„Czterdzieści i cztery” K. Piskorski [PRZEDPREMIEROWO!]

Autor: Krzysztof Piskorski

Tytuł: Czterdzieści i cztery

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 548

Rok pierwszego wydania: 2016 (premiera 29.09 br.)

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Gdy przeczytałam opis najnowszej książki Krzysztofa Piskorskiego, czyli „Czterdzieści i cztery” pomyślałam sobie, że na dwoje babka wróżyła. Powiedzieć, że nie jestem fanką polskiego romantyzmu to nic nie powiedzieć, ale jako miłośniczka literatury w ogóle zawsze jestem ciekawa książek, które nawiązują do innych dzieł, przetwarzają je, przywołują żyjących niegdyś autorów… Powieść Piskorskiego jawiła się więc jako gratka: historia alternatywna w klimatach steampunk, na której kartach możemy spotkać Juliusza Słowackiego, Adama Mickiewicza czy Emilię Plater? Słowiańska magia połączona z epoką narodowych powstań i Wielkiej Emigracji? Brzmiało pysznie! Z drugiej strony, jeśli autor poszedłby w stronę martyrologii to rzecz mogłaby się okazać zupełnie niestrawna.

500756-352x500Rok 1844 nie jest spokojny. Do Anglii przybywa Eliza Żmijewska, poetka i ostatnia kapłanka zapomnianego, słowiańskiego bóstwa. Kobieta ma za zadanie odnaleźć Konrada Załuskiego, polskiego przemysłowca, na którego został wydany wyrok śmierci. Rodacy winią go za upadek powstania na Litwie. Załuski miał w swych rękach ogromne bogactwo i niezwykle skuteczną broń, a jednak zachował bierność, więc Rada Emigracyjna oraz Juliusz Słowacki zdecydowali, że zdrajcę czeka śmierć. Jednak czy Załuski naprawdę jest winny? A może padł ofiarą rozgrywek pomiędzy Słowackim a Mickiewiczem? Wiadomo nie od dziś, że dwóch wielkich wieszczów jest skonfliktowanych…

Eliza Żmijewska dostała trudne zadanie. Jest kapłanką Żmija, jej zadaniem jest dbanie o życie, nie zaś niszczenie go. Jednak Eliza jest również patriotką, dla której dobro jej kraju jest niezwykle istotne. Walczyła w powstaniu na Litwie i widziała na własne oczy, jak wielkie straty ponieśli jej rodacy. Sama nie wyszła z tego bez szwanku, a jej przyjaciółka Emilia… Konrad Załuski musi ponieść zasłużoną karę, i to niezależnie od jej sentymentów. To prawda, w dawnych latach łączyła ich przyjaźń, ale każde z nich wybrało odmienną ścieżkę. A rozkaz to rozkaz.

Jednocześnie opowieść Załuskiego kłuła ją w trudny do zniesienia sposób. On brał pierwsze pożyczki i rozbudowywał manufakturę wuja, kiedy Eliza i jej przyjaciele spiskowali w Wilnie przeciw carowi. On handlował kauczukiem i jeździł do Ameryki Południowej, gdy oni uciekali nocami przed carską policją i cierpieli podczas długich, upokarzających przesłuchań. On robił fortunę na produkcji etherowych sztucerów, gdy oni zbierali po domach rusznice dziadków, wiekowe pistolety i zardzewiałe szable w oczekiwaniu na powstanie. On bawił się na przyjęciach u londyńskich bankierów, kiedy oni opuścili domy i połączyli się z regularnym polskim wojskiem, które przybyło z Księstwa.

A kiedy w Wilnie czekali na jego pomoc, mając przeciwko sobie cały korpus Dybicza, pancerne wszędołazy, Kozaków, żywe trupy… on się nie pojawił. Konrad Załuski nie przybył na pomoc, jak obiecywał wcześniej przywódcom powstania.

Świat odmalowany przez Krzysztofa Piskorskiego różni się od tego, który znamy, a wydarzenia kojarzone z lekcji historii na kartach jego książki wyglądają zupełnie inaczej. Ludzkość odkryła energię próżni, a to zupełnie odmieniło koleje losu. Etherowe bramy połączyły Europę ze światami równoległymi, co spowodowało, że wojny i powstania potoczyły się zupełnie nowym torem. Ile Europ istnieje i co możemy w nich zastać? Czy ether jest wybawieniem dla ludzkości czy wręcz przeciwnie, ściągnie na nią zagładę?

Widać, że autor przemyślał konstrukcję świata przedstawionego i że jego praca zaczęła się już w momencie, gdy pieczołowicie przeglądał wiele stron opracowań na temat epoki romantyzmu, jej wielkich dzieł i równie wielkich bitew. W „Czterdzieści i cztery” wyraźnie czuć porządny research i to się chwali – w powieści spod znaku historii alternatywnej łatwo o wpadkę, przez co całość staje się niewiarygodna. Piskorskiemu wierzyłam we wszystko: bohaterowie są świetnie wykreowani (pomyślcie sobie, jaki trzeba mieć talent, by czytelnik wczuwał się w losy wielkiego, przypominającego pasikonika stworzenia z innego wymiaru), wątki bardzo dobrze poprowadzone (choć jest ich kilka, wszystko zgrabnie się zaplata i nie sposób się pogubić), a elementy fantastyczne dopasowane do wykreowanego świata tak, że nie sposób dostrzec szwów, które założył autor. Operacja się udała, czytelnik nie tylko, że przeżył, ale wręcz czuje się wyśmienicie!

Z ręką na sercu muszę przyznać, że nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałam tak dobrą powieść fantastyczną. Aż żal, że epilog nie zostawia nadziei na kontynuację losów Żmijewskiej, którą szalenie polubiłam. Może chociaż jest szansa na historię z innym bohaterem, ale dziejącą się w tym samym świecie? A jeśli nie to pozostaje jeszcze poprzednia powieść autora, czyli „Cienioryt” – wiem już, że koniecznie muszę po nią sięgnąć. Bo cóż rozgrzewa serce książkoholika w zimne wrześniowe noce skuteczniej niż nowa książkowa miłość?

5+/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu:

literackie

Advertisements

11 thoughts on “„Czterdzieści i cztery” K. Piskorski [PRZEDPREMIEROWO!]

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Tak, tak! Na tę książkę czekałam! I tylko mnie swoją recenzją utwierdziłaś w przekonaniu, że nie bez przyczyny! 🙂
    Na pewno kupię i przeczytam.
    Pozdrawiam i życzę pięknego dnia! 🙂

  3. Pingback: Podsumowanie września | Książkowe światy - moje recenzje książek

  4. Pingback: Najpiękniejsze okładki 2016 roku | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s