„Gdzie się cis nad grobem schyla” A. Bradley

Autor: Alan Bradley

Tytuł: Gdzie się cis nad grobem schyla (Flawia de Luce #5) / Zatrute ciasteczko (#1) / Badyl na katowski wór (#2) / Ucho od śledzia w śmietanie (#3) / Tych cieni oczy znieść nie mogą (#4) / Obelisk kładzie się cieniem (#6)

Wydawnictwo: Vesper

Liczba stron: 328

Rok pierwszego wydania: 2013

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Wielkobukowe wyzwanie (Książka, która czeka na nas od lat)


W Bishop’s Lacey minęła zima, powoli odchodzą też w niepamięć tragiczne wydarzenia, które miały miejsce w domu de Luce’ów kilka miesięcy temu. Przychodzi wiosna, a wraz z nią słońce, kwiatki, beztroska? O nie, nie tym razem: w Buckshaw nie może być spokojnie. Całe miasteczko jest podekscytowane zbliżającą się ekshumacją zwłok miejscowego świętego, Tankreda. Jak będzie wyglądało ciało? Co kryje wiekowy grobowiec? W dodatku zaginął organista, a niektórzy, jak gdyby nigdy nic, snują matrymonialne plany. Flawia nie będzie więc narzekać na brak zajęć. „Gdzie się cis nad grobem schyla” to już piąty tom przygód młodej chemiczki i samozwańczej detektyw.

313870-352x500Dziewczynka jak zwykle wściubia nos nie w swoje sprawy i jest wszędzie tam, gdzie coś się dzieje: towarzyszy swojej siostrze Feli, która ćwiczy grę na organach w miejscowym kościele, podgląda proces otwierania grobowca świętego i podsłuchuje tajemnice Dafi. Gdy zostaje otwarty grobowiec świętego Tankreda, jest oczywiście na miejscu (wszystko to jest bardzo ciekawe z chemicznego punktu widzenia!) i… czy muszę dodawać, że to ona odkrywa trupa? I nie – nie są to szczątki świętego, to o wiele świeższy nieboszczyk… Flawia przystępuje więc do śledztwa, i jak zwykle będzie kilka kroków naprzód przed policją.

Równocześnie w domu de Luce’ów coraz mocniej czuć przygnębiającą atmosferę. Zdaje się, że nie ma już szans, by uratować rodową siedzibę, z którą wiąże się tyle wspomnień… Co będzie z pokoikiem Harriet, ich tragicznie zmarłej matki, który trwa w niezmienionym stanie odkąd kobieta zaginęła? Co będzie z wielkim laboratorium Flawii? Gdzie się podzieją dziewczynki i ich ojciec, co się stanie z Doggerem, totumfackim głowy rodziny, i panią Mullet, która szykuje im wszystkim posiłki? Sytuacja staje się naprawdę poważna, a posiadłość zostaje wystawiona na sprzedaż, bowiem de Luce’owie nie mają jak spłacić długów.

Flawia nigdy tego głośno nie przyzna, ale jest załamana i przestraszona. Szuka nieśmiałej pociechy u jednej z sióstr, rozmawia też z Doggerem, jednak lokaj sam ma problemy wynikające z jego powojennej traumy, więc choć bardzo się stara, nie może być dla dziewczynki oparciem – bywają momenty, że to Flawia musi zaopiekować się nim. Dziewczynka jest świetną obserwatorką rzeczywistości, dorasta też i coraz bardziej świadomie patrzy na swoją rodzinę:

A potem, kiedy opadały emocje i wracał mi rozum, zdawałam sobie sprawę, jacy jesteśmy podobni: ojciec wkurzał mnie najbardziej, gdy mogłam się w nim przejrzeć jak w lustrze.

Aż chciałoby się rzec: dzięki niebiosom za trupa! Flawia ma przynajmniej zajęcie, śledząc powiązania między mieszkańcami miasteczka, tropiąc wątki i łącząc wszystko powoli w zgrabną całość. W tym tomie okazuje się, że młoda de Luce’ówna nie jest jedyną osobą w okolicy, która ma detektywistyczne zacięcie. Jednak młoda chemiczka nauczyła się działać solo i niezbyt jej się uśmiecha łączenie sił z innymi osobami. Śledztwo jest oczywiście niebezpieczne: ktoś zabił i jest prawie pewne, że morderca włóczy się wciąż po Bishop’s Lacey. Flawia znów będzie w niebezpieczeństwie…

Wraz z tomem piątym zmienił się tłumacz: Jędrzeja Polaka zastąpiła Magdalena Moltzan-Małkowska. Ponoć wybór ten spotkał się z dezaprobatą dużej części czytelników serii: ja co prawda nie byłabym aż tak surowa w ocenie, tragedii nie było, ale trzeba przyznać, że język Flawii stracił nieco na wyrazistości. Wydaje mi się, że Polak lepiej czuł brytyjski humor, który przełamuje mroczną atmosferę kryminalno-obyczajowych wątków. Całość wypada więc nieco bladziej, ale wciąż jest to świetna lektura o bardzo dobrze wykreowanym tle i intrygujących bohaterach. Na koniec autor zaserwował czytelnikowi taką bombę, że nie pozostaje nic innego, tylko jak najszybciej wziąć się za lekturę ostatniego, póki co, wydanego w Polsce tomu serii, czyli „Obelisk kładzie się cieniem”. Na szczęście wiem od wydawnictwa, że następna część znalazła już tłumacza (Moltzan-Małkowska zrezygnowała po dwóch tomach, uginając się pod naciskiem niezadowolonych fanów) i liczę na to, że w przyszłym roku będę mogła wraz z Flawią tropić kolejnych morderców.

Chyba jeszcze do tej pory o tym nie wspominałam, więc na koniec napiszę, że bardzo podobają mi się okładki książek o de Luce’ach: są o niebo ładniejsze od ich brytyjskich odpowiedników! Po raz kolejny – brawo wydawnictwo Vesper.

5-/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Vesper:

vesper250

Reklamy

7 thoughts on “„Gdzie się cis nad grobem schyla” A. Bradley

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Pingback: „Zatrute ciasteczko” A. Bradley | Książkowe światy - moje recenzje książek

  3. Pingback: „Tych cieni oczy znieść nie mogą” A. Bradley | Książkowe światy - moje recenzje książek

  4. Pingback: „Badyl na katowski wór” A. Bradley | Książkowe światy - moje recenzje książek

  5. Pingback: „Ucho od śledzia w śmietanie” A. Bradley | Książkowe światy - moje recenzje książek

  6. Pingback: Podsumowanie grudnia | Książkowe światy - moje recenzje książek

  7. Pingback: „Obelisk kładzie się cieniem” A. Bradley | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s