„Księga nocnych kobiet” M. James

Autor: Marlon James

Tytuł: Księga nocnych kobiet

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 480

Rok pierwszego wydania: 2009

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Minął mniej więcej rok i Wydawnictwo Literackie uraczyło czytelników kolejną (a właściwie według chronologii pisania – poprzednią) książką Marlona Jamesa, laureata Nagrody Bookera. Czekałam na tę książkę i byłam bardzo ciekawa, co autor zaserwuje tym razem: jaką historię nam opowie? I oto jest: „Księga nocnych kobiet”, która porusza jeden z najbardziej bolesnych dla czarnoskórych osób tematów – europejski kolonializm i związane z nim niewolnictwo rdzennej ludności podbitych krajów. Witamy na Jamajce przełomu XVIII i XIX wieku. Ostrzegam: będzie mocno i brutalnie. Będzie pot, krew i łzy.

593170-352x500Na jednej z wielu plantacji cukru żyje czarnoskóra nastolatka Lilit. Osiąga właśnie wiek, w którym ma zacząć katorżniczą pracę, jednak dziewczynę wyróżnia cięty i niepohamowany język, który nie raz wpędza ją w nie lada kłopoty. Lilit nie jest przystosowana do zginania karku przed Anglikami i nie pozwala sobie na pewne zachowania, nie chcąc się pogodzić z tym, że Murzynka jest własnością swojego pana i może on z nią zrobić dosłownie wszystko: wysłać ją do przekraczającej jej siły pracy, wybatożyć do krwi, zgwałcić, a nawet zabić. Taka jest rzeczywistość.

Po kolejnym poważnym występku Lilit zostaje wzięta pod skrzydła starej niewolnicy Homer. Kobieta najpierw chowa krnąbrną dziewczynę w piwnicy, a gdy sprawa przysycha i gniew pana mija, prezentuje młodą niewolnicę. W wyniku kaprysu właścicieli Lilit zostaje Murzynką pracującą w domu, co jest sporym wyróżnieniem – ma lżejszą pracę niż czarnoskórzy pracujący na polach. Jednak Lilit zadziera nosa i czuje się lepsza od innych, a to przyciąga nieszczęście…

Homer wraz z grupą kilku kobiet chcą przeprowadzić bunt na plantacji. Starsza niewolnica zapoznaje z ich planem krnąbrną Lilit, bowiem dostrzega u niej ten rys wolności, którego nie przejawia większość Murzynów na Jamajce. Jednak po czyjej stronie stanie młoda dziewczyna? W czasie przygotowań do przewrotu splątana sieć powiązań między czarnymi a białymi zaczyna się rozpraszać: na jaw wychodzą tajemnice i dziwne zależności, a w grę wchodzą zazdrość, przemoc i… miłość. Co z tego wyniknie?

Wszystkie negry chodzą w koło. Zakonotujcie to sobie, a resztę dopowiedzcie sami. Jak wylezie ze statku albo z matczynej pipy, przed każdym taka sama ciemna droga. Ciemna, szeroka i długa jak tysiąc lat. Jak negr idzie, światło mu odebrane, żeby nie wiedział, gdzie czeka go zakręt albo wybój. Gorzej jeszcze, bo nie widzi, że chodzi w koło i zawsze wróci tam, skąd wyszedł.

„Księga nocnych kobiet” to kawał mocnej prozy – ale to mnie nie zdziwiło, bo znałam już przecież „Krótką historię siedmiu zabójstw”. Marlon James znów zabiera nas w pełną krwi, strachu i śmierci podroż na Jamajkę, tylko tym razem cofamy się w czasie do przełomu XVIII i XIX wieku, gdy wyzysk czarnego człowieka przez białego kwitnie. Przemoc jest tu chlebem powszednim, a śmierć niewolnika znaczy tyle, co splunąć. W takiej straszliwej scenerii autor opisuje bardzo konkretny (i niechlubny) wycinek naszych dziejów, a równocześnie nakłada na to uniwersalny filtr, dzięki czemu współczesny czytelnik europejski bez problemu odnajdzie się w jakiś sposób w przedstawianej rzeczywistości. Pragnienie wolności, zazdrość, gniew, miłość i zaufanie: w końcu są to jak najbardziej ludzkie cechy i szkoda, że i dziś niektórzy nie przyjmują do wiadomości, że dotyczą one wszystkich ludzi (każdej rasy, wiary czy orientacji seksualnej).

Lilit dorasta na kartach powieści i przechodzi pewną przemianę. Z irytującej nastolatki przeobraża się w młodą kobietę, która przeżywa pierwszą, poważną miłość. A że jest to uczucie zakazane, tym mocniejsze emocje wzbudza w czytelniku. Przyznam szczerze, że początkowo nie lubiłam młodej niewolnicy, przez co miałam problem, by „wczytać się” w tę historię, jednak z czasem zaczęłam jej kibicować.

Czymś, o czym nie można nie wspomnieć, a co jest ogromnym atutem „Księgi nocnych kobiet”, jest ich język. Murzyni mówią w specyficzny sposób, z dziwną składnią i całą masą wulgaryzmów: wciąż się wyzywają, krzyczą na siebie i się kłócą. To powoduje, że książka jest tak autentyczna, a czytelnik ma wrażenie wpadnięcia w zupełnie inny świat niż ten, który jest mu znany. Jednocześnie zaznaczyć trzeba, że jest to powieść dla dorosłego, wyrobionego czytelnika, bowiem ilość wulgarnych słów może zniesmaczyć co wrażliwsze osoby.

Może „Księga nocnych kobiet” nie zrobiła na mnie aż tak dużego wrażenia jak „Krótka historia siedmiu zabójstw”, ponieważ jest fabularnie i językowo prostsza, ale to wciąż świetna i bolesna powieść o człowieku. Tak właśnie myślę: że jej głównym tematem jest człowiek. Nieważne bowiem, czy mamy białą, żółtą czy czarną skórę, wszyscy jesteśmy ludźmi i czujemy to samo, targają nami podobne emocje i namiętności. Warto zapamiętać przesłanie, które dobitnie głosi Marlon James.

5-/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu:

literackie

Reklamy

5 thoughts on “„Księga nocnych kobiet” M. James

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

    • Dobre pytanie! 😉 Chyba jednak od „Księgi nocnych kobiet”, jest przystępniejsza, ale pokazuje dobrze, jaki styl ma Marlon James. „Krótka historia…” to jakby poprzeczka wyżej 🙂 Obie gorąco polecam.

  2. Pingback: Podsumowanie października + mini relacja z Międzynarodowych Krakowskich Targów Książki 2017 | Książkowe światy - moje recenzje książek

  3. Pingback: Tydzień Blogowy #89 & DARMOWA KSIĄŻKA TYGODNIA – Wielki Buk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s