„Niepełnia” A. Kańtoch

Autor: Anna Kańtoch

Tytuł: Niepełnia

Wydawnictwo: Powergraph

Liczba stron: 232

Rok pierwszego wydania: 2017

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Rynek książki dąży do prostych określeń: ta książka to thriller, ta romans, ta fantasy. Specyfika działania księgarń i bibliotek wymusza dookreślanie, katalogowanie, układanie według pewnego porządku. Z najnowszą książką Anny Kańtoch pod tytułem „Niepełnia” księgarz i bibliotekarz może mieć jednak problem: no, chyba że ustawi ją po prostu w dziale literatury polskiej. Autorka stworzyła coś, co ma trochę z fantastyki, trochę z kryminału, a trochę… z krwawej baśni.

588043-352x500Dawno, dawno temu w głębokim lesie i w równie głębokim śniegu stał dom. A w tym domu na odludziu mieszkało Słoneczko. A właściwie mieszkali rodzice Słoneczka, bowiem Słoneczko przebywało zamknięte w piwnicy, a to doprawdy trudno nazwać mieszkaniem. Słoneczko urodziło się jako hermafrodyta, ale nie chciało się określać – czuło się pełne w swojej dwupłciowości („Jeszcze nie, nie dzisiaj. Później, jak będę duży i silna”). Zostało więc zamknięte i schowane, bo jakże to pokazywać ludziom takie dziwadło? I tak sobie rosło i marzyło, a w ciemności ukazywały mu się nieraz studnie do innych światów.

No to może jeszcze raz? Dawno, dawno temu w głębokim lesie i równie głębokim śniegu stał dom. A w tym domu na odludziu krew i śmierć. Ślady na białym puchu prowadzą wprost do środka, a w jednym z pomieszczeń leży trup. Zginął brat czy jednak siostra? Kto tu kogo zabił i czy w ogóle zabił?

Ale równie dobrze mogę zacząć również tak: Dawno, dawno temu w głębokim lesie itd., itp. ukrywała się Marta, która zniknęła nagle wprost z centrum Katowic tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Piotrek, jej chłopak, długo szuka tropu i zastanawia się, czy Marta została porwana, czy też uciekła. A jeśli uciekła, to jaki miała powód? Przecież wszystko między nimi było dobrze…

Kto ukrywa się w domku w lesie? Kto kogo zabił, kto umarł, a kto chciał zniknąć bez śladu? Nic nie jest oczywiste w „Niepełni”. Kańtoch wciąż myli tropy i prowadzi nas od jednej historii do drugiej – a każda z nich jest po mistrzowsku zszyta z poprzednią. Wydaje mi się, że zbrodnia i zagadka są tu jedynie pretekstem do pokazania bohaterów: bardzo nieoczywistych,  z niepewną tożsamością płciową. Mamy tu „męską dziewczynę” i „dziewczęcego chłopaka”, postaci nie do końca czujące pełnię identyfikacji ze swoją płcią, a także jedyną osobę, której ten problem nie dotyczy: obupłciowe Słoneczko.

„Niepełnię” można więc czytać jako powieść o poszukiwaniu tożsamości – w różnym sensie. Jak mówi sama autorka w wywiadzie udzielonym Staszkowi Krawczykowi, „moim zamiarem nie było to, aby czytelnik zostawał z poczuciem, że to jest chaos. Nie próbowałam napisać kryminału w stylu Agathy Christie, ale też nie chciałam przedstawiać świata jako czegoś niezrozumiałego. Chodziło mi raczej o to, aby wszystko składało się w całość na poziomie metaforycznym, symbolicznym”. Kolejne opowieści składające się na tę książkę to zazębiające się ze sobą fragmenty: i rzeczywiście, im więcej się ich przeczyta, w tym bardziej zrozumiałą, choć wciąż mocno metaforyczną całość te historie się składają.

Nowa powieść Anny Kańtoch to proza wymagająca skupienia oraz „otworzenia głowy”, jeśli jednak czytelnik zdoła to osiągnąć, otrzyma smakowitą ucztę literacką. Dawno nie miałam takiej intelektualnej przyjemności z czytania, jak podczas lektury „Niepełni”. Warto odnotować i docenić pracę pisarki nad tekstem (ponownie z bloga Staszka Krawczyka):

Mogę powiedzieć, jak rozpisywałam sobie wszystkie te historie. Wzięłam od Krzyśka Wójcikiewicza różnokolorowe karty do „Magic: The Gathering”, rozkładałam je na stoliku i próbowałam przetasować: tutaj kolor czerwony, tutaj zielony, a potem może znowu czerwony, a może jednak niebieski? Każda barwa oznaczała wątek jednej osoby – poszczególne historie nie są opowiadane jako całość, tylko przerywane innymi historiami. Spędziłam chyba trzy dni, przekładając te karty między sobą i szukając układu, w którym wszystkie opowieści będą płynnie między sobą przechodziły. Tak powstała struktura tej książki.

Trzeba przyznać, że dało to niesamowity efekt. Zdecydowanie polecam lekturę!

6/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Powergraph:

powergraph_log002

Reklamy

5 thoughts on “„Niepełnia” A. Kańtoch

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Jestem już ogromnie zachęcona do „Niepełni”, tylko mam obawy… Kańtoch nie spodobała mi się w „Wierze” i nie mogłam doczytać „Łaski”. Chyba po prostu nie wciąga mnie jej styl, choć teraz próbuję z „Czarnym” i jest nawet ok. Może muszę się jeszcze wgryźć.

    • Na pewno w „Niepełni” (i, sądząc po opisie, w „Czarnym” też) jest inna narracja, to są w ogóle dość różniące się od typowych kryminałów Kańtoch książki 😉 Ja czytałam „Łaskę” – było okej, ale bez zachwytów, natomiast „Niepełnia” jak widzisz bardzo mi się podobała 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s