„Ciemne siły” J. Piekiełko

Autor: Jacek Piekiełko

Tytuł: Ciemne siły

Wydawnictwo: Videograf

Liczba stron: 336

Rok pierwszego wydania: 2017

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Ostatnio coraz częściej zdarza mi się sięgać po grozę i horror w wykonaniu rodzimych autorów: „Demon” Henela, „Czarna Madonna” Mroza… Kolejną książką tego gatunku, którą przeczytałam jest powieściowy debiut Jacka Piekiełko „Ciemne siły”. Autora kojarzę ze świetnego opowiadania z antologii „Oblicza grozy”, tym bardziej byłam więc ciekawa jak poradzi sobie w dłuższej formie. Piekiełko (cóż to za świetne nazwisko dla pisarza horrorów!) wymieszał kilka elementów i stworzył iście diabelską mieszankę.

564475-352x500Gdy grupa młodych, polskich archeologów przybywa na badania do Rosji, nie spodziewa się, jakich odkryć dokona. Udaje im się trafić na starą trumnę, a to, co w niej znajdują powoduje, że ich badania zaczynają iść w zupełnie inną stronę. Piotr, Monika, Stefan i ich francuski pomocnik, Jean-Pierre, muszą zrewidować swoje poglądy na historię i racjonalny ogląd świata, bowiem to, co odkryli, przeczy wszystkiemu, w co do tej pory wierzyli. W dodatku od momentu znalezienia trumny z niesamowitą zawartością pomiędzy badaczami zaczyna się coś psuć: przestają sobie nawzajem ufać, coraz częściej się kłócą, a wszystkie niedokończone sprawy jeszcze sprzed wyjazdu na wykopaliska zdają się kumulować, narastać i do końca psuć atmosferę w zespole.

Jakby tego było mało, mieszkańcy wioski, w której prowadzone są badania, są do nich bardzo nieprzychylnie nastawieni. Co takiego odkryli archeologowie i dokąd ich to zaprowadzi? Jedno jest pewne: gdyby wiedzieli, co ich czeka, szybko zakopaliby feralną trumnę i starali się o sprawie jak najszybciej zapomnieć.

Jacek Piekiełko postawił na dość rzadki, by nie powiedzieć – niespotykany w literaturze grozy temat: bioenergoterapię. Owszem, bioenergoterapeuci mają nie najlepszą opinię, wyzywani są od oszustów i szarlatanów, ale Piekiełko poszedł jeszcze dalej, a gdzie? Tego nie mogę Wam zdradzić, żeby nie zepsuć przyszłym czytelnikom „Ciemnych sił” niespodzianki. A jeśli Rosja i tajemnicze moce to oczywiście musi być obecny Grigorij Jefimowicz Rasputin, chłop rosyjski, rzekomy mnich, domniemany chłyst, faworyt rodziny cesarza rosyjskiego Mikołaja II i jeden z najbardziej wpływowych ludzi w Rosji pod koniec jego rządów. Mamy tu więc legendy, zabobony i sekty religijne, prawdziwe postaci znane z historii i wymyślonych bohaterów, strach, inność i nieufność, brutalnych mężczyzn, krzywdzone kobiety i nadnaturalne moce.

Odniosłam wrażenie, że Jacek Piekiełko postanowił w ten debiut włożyć jak najwięcej rzeczy, postaci i tematów, które go pasjonują. Efektem jest zadziwiający misz-masz, który niestety niejednokrotnie daje wrażenie przesytu. W dodatku historia prowadzona jest dwutorowo, to znaczy czytelnik zapoznaje się z teraźniejszymi wydarzeniami w Rosji, a równocześnie co jakiś czas cofa się do czasów sprzed wyprawy badawczej, by autor mógł pokazać, w jaki sposób archeolodzy doszli do tego punktu, w jakim się teraz znajdują. Choć miało to zapewne wiele wyjaśniać, praktycznie do samego końca gmatwało fabułę i wprowadzało w moim odczuciu jeszcze większy chaos.

Czy się bałam? Niespecjalnie, bo wszystko było dla mnie zbyt dziwaczne. Próbowałam się skupić na zakręconej fabule, by zrozumieć logikę świata przedstawionego i jakoś nie starczyło już miejsca na strachy.

Lecz czy spisałam powieść Jacka Piekiełki na straty? Nie. To dość nierówna historia, ale ma dobre momenty, a język, jakim jest napisana sprawia, że mimo wrażenia chaosu czyta się ją dość gładko. Muszę też przyznać, że zakończenie mnie pozytywnie zaskoczyło – w horrorach i powieściach grozy jest często słabym punktem, tu było przemyślane: ani nie nazbyt dosłowne, co zabijałoby całą wypracowywaną przez książkę grozę, ani nie nazbyt mgliste, co pozostawiałoby czytelnika z uczuciem niedosytu.

Jacek Piekiełko to młody autor (rocznik 1989), który jest na początku swojej pisarskiej ścieżki. Widzę w nim potencjał i wierzę, że kolejne teksty wychodzące spod jego pióra będą coraz lepsze i bardziej dopracowane. Moja rada? Mniej elementów z różnych układanek i prostsza linia fabularna, za to lepiej dopracowana. Liczę na to, że za kilka(naście) lat będę mogła mówić, że miałam nosa i dobrze zapowiadający się pisarz grozy stanie się naprawdę mocnym zawodnikiem w świecie „strasznej” literatury.

3/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Videograf i autorowi, Jackowi Piekiełko:

logo1_videograf

Reklamy

5 myśli w temacie “„Ciemne siły” J. Piekiełko

  1. Pingback: Podsumowanie sierpnia | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  3. Nie mam najlepszych doświadczeń z polskimi pisarzami grozy, ale fajnie, że pojawiają się kolejne nazwiska i kolejne powieści. Szkoda, że autor nie zdecydował się na wiodący motyw i powrzucał wszystko, co mu przyszło do głowy, ale pewnie i tak sięgnę po „Ciemne siły”.

    • Ja, póki co, też nie umiem znaleźć nikogo naprawdę dobrego. Muszę w najbliższym czasie sprawdzić Stefana Dardę, zbiera dobre recenzje 😉
      A Piekiełko jest całkiem okej, choć trochę przedobrzył 😉

  4. Przyznam, że nawet gdy książka wypadła świetnie, to i tak chyba bym po nią nie sięgnęła, bo jakoś nie poczułam zaintrygowania fabułą. Może kolejna powieść autora mnie bardziej przyciągnie i będzie pozbawiona tych elementów, które nieco studzą emocje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s