„Złota maska” G. Kalinowski

Autor: Grzegorz Kalinowski

Tytuł: Złota maska (Śmierć frajerom #2) / Śmierć frajerom (#1) / Tajemnica skarbu Ala Capone (#3)

Wydawnictwo: Muza

Liczba stron: 544

Rok pierwszego wydania: 2016

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Czyż może być przyjemniejszy dla książkoholika sposób na odświeżenie sobie ważnych wydarzeń z przeszłości niż powieść historyczna? Przyznam szczerze, że ja bardzo je lubię – jeśli opowieść poprowadzona jest umiejętnie, wydarzenia ożywają i nabierają barw, a ja dzięki temu, że zżywam się z fikcyjnymi bohaterami, szybciej zapamiętuję fakty, które od czasów szkolnych zdążyły ulecieć mi z pamięci. Dlatego – a także z powodu ciekawości jak też dalej potoczyły się losy Heńka Wcisły, którego poznałam w poprzednim, pierwszym tomie jego przygód pod tytułem „Śmierć frajerom” – sięgnęłam po powieść, której akcja toczy się w Polsce drugiej dekady XX wieku, czyli „Złotą maskę”. W tle przewrót majowy, marszałek Piłsudski, masońskie salony Warszawy, a na pierwszym planie młody „kasiarz” (czyli osoba włamująca się do kas pancernych) Wcisło. Co wyszło z tego połączenia?

425548-352x500Henryk Wcisło właściwie nie jest już „kasiarzem”, skończył z awanturniczym życiem i pragnie się ustatkować. Skąd ta nagła zmiana, zapytacie? Ano oczywiście: przez kobietę! Leokadia Rostocka skradła serce młodego warszawiaka, który postanawia pożegnać przestępczy światek i zarabiać na życie dzięki interesowi rodzinnemu, jakim jest punkt napraw samochodów. Nie tak łatwo jest jednak odciąć się od dawnego życia, skoro wciąż ma się kolegów-złodziei, a Tata Tasiemka czy Szpicbródka nie chcą łatwo odpuścić: w końcu Heniek był jednym z najlepszych „kasiarzy”…

Jakby tego było mało, pewien młody policjant Karol Denhel, po tym, jak przegrał w przedbiegach bitwę o uczucie Lodzi postanawia się zemścić na młodym mężczyźnie, który słusznie wydaje mu się cokolwiek podejrzany. Zaczyna prowadzić prywatne śledztwo, by za wszelką cenę znaleźć haka na Wcisłę i tym samym wyeliminować go z życia Leokadii. Czy Heniek Wcisło ma szansę odciąć się od awanturniczej przeszłości czy też dawne życie jednak go dopadnie?

Drugi tom przygód spisanych przez Grzegorza Kalinowskiego w moim odczuciu dokładnie te same zalety i wady co część poprzednia. Co prawda tym razem mniej tu bohaterów, przez co nie czułam się już tak zagubiona jak przy „Śmierci frajerom” (na co wpływ miało też zapewne to, że wielu z nich znałam już z poprzedniej części cyklu), ale wciąż mam wrażenie, że ich charaktery zostały przez autora zbyt słabo zarysowane, przez co nie umiem do końca się z nimi zżyć. Pisarz znów przenosi czytelnika w wiele miejsc, bo nie tylko po Warszawie poruszają się postaci z kart powieści, lecz odwiedzają także Zakopane czy Gdynię; wplata też w fikcyjną opowieść wiele postaci znanych z historii, jak choćby Józefa Piłsudskiego czy Witolda Gombrowicza. To ubarwia powieść, a gwara „warsiaska” bardzo ją uwiarygodnia. Widać zresztą, że Kalinowski zrobił porządny research i dogłębnie zbadał nie tylko fakty historyczne, ale też sprawdził, jak wyglądało życie codzienne w polskich miastach w latach 20. XX wieku. To akurat spore atuty tej historii: i skłaniam się ku przypuszczeniu, że opisanie tła było dla autora o wiele łatwiejsze niż nakreślenie sylwetek postaci, które to tło miały zapełniać. Nie da się jednak ukryć, że podczas lektury książek Kalinowskiego można się przenieść do Warszawy początku XX wieku i zobaczyć i „usłyszeć” ówczesną stolicę:

Zobaczyłem sześciu facetów, najpierw myślałem, że przypalają papieroska, a później się zaczęła szarpanina i strzały. Dwóch osunęło się na ziemię, ale jeden z nich miał pistolet i klęcząc, walił z niego jak trzeba. Czterech gości dostało charakteru w nogach i wieli, jakby im ktoś tyłki tempertyną posmarował. Zaciąłem kobyłę i podjechałem bliżej, okazało się, że tych dwóch napadniętych jest rannych. Młodszy koleżka miał rozwaloną łepetynę. Ktoś fachowo – musi być szpadryną – przypalantował mu w łeb. Ten nieco starszy, co się przedstawił, że jest kapitanem Wojska Polskiego, był troszkie ranny w rękie. Ten z rozwaloną łepetyną był niegramotny, ale pan oficer zarządził że jedziemy do szpitala na Ujazdowie.

…i tak dalej, i tak dalej. Widzicie już, o czym mówię? Ta powieść cudnie brzmi!

Czy warto więc sięgnąć po „Złotą maskę”? Jeśli lubicie powieści historyczne z łotrzykowską nutą, jak najbardziej! Ja, mimo kilku zastrzeżeń, dobrze się bawiłam śledząc dalsze losy Wcisły i jego bliskich i mam zamiar sięgnąć po zapowiadany, kolejny tom cyklu.

4+/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Muza oraz portalowi duże Ka:

MUZA SA 002B_duzeka_logo

Advertisements

6 thoughts on “„Złota maska” G. Kalinowski

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Bardzo przepadam za powieściami historycznymi właśnie dlatego, że przybliżają realia i pozwalają zapamiętać suche wydarzenia i czasem nawet (o zgrozo) daty, ale chyba ten konkretny okres w historii Polski średnio do mnie przemawia:/

    • Fakt, muszę przyznać, że i mnie bardzo nie nęcił, ale postanowiłam się przełamać i czegoś dowiedzieć dzięki twórczości Kalinowskiego, i muszę przyznać, że powieść spełniła to zadanie 😉

  3. Pingback: Podsumowanie sierpnia | Książkowe światy - moje recenzje książek

  4. Pingback: „Tajemnica skarbu Ala Capone” G. Kalinowski | Książkowe światy - moje recenzje książek

  5. Pingback: „Śmierć frajerom” G. Kalinowski | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s