„Krótka historia siedmiu zabójstw” M. James

Autor: Marlon James

Tytuł: Krótka historia siedmiu zabójstw

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 752

Rok pierwszego wydania: 2014

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Jamajka, rok 1976. Siedmiu gangsterów uzbrojonych w karabiny maszynowe wpada do domu Boba Marleya. Zamach na życie gwiazdora reggae jest nieudany, a sprawcy nigdy nie zostają złapani… Wokół tego zdarzenia narasta fabuła „Krótkiej historii siedmiu zabójstw” Marlona Jamesa, laureata Nagrody Bookera. Właśnie tak, narasta wokół, bowiem zamach na Śpiewaka, jak nazywany jest Marley na kartach powieści, nie jest punktem wyjścia do rozważań o stosunkach Jamajki z Ameryką, polityce, gangach i biedzie, ale punktem zapalnym, dookoła którego puchnie cała fabuła. A czasownik ten jest tu jak najbardziej uzasadniony, bowiem „krótka historia” Jamesa liczy sobie w polskim wydaniu około 750 stron.

509019-352x500Trudno byłoby opowiedzieć o fabule, bowiem powieść składa się z mnogości wątków, które opowiedziane są ustami wielu postaci. Pisarz powołał do życia całą plejadę osób, a każdy rozdział pisany jest z perspektywy któregoś z bohaterów. Są tu i gangsterzy z najniebezpieczniejszych dzielnic Jamajki (zarówno ci będący na dole w gangsterskiej hierarchii, jak i szefowie gangów), i dziennikarze ze Stanów, chcący zrozumieć i opisać fenomen Gwiazdora, i jamajskie kobiety, próbujące jakoś żyć w nieprzyjaznym otoczeniu, i agenci CIA. Marlon James zresztą wszystkich skrupulatnie wymienia w obszernym spisie i chwała mu za to, bowiem szczególnie na początku często tam zaglądałam, by przypomnieć sobie kto jest kim.

Jamajka z powieści „Krótka historia siedmiu zabójstw” jest brudna, biedna, brutalna, pełna przemocy, przekleństw i krwi. Jamajski pisarz przedstawia kawał niechlubnej historii swego kraju, bowiem wydarzenia na kartach powieści rozgrywają się w przeciągu ponad 30 lat. To pełna gniewu opowieść o tym, jak chęć władzy niszczy kraj. O tym, jak urodzenie decyduje o tym, kim zostaniesz w przyszłości. O gangach, które zabijają bez skrupułów, pociągając za spust i wszystko im jedno, czy przykładają lufę do skroni mężczyźnie, kobiecie czy dziecku. O jednym słynnym śpiewaku, który liczył na to, że muzyką zmieni swój kraj. O wielu takich, którzy postanowili tę mrzonkę zniszczyć. O politykach, którzy szarpali Jamajkę i wykorzystywali do własnych celów, nie licząc się z jej ludnością. O narkotykach, które psują wszystko, choć czasem wydaje się, że nie ma już czego zepsuć. O samotności i sposobach na jej zagłuszenie. O gniewie, o traktowaniu ludzi jak śmieci. I o wielu innych rzeczach, bowiem napisana z niesamowitym fabularnym rozmachem powieść Marlona Jamesa jest nieokiełznana, wybucha nagle jak szaleńcze reggae z głośników, i nie daje się zagłuszyć. Mimo że skończyłam lekturę już trzy tygodnie temu, wciąż brzmi w mojej głowie.

Policjant mówi do niego, że ma wyśpiewać wszystkich współsprawcowników. Beksa wyje z bólu, ale i tak nie umie zamknąć tej swojej wygadanej jadaczki. Chodzi chyba o współsprawców? Albo współpracowników? Policjanci na to, że umią zmusić go do mówienia, chociaż wiedzą, że on nic nie powie, bo to byli ci sami, co go zgarneli, bo śmieć z geta nie będzie nam paradował w eleganckich ciuchach, jakby był kimś, a jest zwykłym docipnikiem i złodziejem, co ukradł ludziom porządne ubranie, więc paskudny czarnuh musi znać swoje miejsce.

No właśnie, język. Choć zdecydowanie nie ułatwiał lektury, uważam, że to jeden z ogromnych atutów „Krótkiej historii siedmiu zabójstw”. Każda z postaci mówi swoim głosem: inaczej wypowiadają się politycy czy dziennikarze z USA, inaczej biedni, niewykształceni gangsterzy z gett. Język tych ostatnich jest pełen błędów, co powoduje, że jest bardzo autentyczny. Uważam, że zarówno autor, jak i tłumacz, Robert Sudół, kolokwialnie mówiąc, odwalili tu kawał dobrej roboty. Chapeau bas! I jeszcze jedno: w mnogości postaci, gdzie każda ma do opowiedzenia swój skrawek i swoją wersję tej historii, autor nie oddał głosu Bobowi Marleyowi. Czytelnik zawsze obserwuje go z oddali, widzi go w oknie jego posiadłości, gdy je owoc lub gdzieś daleko, na scenie, podczas festynu. Jednak Śpiewak przemawia jedynie przez teksty swych piosenek. A i tak nikt uważnie nie wsłuchuje się w jego przesłanie… Myślę, że to bardzo znaczące i, oczywiście, bardzo smutne.

Ale czemu małe wybory w małym kraju zrobiły sie taką wielką sprawą? Dlaczego nagle Ameryce tak na nas zależy? Im nie chodzi o teretorium, im nie chodzi o pokaz siły. Myśle o Joseyu, myśle o tych wszystkich Amerykanach, myśle o Peterze Nasserze i myśle o Kopenhadze, i o Ośmiu Ulicach, i o Kingston, i o Jamajce, i o starym świecie i sie zastanawiam, jaki pokaz siły przyciągłby oczy całego świata?

„Krótka historia siedmiu zabójstw” to taka książka, po przeczytaniu której człowiek czuje się zmęczony, oblepiony tą całą beznadzieją, którą autor przedstawił na jej kartach. Równocześnie jest to książka, którą absolutnie warto poznać, literacki majstersztyk, który zostawia trwały ślad w duszy czytającego. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że jest to powieść dla wyrobionego czytelnika, który nie straci cierpliwości w zetknięciu z trudną narracją i nie zniesmaczy go ogrom przekleństw i przemocy pod każdą postacią. To mocna powieść dla ludzi o mocnych nerwach. I jak najbardziej zasłużony Booker.

5/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu:

literackie

Advertisements

8 thoughts on “„Krótka historia siedmiu zabójstw” M. James

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Pingback: Podsumowanie października | Książkowe światy - moje recenzje książek

  3. Już recenzja Klaudyny mocno mnie zaintrygowała, a Twoja tylko utwierdziła w przekonaniu, że po prostu muszę tę książkę przeczytać. To musi być niesamowite doświadczenie!

  4. Od razu czuje się, że duże wrażenie zrobiła na Tobie ta książka :). Jestem cierpliwa, więc myślę, że potrafiłabym się w niej odnaleźć. Na razie jednak myślę, że to jakoś nie jest dla mnie dobry czas na nią, więc plan przeczytania odkładam na inny moment 🙂

    • Tak, to jedna z tych książek, które coś w człowieku zmieniają i zostają w głowie. Gdy będziesz miała ochotę na wymagającą lekturę to polecam książkę Jamesa, myślę, że się nie zawiedziesz 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s