„Inwazja” W. Miłoszewski

Autor: Wojtek Miłoszewski

Tytuł: Inwazja

Wydawnictwo: W.A.B.

Liczba stron: 512

Rok pierwszego wydania: 2017

Źródło: Egzemplarz recenzencki


My, czytelnicy, jesteśmy przyzwyczajeni do napisanych z rozmachem opowieści, w których zwykły człowiek zostaje bez jego woli wkręcony w machinę dziejów. Te historie dzieją się zwykle w głębokiej przeszłości lub odległej przyszłości, w światach tak innych od naszego, że czujemy się bezpiecznie odseparowani od wydarzeń rozgrywających się na kartach powieści. Co jednak, gdy między trybiki maszyny dostanie się człowiek podobny do nas, nie żaden bohater ze stali, a całość dzieje się w rzeczywistości dobrze nam znanej? Teraz, w Europie Środkowej, w Polsce, w czasach, gdy prezydent ma na imię Andrzej i jest pod wpływem pewnego Prezesa? Gdy na arenie międzynarodowej liczą się Putin, Merkel, Hollande i Trump? O, wtedy można się poczuć doprawdy nieswojo. Przerażającą wizję teraźniejszości kreśli na kartach „Inwazji” Wojtek Miłoszewski.

575083-352x5002017 rok to niebezpieczny czas dla Europy i dla Polski. Byle iskra może wywołać prawdziwy pożar. Rosja pogrąża się w kryzysie, a prezydent Władimir Putin nie może sobie pozwolić na osłabienie państwa. Wraz z Angelą Merkel i François Hollande opracowuje spisek, który prowadzić może do wojny w całej Europie, a może i na świecie. Polska, podobnie jak Ukraina, jest jednym z krajów, które prezydent Rosji ma zamiar poświęcić w imię swoich racji – to tylko małe państwa, które można sobie podporządkować i wykorzystać do własnych celów. Polski rząd jest słaby: prezydent do tylko kukła sterowana przez Prezesa, najważniejsze stanowiska obsadzone są przez niekompetentnych, acz wiernych popleczników partii rządzącej, a wojsko… Gdzież mu się równać z rosyjską armią? Polacy nie wierzyli, że to nastąpi, a jednak stało się: wojna.

Na tym tle obserwujemy kilku bohaterów: byłego polskiego komandosa, który w obliczu zagrożenia kraju wraca do służby, zwykłego ojca rodziny, który stara się przeżyć od wypłaty do wypłaty i od kredytu do kredytu i bezkompromisową bizneswoman, która za wszelką cenę i nie cofając się przed niczym będzie dbać o swoje interesy. Wydaje się, że tej trójki nic nie łączy, lecz teraz złączyła ich wojna, z którą każde na swój sposób musi się mierzyć. Cóż, najlepiej radzi sobie Roman, w końcu jest byłym wojskowym. Zdaje się, że mężczyzna wreszcie czuje, że żyje, choć w każdej chwili może zginąć, znajduje się przecież na froncie, a tu nie ma litości… Danuta, rzutka bizneswoman też pozornie jakoś sobie radzi. Hurtownię kwiatów, którą prowadzi pod czujnym okiem despotycznego ojca zamienia na bardziej dochodowy w czasie wojny interes – jest pewien rodzaj człowieka, który nigdy nie zginie, a w otoczeniu nieszczęścia rozkwita. Cierpią jak zawsze zwykli ludzie. Michał, ojciec dwójki dzieci i mąż Basi, zabiera rodzinę, gdy w jego miejscu zamieszkania, Katowicach, zauważa pierwsze oznaki nadciągającej wojny: od tej pory rodzina musi przetrwać w zmienionym w oka mgnieniu, niezwykle niebezpiecznym świecie. Czy Polska ma jakiekolwiek szanse czy znów, tak jak w przeszłości, zostanie zmieciona z mapy świata?

Sięgając po książkę Wojtka Miłoszewskiego, brata świetnego pisarza kryminałów, Zygmunta, od razu nastawiałam się na czytadło, co oszczędziło mi kilku zawodów. Spodziewałam się wartkiej akcji, malowniczo opisanych scen (wszak Wojtek Miłoszewski jest scenarzystą) nadających się do przeniesienia na ekran 1:1, odrobinę schematycznych, acz różnorodnych bohaterów i krwistych opisów działań wojennych. I właściwie to wszystko dostałam, w związku z czym jestem całkiem zadowolona z lektury „Inwazji”. Jasne, książka ma swoje słabsze strony, na przykład niektórzy bohaterowie wydają mi się przerysowani: szczególnie mężczyźni kręcący się wokół Danuty są tak jednoznacznie źli, że aż wyglądają jak wycięci z bajki o złym wilku w wersji dla dorosłych, a znów komandos Roman jest tak skuteczny, że niemal zasługuje na rajstopy i majtki Supermana (choć ten drugi jest jednak ciut bardziej przez autora pogłębiony charakterologicznie).

Punktem zdecydowanie ryzykownym jest też przywołanie konkretnych postaci ze współczesnej sceny politycznej, jak prezydent Andrzej, Prezes, Putin, Merkel czy Trump. I nawet pal licho, że przez to, że widzimy ich codziennie w telewizji i czytamy o nich w internecie, możemy ich mieć dość, pal licho, że momentalnie zaczynamy porównywać ich książkowe reprezentacje z rzeczywistością, ale Wojtek Miłoszewski wyraźnie zaznaczył w swojej książce własne poglądy polityczne. Wyśmiewa bezlitośnie prezydenta Polski, tworzy karykaturalny obraz Prezesa, odmalowuje Trumpa jako blond wsiowego głupka z Ameryki – ogólnie dość sobie folguje. Jest to coś, co z pewnością podzieli czytelników „Inwazji” – ci, którzy również nie przepadają za wymienionymi politykami uśmieją się, czytając o uniżoności Andrzeja (nazywam go tak, bo w powieści ani razu nie pada jego nazwisko, są też lekko zmienione pewne fakty z jego życia, np. prezydent nie ma żony i dzieci) czy zachciankach Prezesa, ale będzie to raczej śmiech przez łzy. Za bardzo to podobne do naszej rzeczywistości, żeby setnie się ubawić. Natomiast reszta będzie oburzona takim przedstawieniem naszych czołowych polityków, co zresztą już jest dobrze widoczne w odbiorze książki.

Podsumowując, „Inwazja” świetnie sprawdziła się jako lektura „dopociągowa”. Jest to jedna z tych książek, które czyta się mimochodem, nawet nie wiedząc, kiedy znikają kolejne strony. Akcja wciąga, z bohaterami nie zżyłam się może zbyt mocno, ale byłam ciekawa ich dalszych losów i nie odczułam znużenia podczas czytania. Szkoda tylko, że fabuła urywa się w takim momencie, że nic właściwie się nie wyjaśnia, a autor też nie deklaruje gotowości pisania kolejnej części. A może jednak będzie kontynuacja?

Na koniec: świetna okładka. Jako że mieszkam niedaleko Katowic, wizja zniszczonego Spodka zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. I tak przy patrzeniu na okładkę, jak i podczas lektury miałam momentami ciarki na plecach.

4/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu W.A.B.:

Logo_wab

Reklamy

4 thoughts on “„Inwazja” W. Miłoszewski

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Ja jestem w połowie i podzielam w 100% Twoje zdanie dotyczące tej książki. Widać w niej taki bardziej filmowy rys. Niektóre sceny są jakby wyjęte z filmu akcji i wrzucone do książki. Bohaterowie są różni i pokazują wojnę z różnych stron ; czasem przeszkadza mi ich schematyczność, bo spłyca odbiór.

    • Fakt, niektórzy są dość jednowymiarowi. Trochę na to przymknęłam oko, bo nie spodziewałam się arcydzieła, chciałam poczytać coś lekkiego i wciągającego 🙂

  3. Pingback: Podsumowanie czerwca | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s