„Rozdarta zasłona” M. Szymiczkowa

Autor: Maryla Szymiczkowa (Jacek Dehnel, Piotr Tarczyński)

Tytuł: Rozdarta zasłona (Profesorowa Szczupaczyńska #2)

Wydawnictwo: Znak Literanova

Liczba stron: 320

Rok pierwszego wydania: 2016

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Przeczytam polski kryminał


Przełom XIX i XX wieku, Kraków, Galicja. Czasy, gdy kobiety nie studiowały na uniwersytetach, nie miały praw wyborczych i spełniały się głównie jako „żony przy mężu”, gotując, robiąc przetwory, przystrajając mieszkanie i kwestując dla biednych. Co jednak miały zrobić żywe, łaknące wiedzy umysły, którym bycie panią domu nie starczało? Profesorowa Szczupaczyńska, żona profesora medycyny Ignacego, była właśnie taką kobietą. W pierwszym tomie jej przygód pod tytułem „Tajemnica domu Helclów” profesorowa zasmakowała w rozwiązywaniu kryminalnych zagadek i pomogła policji w dopadnięciu winnego zabójstw w tytułowym domu pomocy społecznej. Po tych wydarzeniach kobieta wróciła do zwykłego, spokojnego życia, choć jednak zajęć miała dość (zbliżała się Wielkanoc, a tu tragedia! Karolcia, dopiero co przyuczona do służby, złożyła wymówienie), czegoś jej brakowało. Zamyślała się, wzdychała, czytała w gazecie Czas, kupowanej przez Ignacego przedruki powieści „Doktor Jekyll i pan Hyde” i… czy godzi się powiedzieć, że marzyła o jakiejś zbrodni? A jednak tak właśnie było. I tak zaczyna się druga część cyklu, czyli „Rozdarta zasłona”.

512713-352x500Można więc powiedzieć, że gdy nad Wisłą zostają znalezione zwłoki młodej kobiety to jest to widomy znak, że Zofia Szczupaczyńska sobie w pewien sposób tę zbrodnię „wyprosiła”. O, gdyby wiedziała jaka sprawa jej się trafi! Zapewne wtedy nie wyglądałaby tak chętnie jakiejś małej „awanturki”. Tym razem bowiem ofiarą jest osoba dobrze jej znana… Tym bardziej więc profesorowa pomiędzy robieniem powideł a porządkowaniem rodzinnych nagrobków angażuje się w śledztwo, co, jak i za pierwszym razem, skrzętnie ukrywa przed mężem. Czy statecznej matronie, za jaką uważa się Zofia Szczupaczyńska, wypada zajmować się zbrodniarzami? Szczególnie, że kobieta, szukając rozwiązania zagadek, musi udawać się do różnych nieprzyzwoitych i szemranych miejsc, takich jak zamtuz czy… dzielnica żydowska. Tu i ówdzie wspomoże ją męska dłoń (przyda się nieraz na przykład polubiony z czasem student jej męża, Tadeuszek Żeleński), jednak jak przyjdzie co do czego okazuje się, że kobieta jak zwykle zdana jest na siebie! Cóż, gdzie diabeł nie może, tam Szczupaczyńską pośle. Profesorowa ma jednak wyrzuty sumienia, że wikłając się w schwytanie zabójcy, zaniedbuje porządki domowe:

Poczuła poczucie winy, że swoje drugie życie prowadzi nie tylko obok małżeńskiego stadła, ale wręcz zamiast niego. To, co powinno jej, jako kobiecie, wystarczać – dobry mąż, udany dom, działalność na niwie dobroczynnej, opieka duchowa Kościoła – zeszło zdecydowanie na dalszy plan. Ekscytacja z powodu awanturniczych poszukiwań mordercy dalece przewyższała radość statecznego dbania o ognisko domowe; wertowanie czasopism w bibliotece cieszyło ją o wiele bardziej niż studiowanie książeczki do nabożeństwa, a zbieranie datków na renowację katedry nie mogło się równać z gromadzeniem tropów i próbami ułożenia z nich mozaiki, która wyjawiłaby sekret zabójstwa (…)

Mimo tego kobieta nie potrafi sobie odmówić dreszczyku emocji, którego dostarcza jej śledztwo. Działa więc z policją, a gdy trzeba to wbrew policji, niestrudzenie tropiąc zbrodniarza. Gdzieś w międzyczasie znajduje jeszcze energię na obowiązki domowe i rozmowy z Ignacym, gdzieś tam robi powidła, sprząta, a we wszystkim pomaga niezawodna służąca Franciszka. Dobrze mieć Franciszkę, szczególnie, że rezolutna dziewczyna jest pomocą nie tylko w kuchni… I tak obie niewiasty odkrywają mroczne oblicze Krakowa, zapuszczają się w ciemne uliczki i w okolice przybytków rozkoszy… Co się ukaże, gdy rozedrą zasłonę?

Zarówno pierwszy, jak i drugi tom przygód profesorowej Szczupaczyńskiej to bardzo udana historia spod znaku retro kryminału zaprawionego suto opisami obyczajów mieszczan krakowskich z początków XX wieku. To perełka dla miłośników stolicy Małopolski, którzy odnajdą tu wiele znajomych miejsc. To też nie lada gratka dla fanów kryminału retro, który staje się coraz popularniejszy w Polsce. Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński niezwykle plastycznie odmalowali dawny Kraków, zwracając uwagę zarówno na to, co się jadło i piło, jak przyjmowało się gości, na co chadzano do teatru, w jakim celu kwestowano pod kościołem czy wreszcie o czym pisała ówczesna prasa z Czasem na czele. Widać, że pisarze wykonali olbrzymi research, co powoduje, że ta powieść ma tak bogate i wiarygodne tło.

To bardzo ważne i godne pochwał, bowiem dzięki temu wyborna postać Szczupaczyńskiej nie jest zawieszona w próżni, a doskonale umiejscowiona w odpowiedniej dla siebie scenerii i oprawie. Śledztwo w tomie drugim jest moim zdaniem lepiej dopracowane niż to z „Tajemnicy domu Helclów”, widać też, że postać profesorowej się rozwija. Kobieta odkrywa nowe możliwości i świat, o którym nie miała pojęcia, żyjąc spokojnie w domu. Rezolutna, uparta, dociekliwa – świetnie odnajduje się podczas śledztwa. Mowy końcowe profesorowej to istna czytelnicza rozkosz: kto czytał, ten wie o czym mówię.

Wygląda więc na to, że polski kryminalny świat zyskał nową, świetną śledczą: drżyjcie, galicyjskie bandziory! Poprawiając suknię, nadchodzi Zofia Szczupaczyńska.

5/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Znak Literanova:

Bez nazwy-1

Reklamy

15 thoughts on “„Rozdarta zasłona” M. Szymiczkowa

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

      • Żałowałam, bo akurat w dniu mojego przylotu do Gdańska było spotkanie autorskie z panami. Niestety, zaczynało się wtedy, gdy mój samolot startował, więc potrzebowałąbym hermionowego zmieniacza czasu, żeby się tam pojawić. Może innym razem, jak już faktycznie przeczytam książki 🙂

        • Pewnie 🙂 Ja zdobyłam podpisy na tegorocznych targach w Krakowie, niestety wtedy też nie miałam czego powiedzieć panom, bo byłam przed lekturą zarówno pierwszej, jak i drugiej części.

          • Ja niekoniecznie po podpisy, bo nie zbieram (choć jakbym miała papierowe wersje to pewnie bym na miejscu poprosiła o wpis :)). Raczej, żeby posłuchać, co mają do powiedzenia.

  2. Pingback: Dwutygodnik blogowy #3 – Niekulturalna

  3. Pingback: Podsumowanie grudnia | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s