„Kolacja dla wrony” J. Carroll

Autor: Jonathan Carroll

Tytuł: Kolacja dla wrony

Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis

Liczba stron: 208

Rok pierwszego wydania: 2017

Tłumaczenie: Jacek Wietecki

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Gdy myślę o latach dziewięćdziesiątych XX wieku, mam wrażenie, że nie było wówczas w Polsce równie popularnego pisarza jak Jonathan Carroll. Może dorównałby mu ewentualnie William Wharton, jednak ich style i historie zdecydowanie się różnią. Carroll postawił na intrygującą mieszankę realizmu z oniryzmem – gdy czyta się jego książki nigdy nie można być pewnym, czy te wszystkie gadające psy i osoby z zaświatów tylko się bohaterowi śnią, czy też może są niezwykłym, ale jak najbardziej realnym elementem świata przedstawionego. Nie każdy lubi jego wyobraźnię: dla niektórych to głupie historyjki o gadających psach. Twórczość Carrolla chyba albo się uwielbia, albo kompletnie jej nie czuje, nie ma nic pośrodku. Ja akurat doceniam jego pomysły i skojarzenia. Dawno już nie sięgałam po książki tego pisarza, gdy więc Dom Wydawniczy Rebis dał mi sposobność do zapoznania się z jego najnowszym zbiorem, nie wahałam się długo. I tak oto wpadła w moje ręce „Kolacja dla wrony”.

565671-352x500Co kryje się pod przyciągającą wzrok, lekko niepokojącą okładką? To zbiór krótkich form autora. Zapisane tu i ówdzie spostrzeżenia na temat relacji międzyludzkich, życia jako takiego, więzi z przyrodą (psy!), samotności, podsłuchane rozmowy i wyobrażone zdarzenia. Niektóre z tych tekstów mają ledwie kilka linijek, inne stronę, żaden jednak nie jest zbyt obszerny. To wyimki, okruszki ze świata Carrolla. Niektóre są dość banalne, inne zaskakują świeżym spojrzeniem, wiele z nich zyskuje też drugie dno przez specyficzne skojarzenia pisarza. Widać, że Carroll jest wyczulony na codzienne, niby zwyczajne sprawy i nawet tam, gdzie przeciętny obserwator nie wyciągnąłby zbyt wiele, on znajduje pożywkę dla swojego umysłu i wyobraźni.

Jest w tym jakaś uważność, widać wielkie skupienie i namysł nad życiem. Czy są to elementy autobiografii, czy rozważania o twórczości, czy mowa o książkach, czy o jedzeniu, mam wrażenie, że we wszystkim wyraźnie odbija się dusza pisarza. To nie są zapiski, które mógłby poczynić byle kto. Jeśli tylko czytelnik zna twórczość Carrolla i jego fiksacje, odnajdzie jego wyjątkowy rys w każdym zdaniu.

Z drugiej strony te fragmenciki najlepiej czytać po kawałku, choć mała objętościowo książeczka daje się połknąć za jednym posiedzeniem. Im jednak więcej zażyjemy Carrolla na raz, tym mniejsze wrażenie może robić. Czytelnik coraz częściej zauważa przeciętne teksty, wyświechtane skojarzenia i powtarzanie się pewnych motywów. To książka albo dla kogoś, kto pisarza jeszcze mało zna (ten może się zachwycić, bo zetknąć się pierwszy raz z tą nieokiełznaną wyobraźnią: to robi wrażenie!), albo dla miłośnika jego twórczości (temu nie trzeba jej nawet polecać).

Jonathan Carroll w „Kolacji dla wrony” nie sili się na oryginalność przemyśleń, nie pozuje na mędrca. Pokazuje, że czasem coś mu się nie udaje, czegoś nie rozumie, a jego doświadczenia i refleksje zdają się być dla niego istotne właśnie dlatego, że przefiltrował je przez własną wyobraźnię i doświadczenia. Rzecz nieobowiązkowa, ale warta uwagi.

4/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję Domowi Wydawniczemu Rebis:

rebis logo

2 myśli w temacie “„Kolacja dla wrony” J. Carroll

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Pingback: Podsumowanie sierpnia | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s