Właśnie tak się to robi na południu… czyli relacja z 2. Śląskich Targów Książki w Katowicach

Targi Książki! Święto książkoholika! Muszę przyznać, że uwielbiam te duże targi, które odbywają się w Warszawie i Krakowie, ale dużą sympatią darzę również nasze kameralne Śląskie Targi Książki 🙂 Odkąd za organizację wzięły się te same osoby, co w Warszawie, wszystko jest na poziomie (tak chwaliłam rok temu). Oczywiście nie ma tylu stoisk ani tak wielu spotkań autorskich, ale myślę, że siłą targów w Katowicach jest to, że w ich trakcie jest o wiele większa, niż na dużych imprezach, szansa spokojnego porozmawiania z autorem. Choć nie powiem: i u nas do niektórych pisarzy (jak Masterton czy Bonda) zdarzały się kolejki!

Jak wyglądał mój plan i co obejrzałam, kogo wysłuchałam i czyje podpisy zdobyłam w miniony weekend? Zapraszam na relację.

img_20161002_092919

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to brak baneru przed wejściem. Ostatnio to, że odbywają się tu targi było widać z daleka…

Znalazłam w programie targów kilka spotkań, które mnie zainteresowały, i jakoś tak się złożyło, że wszystkie odbywały się w sobotę 😉 Nie nalatałam się oczywiście tak, jak w Krakowie czy Wawie, ale tak właściwie chodziłam ze spotkania na spotkanie, nie mając między nimi żadnej przerwy. Najpierw wybrałam się na spotkanie z Sylwią Chutnik, której „W krainie czarów” doczytywałam w noc przed targami – dosłownie! Dopadłam pisarkę przed rozmową na głównej scenie, gdy przycupnęła sobie na krzesełku przy stoisku Biblioteki Śląskiej. Podeszłam cokolwiek nieśmiało i spytałam, czy mogę prosić teraz o autograf, na co Sylwia Chutnik odparła, że skoro już sobie tak siedzi to nie ma problemu 😀 I tak dostałam wpis z dedykacją, a na pamiątkę mam zdjęcie:

img_20161001_125822

14527513_10211058543123152_389669123_n

Nie da się nie zauważyć, że pisarka lubi różowy

Potem Chutnik pomknęła na scenę, a ja zasiadłam na widowni. Spotkanie dotyczyło głównie najnowszej powieści pisarki, „Jolanty”, usłyszeliśmy także co nieco o kolejnej jej książce, w której, dla odmiany, głównym bohaterem będzie mężczyzna. Sylwia Chutnik przyznała też, że utrzymuje się z pisania, co nie jest częste.

img_20161001_131936

Nie mogłam zostać do końca, bo miałam napięty plan: wprost spod głównej sceny pobiegłam na Forum 2, gdzie spotkanie z Anną Kańtoch i Romkiem Pawlakiem organizowali Śląscy Blogerzy Książkowi. Rozmowa była bardzo sympatyczna, przepytujące (Agnieszka i Marta) dobrze sobie poradziły, a gadulstwo Romka świetnie równoważyły krótkie acz wyczerpujące odpowiedzi Ani. Po spotkaniu doszłam do wniosku, że muszę poszukać książek Romka Pawlaka (to znaczy tych fantastycznych, bowiem autor pisze również dla dzieci).

img_20161001_140018

Od lewej: Agnieszka z Dowolnika, Anna Kańtoch, Romuald Pawlak, Marta z …do ostatniej pestki trzeba mocno żyć

Jeśli jesteście ciekawi rozmowy, pod tym linkiem znajdziecie streaming:

Miałam ze sobą dwie książki Ani Kańtoch, więc oczywiście podsunęłam je jej do podpisu i otrzymałam takie urocze autografy:

14555791_10211058607684766_327451604_n

14528463_10211058641405609_1642087600_n

A później, cóż, szkoda gadać… Miałam iść na spotkanie z Filipem Springerem, by podpisać w końcu mój egzemplarz „Księgi zachwytów”, ale źle spisałam godziny i się z panem Springerem rozminęłam 😦 Coś mam do tego reportera pecha, bo już raz chciałam zdobyć od niego podpis i pakowałam książkę jadąc w tym roku do Warszawy, jednak że agorowe wydania mają swoje gabaryty, a miejsca w plecaku było mało… odłożyłam książkę na inną okazję. Teraz znowu się nie udało. Cóż… do trzech razy sztuka? Powiedziałabym: panie Filipie, znajdę pana, ale to by chyba brzmiało jak groźba 😀

Zatem pozostał ostatni punkt w moim planie dnia: spotkanie z Kubą Małeckim, który promował świetne „Ślady”. Rozmowa była zdecydowanie z gatunku tych luźnych, acz sympatycznych (bo Małecki jest po prostu bardzo miłym człowiekiem): dowiedzieliśmy się więc trochę o warsztacie pisarskim (rano, zanim żona wstanie, Małecki tłumaczy – bowiem jest też tłumaczem z angielskiego – po wspólnym śniadaniu wraca do pracy, a wczesnym wieczorem pisze swoje powieści), o upodobaniach kulinarnych (z rana tylko owsianka!) i o tym, że autorowi „samo” tak jakoś wszystko wychodzi 😉 Tłumaczenia się nie uczył, podobnie jak angielskiego, który przyswoił, jak i inni, przy okazji, na studiach etc., a jednak jego przekłady zdobywają nagrody; z pisaniem podobnie, żadnych szkół ni kursów nie kończył, a jednak tworzy świetne powieści. To się chyba po prostu nazywa talent 🙂

img_20161001_170930

Po rozmowie dopadłam autora jeszcze przy stoliczku i poprosiłam o autograf w „Śladach”…

14569122_10211058557723517_34350531_n

…a potem o zdjęcie:

img_20161001_173245

Zdjęcie targów ❤

Cóż, czuję, że z tej foty muszę się wytłumaczyć 😀 Było to tak, że Kuba spytał, czy robimy sobie zdjęcie z normalnymi minami czy ze śmiesznymi, na co ja, że lepiej ze śmiesznymi 😀 Tak jakoś jednak wyszło, że w momencie, gdy miła kobieta, która stała za mną w kolejce, cyknęła mi tę fotę, moja mina prezentowała się całkiem normalnie (z lekką tendencją do: ratunku, pisarz mnie je!), za to Kuby… 😀 Nooo, sami widzicie 😀 Tak czy inaczej, uwielbiam wyluzowanych ludzi ❤

img_20161002_093149

W niedzielę nie miałam w planach żadnych spotkań, za to dyżurowałam na stoisku ŚBK-ów, organizowaliśmy bowiem, tak jak rok temu, wymianę książek. No i… sukces! 🙂 Przez trzy dni wymieniliśmy jeszcze więcej książek niż rok temu: tym razem było to dokładnie 1475 egzemplarzy! Jednak zanim zaczęło się niedzielne szaleństwo, pospacerowałam pustymi jeszcze alejkami, bowiem na miejsce przybyłam pół godziny przed otwarciem bram, by wszystko ogarnąć…

img_20161002_093205img_20161002_093237img_20161002_093303img_20161002_093405

O 10:00 wszystko ruszyło i muszę przyznać, że na stoisku ŚBK zrobił się niezły młyn! Z ręką na sercu: nie było takiego momentu, by przy książkach na wymianę nikt się nie kręcił. Zainteresowanie było olbrzymie, co dla nas jest znakiem, że na kolejne targi książki w Katowicach również powinniśmy dotrzeć z naszymi kartonami zapakowanymi po brzegi książkami 😀

img_20161002_094900

Nasze stoisko

14523021_1183431648385095_1104453789879015942_n

Chwila przerwy i czas dla fotoreporterów 😉 (fot. Isadora)

Mam nadzieję, że wszyscy, którzy nas odwiedzili, wyszli z chociaż jedną fajną książką! Ja uzbierałam pokaźny stosik (ratunkuuu, gdzie ja to zmieszczę…):

14449976_10211066929012794_8233672554999485655_n

Czytaliście coś z tego? Polecacie?

Zakupy były za to raczej skromne: skusiłam się co prawda na biografię Jaromira Novavicy „Kiedy kitę odwalę” i na „Jasioła i Mgłosię” Moersa (no ale za 15 złotych, powiedzcie sami, czyż mogłam tego nie wziąć?!) oraz odebrałam od koleżanki dwa tomy przygód Maria Ybla, czyli „Głowę Niobe” i „Wszystkich ludzi przez cały czas”, a także wymieniłam z Secrusem Maraia na „Fartowny pech” Olgi Rudnickiej. Książek naniosłam więc do domu jak zwykle sporo, za to wydałam na nie mniej niż 50 złotych 😉

Jednak targi to,  rzecz jasna, nie tylko książki i autorzy, to także znajomi! To naprawdę bardzo sympatyczne, gdy idzie się po hali targowej i co chwilę macha się do kogoś i krzyczy „hej!” 🙂 I tak miałam okazję zamienić kilka słów z: 100str/h, czyli czytam w busie (tym razem się udało :)!), Herbatką z książką, Czytanie przy kominkuTramwajem nr 4 x 2, Książkowo czyta, Danway’s Books, Wspieraj Kulturę i oczywiście ze znajomymi ze Śląskich Blogerów Książkowych 🙂 Fajnie było Was spotkać ❤

I tak, w mgnieniu oka, ale bardzo pozytywnie, minęły mi 2. Śląskie Targi Książki. To co, widzimy się za rok? 🙂

Reklamy

26 thoughts on “Właśnie tak się to robi na południu… czyli relacja z 2. Śląskich Targów Książki w Katowicach

  1. Szkoda, że nie mogłam zostać na spotkaniu z Małeckim, bo pociągi.
    Dostać się do pierwszego rzędu na stoisku ŚBK, to fart jakich mało. Udało mi się wymienić trzy książki i jestem zadowolona. Fajnie, że organizujecie takie wymianki. To się ceni. 🙂

  2. Soboty na takich imprezach zawsze są naszpikowane spotkaniami, aż trudno okiełznać własny harmonogram 🙂 Widać, że miałaś okazję do wielu ciekawych rozmów. Ja wybieram się na targowy weekend do Krakowa 🙂 Pozdrawiam!

  3. Relacja pełna emocji – i tak powinno być! – bardzo przyjemnie się ją czyta ^^
    Wiesz co jest najlepsze? Że wszystkie dedykacje autorskie pasują także do mnie, tak więc wiesz… 😛

    • Hahaha, ani się waż 😀 *chowa książki przed Isadorą* Miło było Cię zobaczyć 🙂 Szkoda, że tym razem nie miałam Cię jak wyściskać, bo stoły wymiankowe mi przeszkadzały 😉

  4. No wiem, że latałaś od spotkania do spotkania, bo się minęłyśmy! Co do Kuby Małeckiego… najpierw byłam rozczulona zdjęciem, ale dedykacją chyba jeszcze bardziej. Ja byłam tylko na połówce spotkania z Bondą i z Chutnik, ale i tak się cieszę, bo przecież mogłam mieć w tym czasie zajęcia i nic z targów nie mieć 😛

  5. Pingback: Podsumowanie października | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s