Zbiorówka #3: B. Minier, cykl o Martinie Servazie

Kto? Bernard Minier

Co napisał? Cykl o Martinie Servazie, Paskudną historię

Za co go lubię? Za filozoficzne wtręty, za policjanta-inteligenta i za wykreowanie jednego z najbardziej fascynujących zwyrodnialców, Juliana Hirtmanna

Bernard_Minier

By Alain Schneider – Praca własna, CC-BY-SA-3.0

Bernard Minier dorastał w  Montréjeau, u stóp Pirenejów – i również w miasteczku w Pirenejach toczy się akcja jego najsłynniejszych powieści. Pisarstwu poświęcił się dopiero w wieku dojrzałym, jednak obecnie utrzymuje się jedynie z pisania książek. Zanim zaczął pisać, pracował jako celnik, z czasem awansując na stanowisko naczelnika służby celnej w Montreuil. Jego kryminały wyróżnia pewien filozoficzny namysł nad kondycją człowieka. Jednak nie zabraknie w nich najlepszych wyznaczników gatunku, to jest skomplikowanej zagadki kryminalnej, zwyrodniałego mordercy czy świetnie opisanej pracy policji.

Cykl o policjancie Martinie Servazie należy czytać po kolei. Wątki łączą się, sprawy kryminalne plączą, a kolejne ruchy przeciwnika francuskiego policjanta są zależne od jego poprzednich działań. Bo Hirtmann prowadzi z Servazem perwersyjną grę. A w tle pobrzmiewają symfonie Gustava Mahlera.

1097071-pdw_book_cover136967-352x500316271-352x500611658-352x500

„Bielszy odcień śmierci”: Gdy komendant Martin Servaz, gliniarz z Tuluzy słynący ze swej przenikliwości i intuicji, zostaje wezwany do ciała zawieszonego na najwyższym wyciągu kolejki w samym sercu Pirenejów, nie wie jeszcze, że będzie to najdziwniejsza sprawa w jego życiu. Policjanci dowiadują się, że zostali wezwani do… zwłok konia. Jednak zwierzę, którego ciało znaleziono rozpostarte na górnej stacji wyciągu nie jest pierwszym lepszym koniem, to champion mieszkającego w okolicy potentata. Co było motywem, czy chodziło o zemstę? W ten sposób rozpoczęło się najbardziej skomplikowane śledztwo w karierze Servaza. W ciągu kilku dni w okolicy doszło do kolejnych zbrodni: tym razem ofiarami byli ludzie… W malowniczej dolinie kryje się ośrodek dla najbardziej zwyrodniałych psychopatów, Instytut Wargniera. To tu trafiają najgorsze przypadki morderców z całej Europy. Tu również odsiaduje swój wyrok Julian Hirtmann, zabójca, sadysta, a równocześnie inteligentny, wyrafinowany mężczyzna, wielbiciel muzyki Mahlera… Jego los zwiąże się w pewien sposób z losem komisarza Servaza, ale w jaki – tego nie zdradzę.

Kryminały Miniera w dość widoczny sposób wyróżniają się na rynku. Już sama postać Martina Servaza jest dość nietypowa: oto bowiem mamy zwykłego faceta, nie żadnego gliniarza bohatera ze skłonnościami do autodestrukcji, ale mężczyznę, który prowadzi w miarę uporządkowane życie, w którym jedyną porażką jest jego zakończone małżeństwo. Ma jednak dobry kontakt z córką Margot, nie jest uzależniony od alkoholu i nie potrzebuje nikomu nic udowadniać. Ma pewne skazy, niektóre wręcz zmniejszające jego wartość jako policjanta – jest mianowicie beznadziejnym strzelcem i ma lęk wysokości. Jednak Servaz ma inną, świetnie działającą broń: swój umysł. I to dzięki temu, że robi z niego użytek oraz dzięki swojej niesamowitej intuicji jest tak dobrym policjantem. To nie jest tępy glina, przeklinający i upijający się w knajpach – to nowy typ policjanta: intelektualista.

Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu przypadnie do gustu sposób, w jaki prowadzona jest fabuła. Zamiast na pędzącą na łeb, na szyję akcję, Minier stawia na mroczny klimat, który dosłownie powoduje ciarki na plecach. Schowany gdzieś w niedostępnych górach Instytut Wargniera, psychopatyczny seryjny morderca, którego portret jest jednym z najlepszych, jakie spotkałam w literaturze, mrożąca krew w żyłach gra na linii Servaz-Hirtann, najgorsze ludzkie żądze i przywary, złudne nadzieje i źle lokowane uczucia, zagrożenie, które wciąż wisi w powietrzu, makabryczne opisy… To wszystko sprawia, że seria o komendancie Martinie Servazie jest pełnokrwistym kryminalnym smakołykiem dla czytelników o wyrobionych gustach. Co może niektórych odrzucać, to momentami powolne tempo akcji (napięcie narasta stopniowo, chwilami niby nic się nie dzieje, ale jest to takie nic, które mi osobiście stawiało włoski na rękach) i rozważania głównego bohatera na tematy ocierające się nieraz o filozofię bądź psychologię. Możemy więc poczytać, co policjant sądzi o kondycji człowieka, o trudnej bliskości, która łączy go z córką czy o równie trudnej i niejednoznacznej relacji z Charlene, żoną jego najlepszego przyjaciela Esperandieu. Dla mnie osobiście były to tylko dodatkowe smaczki, które zadecydowały, że seria kryminalna Bernarda Miniera stała się jedną z moich ulubionych, zaraz obok cyklu o Harrym Hole Jo Nesbø czy Trylogii grobiańskiej Krzysztofa A. Zajasa.

Żałuję trochę, że ostatni tom, „Noc”, który miał premierę 31 stycznia br., poszedł w nieco innym kierunku. Na czwartą część Minier kazał czytelnikom czekać cztery lata. Cieszę się, że ja mogłam poznać całą historię od razu, ponieważ nie da się ukryć, że fabuła piekielnie wciąga. Potyczka Servaz-Hirtmann to siła napędowa książek francuskiego pisarza: chce się od razu wiedzieć, co będzie dalej i kto wygra ten dziwaczny, chory pojedynek. W „Nocy” akcenty zostały przesunięte z rozmyślań na pędzące wydarzenia, co z kryminału z silnym wątkiem psychologicznym zrobiło książkę akcji. Dla jednych będzie to plus, dla drugich minus: ja byłam fanką powolnej, acz szczegółowej fabuły, jednak rozumiem, że zbliżanie się do kulminacyjnego momentu historii musiało znaleźć odbicie w budowie powieści. Nie da się ukryć, że działania Hirtmanna nadal mrożą krew w żyłach, a czytelnik kibicuje Servazowi, trzymając kciuki za ukaranie zbrodniarza – jednak w kryminalnej historii Bernarda Miniera nic nie jest proste, a świat nie dzieli się na to, co czarne i na to, co białe.

Bernard Minier poprowadził historię Martina Servaza tak, że liczę na kolejne części cyklu. Nie chciałabym się rozstawać z gliniarzem-intelektualistą, wydaje mi się również, że i Julian Hirtmann mógłby mnie jeszcze zaskoczyć. Choć dla policjanta lepiej byłoby, żeby seryjny morderca zgnił w więzieniu, dla czytelników z pewnością ciekawsze by było, gdyby jeszcze wiele namieszał w życiu komendanta Servaza i jego bliskich.

A czy Wy znacie tę serię? Jeśli nie to mam nadzieję, że zachęciłam Was, by po nią sięgnąć. Mogę przybić na tych książkach znak jakości bloga tanayah czyta.

Ocena całości cyklu: 5+/6

Za egzemplarze recenzenckie książek dziękuję Domowi Wydawniczemu Rebis:

rebis logo

Reklamy

2 thoughts on “Zbiorówka #3: B. Minier, cykl o Martinie Servazie

  1. Pingback: Podsumowanie stycznia | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

  2. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy ‒ piszę o książkach od 2013 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s