„Pragnienie” R. Flanagan

Autor: Richard Flanagan

Tytuł: Pragnienie

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 252

Rok pierwszego wydania: 2008

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Wielkobukowe wyzwanie (W Krainie Kangurów)


Instynkt, pożądanie, pragnienie. Wiedza, rozum, władza. Co jest ważniejsze w życiu człowieka, według którego klucza lepiej żyć? Czy uleganie instynktom jest złe, czy lepiej być chłodnym i wyważonym, czy też nigdy nie być letnim, gorączkować się, wczuwać, pragnąć? „Pragnienie” Richarda Flanagana pokazuje walkę między jedną a drugą postawą, walkę, która rozgrywa się zarówno w duszy Charlesa Dickensa, znanego pisarza, jak i sir Johna Franklina, badacza, i jego żony, lady Jane. Jedyną osobą, która nie waha się, nie rozmyśla, tylko po prostu żyje z dnia na dzień jest Mathinna, młoda Aborygenka, którą Franklinowie adoptują i poddają społecznemu eksperymentowi: czy da się ucywilizować dzikuskę? Czy chłodny chów spowoduje, że mała Murzynka wyrośnie na przykładną Angielkę?

536575-352x500Jest rok 1841. Sir Franklin jest gubernatorem na wyspie zwanej wtedy Ziemią Van Diemena, i stara się jak najlepiej zarządzać skrawkiem lądu oraz ludźmi, którzy się na nim znajdują. Dzikusy, barbarzyńcy, rdzenna ludność, Aborygeni. Ktoś, kogo biały człowiek uważał w tamtych czasach za wybrakowany produkt, dla którego była jedna, jedyna nadzieja: ucywilizowanie. I sir Franklin, jak na dobrego gubernatora przystało, dba o swoich Murzynów, niosąc im dobra białego człowieka, czyli ubrania, leki i wiarę chrześcijańską. Niestety Aborygeni jakoś nie chcą się uczłowieczyć: wciąż wierzą w zabobony, biegają boso po błotnistych drogach i w dodatku często umierają, jakby na złość szacownemu gubernatorowi. Najbardziej dzikim, nieokiełznanym duchem zdaje się młodziutka Mathinna i to właśnie jej Franklinowie postanawiają poświęcić najwięcej uwagi, biorąc dziewczynkę pod swoje skrzydła. Lady Jane, cierpiąca z powodu kolejnych poronień i pragnąca dziecka, może zaopiekować się tą małą istotą, i dać jej miłość i troskę. Tak się jednak nie dzieje, bowiem lady Franklin uważa, że emocje nie sprzyjają ucywilizowaniu Mathinny, jest więc dla dziecka surowa i trzyma dystans, odpychając przytulające ją rączki.

Gdy kilka lat później sir John wybiera się na wyprawę badawczą w poszukiwaniu mitycznego Przejścia Północno-Zachodniego, drogi morskiej z Europy do wschodniej Azji wiodącej przez Archipelag Arktyczny, słuch po nim ginie. Zaniepokojona lady Jane, pragnąc uciszyć okropne plotki na temat jej męża, prosi o pomoc bliskiego znajomego, uznanego pisarza Charlesa Dickensa. Dickens, sam zgnuśniały i nieszczęśliwy, w pisaniu, a później wystawianiu sztuki na podstawie losów sir Johna Franklina, znajduje niespodziewane ukojenie dla swych smutków.

Ponieważ za często padało, a jego za często ogarniał ponury nastrój, ponieważ czuł, że krok w krok chodzi za nim coś, co bardzo przypomina niepowodzenie, ponieważ chciał światła i musiał wiedzieć, czy nadal we wszystkim, co robi, posuwa się do przodu, ponieważ było mu zimno, a chłód jeszcze narastał, zaproponował tego wieczoru swojej małżonce Catherine, by w przyszłym miesiącu pojechali do Włoch. Catherine jednak nie chciała (…).

Te dwa wątki biegną obok siebie, splatając się jedynie drobnymi nitkami. W moim odczuciu głównym tematem „Pragnienia” jest samotność i niezrozumienie. Czytelnik tej powieści ma do czynienia z kolejnymi bardzo samotnymi ludźmi, choć czasem jest to samotność najdotkliwsza, bo we dwoje. Franklinowie są zamknięci, każde w swojej bańce cierpienia: lady Jane nie potrafi sobie poradzić z brakiem dziecka, a później z uczuciami względem Mathinny, sir John czuje, że nie sprawdza się jako gubernator, co odbiera jako osobistą porażkę, pragnie więc dokonać naukowego odkrycia, by poczuć się wreszcie użytecznym. Przybraną córkę traktuje jak eksperyment, małpkę bez klatki, ale że nie wykazuje zrozumienia, a jego zainteresowanie dzieckiem wzrasta i maleje dość przypadkowo, dziewczynka nie daje mu się do siebie zbliżyć.

Podobnie Charles Dickens czuje się samotny, nie potrafiąc znaleźć porozumienia z żoną. Uczucie wypaliło się i uszło z dymem codzienności, żona Catherine wydaje mu się gnuśna, schorowana, gruba i brzydka – cóż, jest po kilkunastu porodach, ale to chyba jeszcze nie powód, żeby się tak zapuścić? Żeby tak pełzać po podłodze codzienności, zamiast wznosić się na wyżyny? Pisarz mierzy się więc z kolejnym dziełem, które ma szansę zostać wielkim i potwierdzić jego pozycję pisarza, jednak czegoś mu brak. Wszystkim białym bohaterom tej powieści brakuje wolności, wewnętrznego przyzwolenia na to, by czuć – trzymają swe pragnienia na wodzy, zamykając serca na emocje, bo boją się, co z tego wyniknie i gdzie ich to zaprowadzi. Ich zupełnym przeciwieństwem jest Mathinna, która uczucia ma na wierzchu i okazuje je całą sobą – nie jest to jednak dobrze widziane wśród ludzi, wokół których się obraca.

Temat kolonializmu to nasza bolączka i, jak widać po lekturze powieści Flanagana, jest to temat wciąż nieprzepracowany. Co się stało, tego już nie odwrócimy, ale może takie książki to właśnie nasza pokuta, byśmy nie zapomnieli, co zrobiliśmy czarno- i czerwonoskóremu człowiekowi. To lektura bolesna, ale napisana tak pięknym językiem, że ponownie (jak przy lekturze „Ścieżek północy”) dziwnie się czułam, odnajdując czytelniczą przyjemność w zgłębianiu tak przerażających wątków. Ten kontrast między cudownie wyważoną kompozycją a tragizmem losów przedstawionych postaci uderza prosto w brzuch. Pozostaje mi już tylko zamilknąć z szacunkiem i podziwiać talent pisarski Richarda Flanagana.

5+/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Literackiemu:

literackie

Reklamy

8 thoughts on “„Pragnienie” R. Flanagan

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Pingback: Podsumowanie lutego | Książkowe światy - moje recenzje książek

    • Na razie czytałam tylko to i „Ścieżki północy”, ciut bardziej podobały mi się Ścieżki…, ale obie są świetne 🙂 Myślę, że akurat Tobie książki Flanagana też się spodobają.

  3. Pingback: Tydzień Blogowy #74 – Wielki Buk

  4. „Podobnie Charles Dickens czuje się samotny, nie potrafiąc znaleźć porozumienia z żoną. Uczucie wypaliło się i uszło z dymem codzienności, żona Catherine wydaje mu się gnuśna, schorowana, gruba i brzydka – cóż, jest po kilkunastu porodach, ale to chyba jeszcze nie powód, żeby się tak zapuścić? ”

    No nie spodziewałam się tego, że staniesz po stronie Dickensa. Doprawdy kilkanaście porodów to jeszcze nie powód by bolały plecy i mieć obwisłe ciało?! Dickens tak mnie irytował w tej książce swoimi krytycznymi uwagami wobec żony, zero docenienia wysiłku związanego z urodzeniem i wychowaniem dzieci, ciągle ma jakieś względem niej oczekiwania. To nie XXI wiek, gdzie uroda ma bardzo duże znaczenie i w związku z tym oferuje różne liftingi itd. W tych czasach liczyło się przede wszystkim duże potomstwo i za to były cenione żony. A Dickens był po prostu zadufanym w sobie egoistą. Tyle 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s