„Dziki seks” C. Bondar

Autor: dr Carin Bondar

Tytuł: Dziki seks. Niesamowite, zaskakujące i absolutnie porażające fakty z życia intymnego zwierząt

Wydawnictwo: Znak Literanova

Liczba stron: 368

Rok pierwszego wydania: 2015

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Książki na temat natury są ostatnio niezwykle popularne, co mnie bardzo cieszy. To świetnie, że wydawnictwa chętnie wydają kolejne tytuły o faunie i florze, racząc nas ciekawostkami, poszerzając wiedzę, zwracając uwagę na to, że przyroda jest ważna we współczesnym świecie, każąc nam zauważyć rośliny, które rosną wokół nas (oraz te zupełnie dla nas egzotyczne) czy przyjrzeć się uważnie zwyczajom zwierząt. Ekologia, troska o naszych zwierzęcych i roślinnych towarzyszy na planecie Ziemi – to coś godnego pochwały. Możemy czytać o Puszczy Białowieskiej, o Antarktydzie, poznawać zwyczaje ptaków i odkrywać sekrety roślin. W ten trend wydawniczy wpisało się również wydawnictwo Znak Literanova publikując książkę dr Carin Bondar pt. „Dziki seks”.

540765-352x500Rzut oka na okładkę – i już czujemy, że autorka musi znać się na rzeczy. Tytuł naukowy przed nazwiskiem brzmi dumnie i daje odczuć, że tu nie poczytamy niesprawdzonych bzdur, a masę „niesamowitych, zaskakujących i absolutnie powalających” ciekawostek na temat fauny. Czwarta strona okładki również kusi: „czuli kochankowie, niewierni partnerzy, niedostępne królowe, czarujący dranie, samotne matki, seryjni podrywacze, przedstawiciele społeczności LGBT”. Nic, tylko czytać z wypiekami na twarzy te wszystkie niegrzeczne wiadomości o zwierzętach!

Czytam więc, i im więcej czytam, tym bardziej się dziwię, bo nie do końca dostałam to, co mi obiecywało opakowanie. Przyznam szczerze, że książka jest rzetelna i posiada ogromny ładunek edukacyjny, bowiem czy wiecie, jakie miejsca do owipozycji wybierają muchówki czy chrząszcze? Albo co to jest cyklopoliploryna i za co odpowiada u trzmiela? A może zastanawiacie się, ile spermatek mają dżdżownice? Odpowiedzi na te (i wiele, wiele więcej) pytań znajdziecie w książce „Dziki seks”, ale od treści odstrasza naukowy język. Specjalnie przywołałam słowa powyżej, by pokazać, jak ta publikacja została napisana, a niestety jest to styl, który szybko zmęczy przeciętnego czytelnika. O ile nie jest się mocno zainteresowanym biologią i przyzwyczajonym do naukowych określeń, uwaga czytelnika szybko odpłynie w dal, zamiast skupiać się na kolejnych ciekawostkach o seksie. Bo nie powiem, to wszystko jest ciekawe, tylko napisane bardzo sucho. Błyskotliwy humor, zapowiadany na okładce, jest prawie niewidoczny, choć przez prawie 400 stron z dwa razy zdarzyło mi się cicho się zaśmiać.

Druga sprawa jest taka, że spodziewałam się, że Carin Bondar będzie opowiadać głównie o kręgowcach, podczas gdy ona skupia się na bezkręgowcach. I tak, zamiast prezentowanych na okładce króliczków czy wymienianych z tyłu orangutanów, w „Dzikim seksie” królują pluskwy, chrząszcze, muchy, pszczoły i dżdżownice. Z kręgowców mocniej reprezentowane są ptaki, o ssakach nie poczytamy prawie wcale. Szkoda, bo nie wierzę, by i one nie przejawiały ciekawych zachowań seksualnych.

Książka podzielona jest na trzy duże części o tytułach: spotkanie, seks, następstwa. W ich ramach ciekawie brzmiące tytuły rozdziałów, np. Mili faceci kończą ostatni, Kiedy chłopak jest też dziewczyną, Fauna queer, Pięćdziesiąt twarzy BDSM w królestwie zwierząt czy Zmęczone starsze panie i lubieżni starcy. Cóż, kiedy w treści rozdziałów ten humor zanika, zasłaniany łacińskimi nazwami wszystkich zwierząt (sądzę, że lepiej by się sprawdził spis w indeksie na końcu, niż ciągłe wtrącenia w nawiasie) czy długimi wywodami jak z wykładu dla studentów biologii. Przyzwyczajono nas do popularnonaukowych wydawnictw o przyrodzie, które pisane są lekkim językiem i które przyciągają wzrok masą ilustracji lub zdjęć. Przyznaję, może się rozleniwiłam, ale podoba mi się taka przystępna forma: to pozwala łatwo przyswoić wiedzę i zachęca do kolejnych odkryć. W „Dzikim seksie” zabrakło mi tej lekkości, nie uświadczy się też ani jednej ilustracji – choć może to i dobrze, bo nie wiem, czy chciałabym oglądać kopulujące pluskwy…

Mimo więc, że Carin Bondar zawarła w swojej książce mnóstwo informacji ze świata zwierząt (bibliografia jest imponująca!), trudno je przyswoić ze względu na trudny język. Polecam ten tytuł bardziej zorientowanym w temacie czytelnikom, których naukowy język nie odstraszy. Szczególnie tym, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej o życiu seksualnym bezkręgowców. Przeciętny czytelnik może nie przebrnąć.

3-/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Znak Literanova oraz portalowi duże Ka:

Bez nazwy-1B_duzeka_logo

Reklamy

12 thoughts on “„Dziki seks” C. Bondar

  1. Trochę szkoda tylko że książka nieco rozminęła się z Twoimi – i nie ukrywam, moimi też – oczekiwaniami, niemniej jednak chętnie bym do niej zajrzała 😉

    • Sądzę, że są ciekawsze książki na ten temat i to po nie warto sięgnąć 🙂 Ja biorę w ciemno marginesowską serię EKO, ciekawa też jestem „Sekretnego życia drzew” i „Duchowego życia zwierząt” 🙂

  2. Widzę, że jednak mamy odmienne zdanie 🙂 Ale może to też kwestia tego, że często czytuję publikacje naukowe (paleontologia, moja miłość ❤ ), więc przyzwyczajona jestem do języka tego typu. Generalnie "Dziki seks" czy wspominany przeze mnie "Seks na sześciu nogach" to pozycje dla czytelników "popularnonaukowych", a widzę, że spodziewałaś się raczej czegoś w stylu świetnej książki "Wieczne życie. O zwierzęcej formie śmierci" – bardziej literackiego 🙂

    • Zaraz zerknę do Twojej recenzji, faktycznie pamiętam, że pisałaś, że dla Ciebie język nie jest specjalnie skomplikowany i dobrze Ci się czyta 🙂 Ja jestem przyzwyczajona do języka naukowego, ale z zakresu literaturoznawstwa 😉 Nie czytałam „Wiecznego życia”, ale czytałam np. „Czochrałem antarktycznego słonia” Golachowskiego czy „Sagę Puszczy Białowieskiej” Kossak, czy książki Wajraka – chyba preferuję taki styl.

    • No bo okładka i opis mylą czytelnika, prawda? Wiesz, to jest dobra książka, ale ja jednak lubię wiedzieć, czego się spodziewać, a tu dostałam coś innego, niż się to zapowiadało. Zdecydowanie lekka lektura to to nie jest 😛

  3. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  4. Pingback: Podsumowanie kwietnia | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s