. Jednak diabeł zna różne sztuczki i potrafi się uwolnić… Dni Johna są już policzone. Gdy mężczyzna zostaje znaleziony martwy w swoim mieszkaniu jest jasne, że jego śmierć nie nastąpiła szybko. Zwyrodnialec wyżył się na mężczyźnie, torturując go przed śmiercią, a na koniec wyłupując mu oko. Bo i oczy Johna, a właściwie jego zmysł wzroku, były czymś, co bardzo drażniło takich drapieżców jak ten: mężczyzna widział bowiem ukryte zło i po jednym spojrzeniu na mordercę potrafił go rozpoznać.

Szybko okazuje się, że taką samą umiejętność, choć jeszcze lepiej rozwiniętą, ma Kate, siostra zmarłego. W odkryciu swojego daru pomaga jej policjantka współpracująca wcześniej z Johnem, śledcza AJ Janek, oraz Jack Rainers, tajemniczy pisarz, który już wcześniej spotykał ludzi z podobną zdolnością. Szybko okaże się, że Kate, przez swój dar, jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie, bowiem jest na celowniku zwyrodnialców, którzy nie mogą sobie pozwolić, by ktoś ich demaskował na pierwszy rzut oka. I w tym momencie zaczyna się polowanie.

No dobrze, czemu napisałam, że „Gniazdo” prowadzi czytelnika w rejony, których się początkowo nie spodziewał? Ponieważ powieść Goodkinda wydaje się najpierw dość zwyczajnym thrillerem o ściganiu psychopatycznych morderców, szybko zaś przekształca się w sensację z wątkiem paranormalnym (ludzie potrafiący wyczytać z oczu innych już nie tylko to, że są patologicznymi zabójcami, ale też co dokładnie stało się z ich ofiarami; a liczba szczegółów jest ogromna) i bardzo ważnym trzecim bohaterem – darknetem. Przerażające jest to, że darknet istnieje naprawdę, i śmiem przypuszczać, że to, co opisał Terry Gookind to i tak jedynie wycinek rzeczywistości, ponieważ o tym co naprawdę się tam dzieje wiedzą tylko ludzie, którzy z darknetu korzystają. Muszę jednak powiedzieć, że od pewnego momentu akcja zwalnia, a Jack Raines dość rozwlekle tłumaczy Kate Bishop, a przez to również czytelnikom, na czym polega idea tej ukrytej sieci i co się tam robi. Problem w tym, że w moim odczuciu tych tłumaczeń i pokazywania okropieństw jest trochę za dużo. Z jednej strony to nuży, ma się ochotę zawołać: okej, już wiem, że robi się tam straszne rzeczy, dość! Z drugiej: epatowanie okrucieństwem powoduje, że książka staje się bardzo ciężka, gęsta i mroczna (co akurat w przypadku thrillera należy zapisać po stronie plusów).

Ogólnie jednak „Gniazdo” ma dość nierówną budowę: są momenty, gdy akcja gna jak szalona, Kate i Jack uciekają przed kolejnymi mordercami, kobieta szkoli się w walce, by mieć szansę pokonać jednego i drugiego psychopatę, zaś z drugiej strony mamy całe strony, kiedy prawie nic się nie dzieje. Napięcie wzmaga się i opada, ale mam wrażenie, że Goodkind nie do końca panuje nad tym, w których momentach to się dzieje. Przy czym nie zrozumcie mnie źle: fabuła jest ciekawa, i mimo pewnych schematów i uproszczeń książkę czyta się dobrze, nie na tyle dobrze jednak, by lektura była płynna.

Drażnią też lekkie nieścisłości, na przykład gdy Kate i Jack znajdują zwłoki pewnej rodziny i bardzo ważne jest, by policja nie powiązała ich w żaden sposób z tą sprawą, a co robią bohaterowie? Dotykają ciał, zostawiając na nich swoje odciski palców. Halo, mamy XXI wiek, takie ślady łatwo sprawdzić i namierzyć dzięki nim osoby, które były przy ciałach! Albo gdy Kate i Jack uciekają przed mordercą i meldują się pod fałszywym nazwiskiem w motelu: Jack mówi recepcjoniście, że są młodym małżeństwem obchodzącym czwartą rocznicę ślubu i równocześnie… zamawia pokój z dwoma łóżkami! Czy to nie wydaje Wam się nienaturalne?

Podsumowując, „Gniazdo” to dobry thriller, któremu trochę zabrakło, by stać się świetnym i od początku do końca trzymać w napięciu. Jest tu trochę stereotypowych wątków i małych uproszczeń, ale jeśli przymkniecie na to oko, nastawiając się po prostu na mroczną rozrywkę to powieść Terry’ego Goodkinda powinna zrobić na Was dobre wrażenie. Z pewnością cały opis działania zwyrodnialców w darknecie jest świetny i wywołuje niepokojące myśli z tyłu głowy. Tak jak wspominałam, jestem zdania, że to, co się tam dzieje jest o wiele gorsze niż wizja autora. Sama ta świadomość potrafi zmrozić krew w żyłach. Ciekawa jest też postać Kate i jej przemiana ze zwykłej obywatelki, która owszem, jest bardziej uważna od innych, ponieważ pracuje w KDEX jako audytorka bezpieczeństwa, a która potem zmienia się w… tego Wam nie zdradzę, bo nie chcę Wam psuć doświadczenia, jakim jest obserwacja jej metamorfozy na kartach książki. Zakończenie książki jest za to dość… dziwaczne (ale właściwie cała ta powieść taka jest, dziwaczna w dobrym tego słowa znaczeniu) i daje możliwość kontynuacji – lecz czy ona nastąpi? Tego nie wiem.

Jak więc sami widzicie, „Gniazdo” zostawiło lekki mętlik w mojej głowie. Jeśli chcecie sami się przekonać jak spodoba Wam się powieść to będę miała dla Was w kolejnym tygodniu dwa konkursy: jeden egzemplarz będzie do wygrania na moim fanpage’u na Facebooku, a drugi na Instagramie. Zachęcam więc do śledzenia obu tych mediów.

4-/6

Za egzemplarz recenzencki książki oraz możliwość objęcia jej patronatem medialnym dziękuję Domowi Wydawniczemu Rebis:

rebis logo

Reklamy

3 myśli w temacie “„Gniazdo” T. Goodkind [PATRONAT]

  1. Pingback: Podsumowanie kwietnia | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  3. „Gniazdo” to thriller, w którym atmosfera gęstnieje ze strony na stronę. Fabuła momentami bardzo przyspiesza, a momentami pozwala złapać oddech czytelnikowi, ale jest w niej coś, co sprawia, że chce się poznać zakończenie całości. Polecamy! Szczególnie fanom mocnych książek tego gatunku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s