„Zarzut” S. Cavanagh

Autor: Steve Cavanagh

Tytuł: Zarzut (Eddie Flynn #2) / Obrona (#1)

Wydawnictwo: Filia (Mroczna Strona)

Liczba stron: 504

Rok pierwszego wydania: 2016

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Eddie Flynn, którego czytelnicy mogli poznać, czytając poprzednią powieść Steve’a Cavanagha pt. „Obrona” nie jest kryształowym człowiekiem. Sam przyznaje, że jest kanciarzem, oszustem, łgarzem i pijakiem – cóż, przynajmniej jest szczery. Kiedyś robił przekręty, był za pan brat z mafiosami, a doświadczenia z niechlubnej przeszłości paradoksalnie pomogły mu w nowej pracy: pracy adwokata. Po procesie, w którym miał wybronić Olega Wołczeka, szefa rosyjskiej mafii, spryt i zimna krew Flynna stały się znane w środowisku, FBI postanowiła więc zaangażować go do kolejnej sprawy: Davida Childa, dużego klienta poważanej firmy Harland&Sinston, który został aresztowany pod zarzutem morderstwa. FBI naciska, by Flynn przekonał klienta do zeznawania przeciwko firmie, która dokonywała poważnych przekrętów finansowych. Eddie Flynn może i nie wszedłby w tę wątpliwą sprawę, ale służby się nie patyczkują: są w posiadaniu dokumentów kompromitujących jego żonę Christine i nie zawahają się ich użyć, jeśli adwokat nie podda się ich woli. Jeśli wydaje wam się, że zdradziłam zbyt dużo to muszę powiedzieć, że to dopiero początek intrygi, którą autor opisał w drugiej części przygód Flynna, czyli „Zarzucie”.

490370-352x500Autor, tak jak poprzednio, wrzuca czytelnika w sam środek akcji i sprawia, że od pierwszych stron nie sposób oderwać się od lektury. Oto bowiem Flynn, który jest narratorem całej historii, zagaja w pierwszym zdaniu:

Pomyślałem, że wszyscy są martwi.

I tak rusza sądowa machina. Myliłby się jednak ten, kto by myślał, że całość zaczyna się i kończy na sali sądowej. O nie, wpływy, naciski, szantaże i włamania zdają się być czymś, na co adwokat jest skazany. Nie mając wyjścia, Flynn podejmuje się sprawy i, jak to on, gra nieczysto, bo były kanciarz zrobi wszystko, by wygrać proces. Szczególnie, że okazuje się, że Child jest niewinny, choć dowody świadczą przeciwko niemu. Kto chce wrobić mężczyznę? I jak dowieść niewinności Davida Childa, a równocześnie ochronić swoją żonę? Przed Eddiem Flynnem kolejna ciężka batalia.

Prawnicy zwykle nie dociekają, czy ich klient mówi prawdę. To doprowadziłoby ich do szaleństwa. Po prostu robisz, co do ciebie należy, ufasz systemowi i winny przyznaje się do winy. Niewinny walczy w swojej sprawie i o niski wyrok. Jeżeli w tym procesie przy okazji wyjdzie na jaw prawda, to bardzo dobrze, ale prawda nie jest celem procesu. Celem jest werdykt.Na prawdę nie ma miejsca w procesie sądowym, ponieważ nie jest przedmiotem zainteresowania ani obrony, ani oskarżenia, ani sędziego.

Jednak w mojej poprzedniej karierze, zanim zostałem pracownikiem wymiaru sprawiedliwości, prawda zawsze była moim celem. Będąc kanciarzem, żyjesz i umierasz, przedstawiając swojej ofierze prawdę absolutną.

Steve Cavanagh przyzwyczaił już czytelników do naprawdę szybkiej akcji i do swojego bohatera, typowego amerykańskiego prawnika-superbohatera, który zdaje się z każdej opresji wychodzić cało. Ten schemat został zachowany również w „Zarzucie”, gdzie Flynn jak zwykle potrafi przechytrzyć każdego: czy to mafię, czy FBI – wszyscy zdają się być bez szans w obliczu przymiotów kanciarza-prawnika. O ile w pierwszym tomie mogło to być jeszcze dość świeże, tak w drugim koncept stał się dość przewidywalny. Mimo tego, że spodziewałam się, że sprytny adwokat sobie poradzi, i tak zagryzałam palce w niepewności, bowiem Cavanagh wie jak utrzymywać napięcie przez całą powieść.

Można by się oczywiście zastanawiać, na ile ten thriller prawniczy jest wiarygodny, ale nie ma co, moim zdaniem, porównywać fikcji literackiej do realnej pracy sądów amerykańskich. Gdy sięgam po beletrystykę zawsze pamiętam, że mam przed sobą fikcyjne wydarzenia i bohaterów. Postać Eddiego Flynna jest może miejscami przeszarżowana, bywa, że czytelnik unosi zdziwiony brew, śledząc jego poczynania na kartach powieści, jednak jako całość „Zarzut” się broni. Nie wiem jak długo Steve Cavanagh będzie w stanie powielać schemat, który można żartobliwie scharakteryzować jako „te pościgi, te wybuchy”, ale póki co – to działa! Dla fanów mocnej literatury pełnej niespodziewanych zwrotów akcji będzie to strzał w dziesiątkę. W moim przypadku było to trafienie gdzieś w okolicach siódemki: wciąż dobrze, lecz z pewnymi zastrzeżeniami. Mimo to jestem ciekawa dalszych brawurowych akcji Eddiego Flynna: to świetna rozrywka, a wszak tym przede wszystkim powinien być dobry thriller.

4+/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Filia Mroczna Strona:

filia mroczna strona logo

Advertisements

3 thoughts on “„Zarzut” S. Cavanagh

  1. Pingback: „Obrona” S. Cavanagh [PRZEDPREMIEROWO] | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  3. Pingback: Podsumowanie września | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s